Dwóch mężczyzn śledziło uczniów w Warszawie. Przerażone dzieci uciekły do sklepu

Dwóch nieznajomych kroczyło za grupą uczniów, rzekomo obserwując ich od dwóch dób. W relacji małoletnich pojawił się nawet nóż. Wystraszone dzieci szukały ratunku w pobliskim punkcie handlowym, a całą sprawę w warszawskiej Wesołej postawiono na nogi.

Sytuacja miała miejsce w czwartek, 1 października, tuż przed godziną 14:00 w okolicach Szkoły Podstawowej nr 353 przy ulicy Cieplarnianej w warszawskiej dzielnicy Wesoła. Do mieszczącego się niedaleko sklepu z zabawkami "Raduś" wpadła w popłochu grupa mocno zaniepokojonych małoletnich. Ekspedientka błyskawicznie zorientowała się, że wydarzyło się coś złego. Uczniowie zrelacjonowali jej, że w pobliżu lokalnego kanału podążało za nimi dwóch podejrzanych mężczyzn.

Według relacji jednego z uczniów, niepokojące obserwacje trwały już od środy. W niespokojnych wypowiedziach dzieci padły również informacje o nożu w rękach jednego z nieznajomych oraz o furgonetce z przyciemnianymi szybami. Przerażeni małoletni przekrzykiwali się nawzajem, co utrudniało ułożenie spójnego obrazu sytuacji. Personel punktu handlowego wolał nie ryzykować i natychmiast skupił się na zapewnieniu bezpiecznego schronienia uciekinierom.

– Dobrze, żeby dzieciaki wiedziały, że są takie miejsca zaufane – mówiła właścicielka sklepu. Jak podkreślała, gdy dziecko czuje się zagrożone, powinno szukać pomocy u dorosłych, a nie uciekać w odludne miejsce.

Podejrzany mężczyzna przed sklepem. Dziecko rozpoznało prześladowcę

Atmosfera błyskawicznie zgęstniała. Kiedy uczniowie wciąż przebywali na terenie obiektu, ze ścieżki wyłonił się ubrany na czarno, łysy mężczyzna, który stanął tuż obok metalowych barierek. Jedno z przerażonych dzieci od razu zidentyfikowało go jako uczestnika wcześniejszego incydentu. Miał to być dokładnie ten sam człowiek, przed którym chwilę wcześniej uciekali.

Pracownica placówki wymieniła z nieznajomym spojrzenie, dając mu do zrozumienia, że jego obecność została odnotowana. Następnie cofnęła się na moment do środka, informując swojego kolegę z pracy o zamiarze wyjścia z jednym z chłopców w celu weryfikacji wskazanego pojazdu. Kiedy kobieta ponownie pojawiła się na zewnątrz budynku, po tajemniczym mężczyźnie nie było już śladu.

Wszyscy uczniowie zostali natychmiast otoczeni opieką przez obecnych na miejscu dorosłych, dbając o to, by nikt z grupy nie pozostał pozostawiony samemu sobie w tej stresującej sytuacji.

Załoga sklepu szczerze jednak dodaje, że na obecnym etapie niezwykle ciężko jest oddzielić rzeczywiste fakty od zbiorowej paniki, która błyskawicznie opanowała małoletnich. Motyw ostrego narzędzia wypłynął w ich opowieści nieco później. Nie istnieją również żadne dowody świadczące o tym, by tajemniczy mężczyźni grozili uczniom lub próbowali fizycznie ich zaatakować.

Z upływem czasu do obiektu handlowego dotarła także matka innej dziewczynki. Jej córka spędzała wcześniej czas na pobliskim placu zabaw i rzekomo zauważyła tam dwóch ubranych na czarno mężczyzn. Osoby te miały stać na uboczu i bacznie przyglądać się bawiącym się maluchom. Kobieta nie zignorowała tego sygnału i natychmiast zawiadomiła o wszystkim funkcjonariuszy policji.

Szkoła Podstawowa nr 353 w Wesołej interweniuje. Ważny apel dyrekcji placówki

Informacje o niepokojącym incydencie błyskawicznie obiegły lokalną placówkę oświatową. Władze szkoły wystosowały do opiekunów dwie oficjalne wiadomości z opisem sytuacji, apelując jednocześnie o przeprowadzenie z podopiecznymi rozmów na temat zasad bezpieczeństwa w obliczu zagrożenia.

– O sprawie zostały poinformowane odpowiednie służby – przekazała nam dyrektorka szkoły.

Temat bezpieczeństwa poruszono również bezpośrednio na zajęciach z uczniami. Wyjaśniono im, że w sytuacjach awaryjnych muszą bezzwłocznie szukać wsparcia u rodziców, pedagogów bądź innych zaufanych osób. Równolegle cały personel placówki otrzymał wyraźne wytyczne, aby ze zdwojoną czujnością monitorować teren wokół budynku.

Władze szkoły stanowczo proszą jednak o zachowanie zimnej krwi. Sztuczne potęgowanie paniki wpłynie jedynie na wzrost stresu u najmłodszych, a dodatkowo skomplikuje służbom proces rzetelnego odtwarzania rzeczywistego przebiegu incydentu w Wesołej.

Działania warszawskiej policji w Wesołej. Funkcjonariusze sprawdzają podejrzanego busa

Służby mundurowe nie bagatelizują doniesień z Wesołej. Mundurowi zdążyli już odwiedzić teren placówki edukacyjnej, odbyć rozmowy z dyrekcją i wciąż weryfikują spływające sygnały. Według informacji przekazanych nam przez podinspektor Joannę Węgrzyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII, stróże prawa na ten moment nie stwierdzili żadnych czynów o charakterze przestępczym lub wykroczeniowym.

– Traktujemy poważnie tą sprawę, chodzi o bezpieczeństwo dzieci – przekazała podinsp. Joanna Węgrzyniak.

Funkcjonariusze pochylili się również nad kwestią tajemniczego pojazdu z przyciemnianymi szybami. Jak udało nam się dowiedzieć, wspomniany wóz został już szczegółowo skontrolowany. Maszyna jest własnością ekipy pracującej na pobliskim placu budowy, a korzystający z niej robotnicy przebywali w tym czasie na stanowiskach pracy. Na obecnym etapie nic nie potwierdza ich udziału w niepokojącej relacji przedstawionej przez przerażone dzieci.

To bynajmniej nie zamyka policyjnego dochodzenia. Mundurowi gorąco apelują do każdego naocznego świadka jakichkolwiek podejrzanych zachowań w tym rejonie o niezwłoczny kontakt. Odpowiednie procedury i czynności sprawdzające wciąż pozostają w toku, by ostatecznie rozwikłać całą zagadkę.

Szok w centrum Warszawy

ROLKI