- Agenci CBA od rana prowadzą czynności w sprawie Szpitala Południowego.
- Dokumenty zabezpieczane są w szpitalu, warszawskim ratuszu i urzędzie Ursusa.
- Śledztwo dotyczy głośnych nieprawidłowości ujawnionych w placówce.
CBA ruszyło po dokumenty
O działaniach służb poinformował w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Jak przekazał, funkcjonariusze CBA pracują w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Ich zadaniem jest zabezpieczenie dokumentacji, która może mieć znaczenie dla sprawy.
Z informacji podanych przez Dobrzyńskiego wynika, że agenci pojawili się w Warszawskim Szpitalu Południowym, Urzędzie m.st. Warszawy oraz Urzędzie Dzielnicy Ursus. To właśnie stamtąd mają zostać zabrane materiały do dalszej analizy. Na tym etapie służby nie ujawniają, jakiego rodzaju dokumenty są sprawdzane ani czego dokładnie szukają śledczy.
Początek afery dały medialne publikacje
Szpital Południowy od kilku dni znajduje się w centrum uwagi po doniesieniach o możliwych nadużyciach. Jednym z głównych wątków jest sprawa lekarza bez specjalizacji, który pełnił funkcję koordynatora SOR-u. Według ujawnionych informacji tylko w 2025 roku miał przepracować tam 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie na kontraktach. W sumie, pracując równolegle w kilku placówkach, miał zarobić 1,6 mln zł.
To jednak nie jedyny zarzut. Lekarz był jednocześnie radnym Ursusa z ramienia Koalicji Obywatelskiej, a z ustaleń medialnych wynikało, że na oddziale, którym kierował, politycy KO mieli być przyjmowani poza kolejnością, a część badań wykonywano im niemal od ręki.
Prokuratura prowadzi dwa śledztwa
Wokół Szpitala Południowego toczą się obecnie dwa odrębne postępowania. Pierwsze dotyczy oszustwa na ponad pół miliona złotych, drugie – przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W tym drugim wątku chodzi m.in. o zasady triażu, czyli sposób kwalifikowania pacjentów na szpitalnym oddziale ratunkowym.
Równolegle placówka jest kontrolowana przez kolejne instytucje. Swoje działania prowadzą już stołeczny ratusz, Narodowy Fundusz Zdrowia, prokuratura i Naczelna Izba Lekarska, a w planach jest także kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Ministerstwo Zdrowia poleciło też sprawdzenie SOR-u Szpitala Południowego oraz Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.
Afera wywołała reakcję rządu
Sprawa odbiła się szerokim echem także poza Warszawą. Po publikacjach dotyczących szpitala premier Donald Tusk zażądał przygotowania zmian w systemie ochrony zdrowia. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała już pakiet propozycji, które mają ograniczyć podobne sytuacje w przyszłości.
Wśród rozważanych rozwiązań są m.in. jawność umów zawieranych przez placówki mające kontrakt z NFZ, limity stawek godzinowych dla medyków, dokładniejsza ewidencja czasu pracy oraz określenie, jaką część budżetu szpital może przeznaczać na wynagrodzenia.