Oburzenie po uśmierceniu dzika Henia na warszawskim Bemowie
Wydarzenia te miały swój początek pod koniec minionego tygodnia, kiedy to dzik nazwany przez okolicznych mieszkańców imieniem Henio utknął na jednym z placów zabaw. Na miejsce natychmiast przybyli działacze na rzecz praw zwierząt, którzy zamierzali zagwarantować mu bezpieczny powrót na wolność. Jak powiedzieli w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” aktywiści, wezwanie służb do tego zdarzenia miało być inicjatywą księdza. Dodatkowo relacjonowali oni, że jeden z przedstawicieli duchowieństwa skwitował całą sytuację stwierdzeniem, iż „dzik nie ma duszy”.
Obszar dla dzieci zabezpieczali policjanci, a z czasem dołączyli do nich pracownicy Lasów Miejskich. W piątek o przetrwanie zwierzęcia mocno zabiegała m.in. adwokat Karolina Kuszlewicz, która zamieściła w sieci otwarty list skierowany bezpośrednio do prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego.
"Zwracam się do Pana o przerwanie panującego na miejscu chaosu powodowanego przez służby oraz zapewnienia postępowania humanitarnego, zgodnego z prawem, etyką. Społeczeństwo mówi dość brutalnym praktykom Lasów Miejskich wspomaganych aktualnie przez Policję. To jest właśnie ten moment, gdy powinien Pan wreszcie zareagować i albo wypuścić dzika z zamkniętego placu zabaw i wyprowadzić go najbliższe tereny zieleni, albo zarządzić przewiezienie tego dzika do najbliższego kompleksu leśnego, położonego zaledwie 2 km od miejsca, w którym teraz przebywa" - pisała.
Wbrew licznym apelom dzik Henio został ostatecznie uśmiercony.
Wydarzenie to wywołało w internecie ogromne poruszenie, uruchamiając zaciętą debatę o metodach traktowania dzików w granicach Warszawy. Liczni mieszkańcy oraz działacze prozwierzęcy w bardzo mocnych słowach potępili działania stołecznego ratusza, służb i Lasów Miejskich.
"Ja już nie wiem, na kogo mam głosować w kolejnych wyborach. Chyba większego okrucieństwa wobec zwierząt już by nie było w wykonaniu jakiejkolwiek koalicji rządzącej"; "No to pokazali akurat, kto tak naprawdę nie ma duszy"; "Brak słów. Te dziki nikomu nic złego nie robią" - czytamy pod wpisem wspomnianej wyżej prawniczki.