Spis treści
Boże Ciało 2026. Centralna procesja przeszła ulicami Warszawy
Obchody uroczystości Bożego Ciała w stolicy zainaugurowano o godzinie 10:00 mszą świętą w Archikatedrze Warszawskiej, którą celebrował abp Adrian Galbas. Bezpośrednio po nabożeństwie zgromadzeni wierni wyruszyli w procesji, pokonując trasę od ulicy Świętojańskiej, przez plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście oraz ulicę Królewską, aż do placu Piłsudskiego. Na wyznaczonej drodze uczestnicy zatrzymywali się przy czterech specjalnie przygotowanych ołtarzach, aby wspólnie się modlić.
Podczas procesji Najświętszy Sakrament umieszczono w zabytkowej monstrancji, pochodzącej z bazyliki Świętego Krzyża. Do pierwszego ołtarza, zlokalizowanego przy kościele św. Anny, niósł go abp Adrian Galbas. Przy kolejnym, obok kościoła seminaryjnego, monstrancję przejął bp Michał Janocha. Do trzeciego ołtarza, przy pomniku bł. Stefana Wyszyńskiego, zaniósł ją bp Rafał Markowski, natomiast do czwartego, znajdującego się na placu Piłsudskiego, Najświętszy Sakrament niósł biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz, któremu asystowali generałowie.
Mocne słowa abp Galbasa
Kulminacyjnym punktem czwartkowych uroczystości było kazanie, które metropolita warszawski, abp Adrian Galbas, wygłosił przy czwartym ołtarzu. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na charakter trasy, którą przeszła procesja, podkreślając, że Krakowskie Przedmieście jest miejscem częstych manifestacji i protestów, których uczestnicy wyrażają swoje niezadowolenie i krzywdy. W przeciwieństwie do tych wydarzeń, jak zaznaczył arcybiskup, procesja Bożego Ciała nie była wyrazem gniewu czy buntu, lecz radosnym i pokojowym wyznaniem wiary, pełnym modlitwy i słuchania Słowa Bożego.
Arcybiskup odniósł się również do poglądu, jakoby wiara w Chrystusa i przynależność do Kościoła miały być wyłącznie sferą prywatną, określając takie myślenie jako absurdalne. Zauważył, że gdyby tak było, Kościół nigdy nie rozprzestrzeniłby się na świecie, a chrześcijaństwo by nie przetrwało. Podkreślił, że obowiązkiem każdego chrześcijanina jest aktywne kształtowanie rzeczywistości i przemienianie świata, aby stawał się miejscem bardziej ludzkim i bliskim Bogu.
„Nie róbcie w ten sposób swoim dzieciom krzywdy”
W trakcie swojego wystąpienia metropolita warszawski poruszył temat Pierwszej Komunii Świętej. Wyraził ubolewanie nad faktem, że dla wielu dzieci przyjęcie tego sakramentu jest końcem ich drogi duchowej, co uznał za bezpośrednią winę rodziców. Zwrócił uwagę na niepokojące zjawisko, jakim jest rezygnacja katolickich rodziców z przygotowania dzieci do komunii na rzecz organizowania świeckich uroczystości z prezentami. Arcybiskup podkreślił, że takie działania są pozbawione głębszego sensu, a biały strój komunijny ma symbolizować czystość duszy, podczas gdy prezenty powinny być jedynie dodatkiem do najważniejszego daru, jakim jest Chrystus, przynoszący trwałą i wieczną radość, w przeciwieństwie do ulotnych, materialnych upominków.
"Drodzy katoliccy Rodzice, nie róbcie w ten sposób swoim dzieciom krzywdy. Odcinając je od spotkania z żywym Chrystusem, odcinacie je od nieskończenie wielkiego dobra, które jest im ofiarowane. Osłabiacie je duchowo i narażacie na wiele poważnych niebezpieczeństw" - zaapelował do rodziców abp Galbas.
Polecany artykuł:
Polityczny wątek w kazaniu arcybiskupa
W swoim kazaniu abp Galbas poruszył również aktualny i dyskutowany od długiego czasu w przestrzeni publicznej temat małżeństw i związków partnerskich. Podkreślił, że milczenie w obliczu zagrożeń dla wiary, moralności i społeczeństwa, w imię pozornego spokoju i jedności, przyniosłoby odwrotny skutek, niszcząc tę jedność. Arcybiskup wyraził stanowczy sprzeciw wobec prób zmiany definicji małżeństwa.
- Gdybyśmy milczeli wobec zamachów na wiarę, moralność, społeczeństwo, w imię świętego spokoju i powszechnego „keep smiling” bylibyśmy burzycielami jedności, a nie jej budowniczymi. Taki sprzeciw musi dziś dotyczyć na przykład prób faktycznego, lub prawnego przedefiniowania małżeństwa, co jest sprzeczne nie tylko z prawem naturalnym i Bożym, ale i z polską Konstytucją. Sprzeciw musi dotyczyć także tych wszystkich sytuacji, w których wierzący rodzice nie mają żadnej możliwości wpływania na to, w jaki sposób szkoła, na utrzymanie której łożą swoimi podatkami, wychowuje ich dzieci - oświadczył podczas kazania.
Jednocześnie duchowny zaznaczył, że każdego człowieka, nawet tego błądzącego, należy traktować z miłością bliźniego i powierzać miłosierdziu Bożemu. Podkreślił konieczność nazywania zła po imieniu, bez względu na to, kto je popełnia. Zauważył, że zło nie jest potęgą absolutną górującą nad dobrem, dlatego nienawiść do zła nie powinna stawać się głównym motywem naszych działań.