Spis treści
Dramat na Wiśle. Poszukiwania 14-latka zakończone tragedią
Dramatyczne sceny rozegrały się w Warszawie w niedzielę, 21 czerwca. Trójka młodych osób spędzała czas na odcinku między mostem Gdańskim a Śląsko-Dąbrowskim w Warszawie. Z dostępnych informacji wynika, że w pewnym momencie dwóch nastolatków weszło do Wisły, ale z wody wyszedł tylko jeden z nich. 14-letni Mateusz zniknął pod powierzchnią. Natychmiast ruszyła akcja ratunkowa, jednak po kilku dniach nadeszły tragiczne wieści.
W środę, 24 czerwca, służby ratunkowe pracujące po stronie Pragi, niedaleko mostu Gdańskiego, odnalazły ciało młodego człowieka. Potwierdzono, że to zaginiony 14-letni Mateusz.
Rodzina Mateusza wciąż czeka na jego ciało
Od tragedii minął już miesiąc, jednak jak donosi „Fakt”, rodzice wciąż nie mogą odebrać ciała swojego zmarłego syna. Pani Mariia, matka 14-latka, przekazała dziennikarzom, że badania DNA potwierdziły tożsamość chłopca, ale rodzina wciąż czeka na decyzję prokuratury w tej sprawie.
- Jeszcze nie było pogrzebu naszego syna, ponieważ jego ciało nie zostało nam zwrócone. Wynik testu DNA potwierdził, że to Mateusz, ale wciąż czekamy na decyzję prokuratury, kiedy będziemy mogli odebrać syna - mówi kobieta.
Polecany artykuł:
Kobieta przyznała również z bólem, że uciekając przed wojną, nie spodziewała się tak ogromnego dramatu w obcym kraju.
- Nigdy bym nie pomyślała, że zabiorę moje dzieci z dala od wojny, a w obcym kraju spotka nas tak straszna tragedia - stwierdziła.
Pogrzeb 14-latka w Ukrainie. Trwa zbiórka środków
Bliscy Mateusza pragną zorganizować mu pogrzeb w rodzinnej Ukrainie. Jak wyjaśniła mama chłopca, pozostawienie go w Polsce mogłoby sprawić, że w przypadku ich ewentualnego wyjazdu, jego grób zostałby bez opieki. Decyzja o powrocie ciała do ojczyzny wynika z chęci pochowania go tam, gdzie mieszkają krewni.
- Chcemy pochować naszego syna w Ukrainie, bo tam się urodził, to jego ojczyzna i tam mieszkają nasi krewni, którzy zawsze mogą pójść na jego grób. Planujemy zostać w Polsce, ponieważ mój mąż pracuje tu od ponad 10 lat. My jesteśmy tu z rodziną od ponad czterech lat, ale nikt nie wie, co wydarzy się w przyszłości. A jeśli będziemy musieli gdzieś wyjechać z Polski albo wrócić do Ukrainy, to nasz synek zostanie tu na zawsze sam. I nie będzie miał nawet bliskiej osoby, która mogłaby się nim zaopiekować - wyjaśniła w rozmowie z "Faktem"
Polecany artykuł:
Z powodu trudnej sytuacji materialnej rodzina nie jest w stanie pokryć kosztów związanych z transportem i organizacją pogrzebu, dlatego w internecie uruchomiono zbiórkę funduszy.
"Był młodym chłopcem pełnym marzeń i planów na przyszłość, kochającym życie, rodzinę i swoich przyjaciół. (…) Chcemy godnie pożegnać naszego syna i zapewnić mu spokojne miejsce spoczynku wśród swojej rodziny. Z całego serca dziękujemy każdej osobie, która zdecyduje się nas wesprzeć - dobrym słowem, modlitwą lub pomocą finansową. Każda forma wsparcia ma dla nas ogromne znaczenie i pomaga nam przetrwać ten niewyobrażalnie trudny czas" - piszą w opisie zbiórki.
Link do zbiórki: zrzutka.pl/na4pcs