7-letnia dziewczynka, która w piątek, 26 czerwca po południu zniknęła pod wodą w jeziorze Moczydło w Karczewie (pow. otwocki), nadal przebywa w szpitalu. Dziecko zostało wyciągnięte z wody przez świadków, a po długiej reanimacji ratownikom udało się przywrócić jego funkcje życiowe.
Nowe informacje o stanie dziewczynki przekazał "Faktowi" mł. asp. Jakub Filipiak z Komendy Stołecznej Policji.
Na szczęście żyje, ale stan jeszcze jest ciężki – poinformował funkcjonariusz.
Dodał jednocześnie, że na tym etapie służby nie dysponują jeszcze wszystkimi szczegółami dotyczącymi zdarzenia, ponieważ trwa wyjaśnianie jego okoliczności.
Do dramatycznego wypadku doszło około godziny 17.30 na dzikim kąpielisku nad jeziorem Moczydło. Jak wcześniej informował Miejski Reporter, dziewczynka zniknęła pod powierzchnią wody podczas pobytu nad jeziorem. Według wstępnych ustaleń mogła przebywać pod wodą przez kilkanaście minut.
Po wyciągnięciu dziecka na brzeg natychmiast rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Na miejsce skierowano zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarną, policję oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po długiej akcji ratunkowej udało się przywrócić dziewczynce czynności życiowe. Następnie została przetransportowana do szpitala, gdzie lekarze nadal walczą o jej życie.
Policja prowadzi postępowanie, które ma wyjaśnić przebieg zdarzenia. Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziecko przebywało nad wodą pod opieką rodziców. Badanie wykazało, że opiekunowie byli trzeźwi.