Ciało w miejskim autobusie. Kierowca niczego nie zauważył i zjechał do zajezdni

Makabryczne znalezisko w stolicy. W warszawskim autobusie linii 714, który po zakończonym kursie dotarł do zajezdni na Kleszczowej, natrafiono na zwłoki 81-latka. Kierowca pojazdu nie miał pojęcia, że wiezie martwego człowieka, a ciało odkryto dopiero w trakcie standardowego obchodu. Pomimo błyskawicznej interwencji służb medycznych, mężczyzny nie udało się uratować.

Zwłoki w autobusie miejskim w Warszawie

W pojeździe komunikacji miejskiej kursującym na linii 714 dokonano wstrząsającego odkrycia. Wewnątrz znajdował się 81-latek, który nie dawał znaków życia. Choć służby przez długi czas walczyły o jego uratowanie, to próby te zakończyły się fiaskiem.

Autobus, który obsługiwał trasę pomiędzy przystankami Klonowa (Koczargi Stare) i Metro Bemowo, po wykonanej pracy zjechał do bazy. Wtedy to ochroniarz rozpoczął rutynowe sprawdzanie wnętrza pojazdu i zauważył tam nieprzytomnego seniora. Na miejsce od razu skierowano karetkę pogotowia. Medycy przez kilkadziesiąt minut prowadzili akcję reanimacyjną, ale ostatecznie lekarz musiał uznać pacjenta za zmarłego.

Do tego dramatycznego odkrycia doszło w piątek, 2 października, w okolicach godziny 10:00. Sytuacja miała miejsce na terenie zajezdni autobusowej przy ulicy Kleszczowej, w warszawskiej dzielnicy Włochy.

Obecnie nad sprawą pracują funkcjonariusze policji. Mundurowi zamierzają dokładnie przyjrzeć się nagraniom z kamer monitoringu, aby ustalić, co dokładnie działo się w autobusie i poznać przyczyny śmierci starszego mężczyzny.

Seniorka z Kabat przed śmiercią przeżyła horror! Nowe informacje ws. serii zgonów

ROLKI