Tragedia w Ząbkach. Nie żyje 2-latek z klubu dziecięcego
Mieszkańcy są głęboko poruszeni dramatem, w wyniku którego życie stracił dwuletni maluch. W środę, 20 maja, na terenie posesji wynajmowanej przez klub dla najmłodszych, ze znajdującego się tam niewielkiego oczka wodnego wydobyto zwłoki chłopca. Instytucja opiekuńcza, która dotychczas miała renomę placówki z urozmaiconą ofertą zajęć, natychmiast zakończyła swoją działalność. Z internetu całkowicie usunięto jej oficjalną witrynę oraz profile w mediach społecznościowych.
W przeszłości opiekunowie pozytywnie oceniali bogaty wachlarz propozycji edukacyjnych tego miejsca, obejmujący zajęcia rozwojowe, muzyczne, a także wizyty teatrów czy koncerty. Dzieci brały udział w aktywnościach ruchowych i sensorycznych, a podczas warsztatów z muzyki słuchały gry na skrzypcach. Miejsce to funkcjonowało między godziną 6:30 a 17:30, szczycąc się w materiałach promocyjnych bardzo zindywidualizowaną opieką nad podopiecznymi. Zapewniano także o odbytych przez kadrę szkoleniach z ratownictwa medycznego i przepisów BHP, powołując się na pomyślne wizytacje sanepidu czy strażaków.
Mieszkańcy Ząbek komentują dramat w placówce
Lokalne społeczeństwo żywo reaguje na doniesienia o dramacie. Mieszkanki w rozmowach zwracają uwagę na niewystarczającą uwagę poświęcaną maluchom. Jedna z nich twierdzi bezpośrednio: „Za mało pilnują malutkich dzieci”. Z kolei 60-letnia Jolanta Pietrzak apeluje o wzmocnienie nadzoru nad najmniejszymi podopiecznymi oraz częstsze sprawdzanie standardów w takich miejscach opieki. Kobieta ze smutkiem podsumowuje sytuację: „Nie mogę myśleć o tym, co się stało, bo łzy same cisną się do oczu”.
W licznych komentarzach przewija się również wątek dotyczący niedoboru personelu w podobnych punktach opiekuńczych. Sąsiedzi wyraźnie zaznaczają konieczność zapewnienia nieprzerwanej i mocno skoncentrowanej opieki, zwłaszcza gdy pod pieczą wychowawców znajdują się dzieci w tak młodym wieku.
Burmistrz Ząbek zapowiada kontrole po śmierci dziecka
Samorządowcy z Ząbek zadeklarowali przeprowadzenie rygorystycznych weryfikacji w prywatnych punktach sprawujących opiekę nad dziećmi. Burmistrz Małgorzata Zyśk przekazała, że choć standardowe inspekcje odbywają się co roku, obecna sytuacja wymusza ich znaczne nasilenie. Urzędnicy z miejscowego magistratu poinformowali jednocześnie, że podczas wizytacji przeprowadzonej w tym konkretnym miejscu w czerwcu zeszłego roku nie dopatrzono się absolutnie żadnych uchybień.
Jakub Biesiada, kierujący referatem promocji, wyjaśnił, że z punktu widzenia prawa placówka ta figurowała jako klub dziecięcy, a nie typowy żłobek, i funkcjonowała całkowicie legalnie w oparciu o aktualne regulacje. Organy ścigania zapewniają o prowadzeniu zakrojonych na szeroką skalę działań, które obejmują zarówno przesłuchiwanie osób mogących wnieść coś do sprawy, jak i drobiazgowe badanie zabezpieczonej dokumentacji.
Opiekunki z zarzutami prokuratorskimi w Wołominie
Postępowanie mające na celu wyjaśnienie nieumyślnego doprowadzenia do zgonu malucha znajduje się pod nadzorem wołomińskiej Prokuratury Rejonowej. Przedstawiciel Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, prokurator Remigiusz Krynke, oficjalnie potwierdził, że dwóm zatrzymanym przez policję opiekunkom przedstawiono zarzuty dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci małoletniego dziecka.
Prokurator Krynke w swojej wypowiedzi doprecyzował przebieg czynności z udziałem zatrzymanych kobiet, wskazując na ich zróżnicowane podejście do oskarżeń. „Obie zostały przesłuchane w charakterze podejrzanych. Jedna z pań przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła króciutkie wyjaśnienia. Druga z pań odmówiła odpowiedzi na wszelkie pytania w kwestii tego czy przyznaje się, czy też nie do zarzucanego jej przestępstwa” – podsumował przedstawiciel organów ścigania.