Prowadził psa za samochodem, siedząc za kierownicą
18 stycznia platformę X zaczęło obiegać nagranie, które wywołało wśród internautów ogromne emocje. Na filmiku zauważyć można przemieszczający się ulicą samochód. Kierowca najprawdopodobniej trzyma biegnącego obok pojazdu psa na smyczy. Inni kierujący muszą hamować, aby nie potrącić czworonoga znajdującego się na środku drogi.
Sprawą zajęła się stołeczna policja
Jeszcze tego samego dnia komunikat w sprawie wydała Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze przekazali w mediach społecznościowych, że ustalili tożsamość mężczyzny z nagrania. "Właścicielem okazał się 72-latek, który powiedział mundurowym, że pies (szczeniak) uciekł z posesji w momencie, gdy on na nią wchodził. Z uwagi na stan zdrowia i problemy z poruszaniem, mężczyzna rozpoczął poszukiwania zwierzęcia swoim samochodem i odnalazł psa około 150 metrów od domu. Wystraszony szczeniak nie chciał jednak wejść do auta" - napisali.
Jak dodali, pomysł mężczyzny na "przetransportowanie" psa do domu poprzez prowadzenie go przy pojeździe był oczywiście bardzo ryzykowny - zarówno dla zwierzęcia, jak i innych użytkowników drogi. Na szczęście nie doszło do wypadku, a czworonóg dotarł na posesję cały i zdrowy.
"Policjanci, którzy przyjechali do domu mężczyzny, poza czynnościami związanymi z samym zdarzeniem, sprawdzili warunki, w jakich trzymane są posiadane przez niego zwierzęta. Psy są zadbane, dobrze odżywione i mają dobre warunki bytowe. [...] Ostateczna decyzja dotyczącą konsekwencji prawnych zostanie podjęta w najbliższym czasie" - poinformowali mundurowi, dziękując przy tym za spływające do nich sygnały w sprawie.
Rozbiórka budynku UW przy Szturmowej w Warszawie - zobacz zdjęcia: