Spis treści
Sytuacja miała miejsce pod koniec września bieżącego roku. Do odpowiednich służb trafiło zgłoszenie o bombie, która rzekomo znajduje się na pokładzie samolotu na lotnisku w Warszawie. Osoba zgłaszająca przekazała, że ładunek wybuchowy podłożyła wspólnie ze znajomym, nie potrafiąc jednak wskazać konkretnej maszyny. Brakowało również jakichkolwiek szczegółów dotyczących powodu takiego zachowania czy informacji, które uwiarygodniłyby istnienie realnego zagrożenia.
Alarm bombowy na warszawskim lotnisku postawił służby na nogi
Mimo szczątkowych informacji, uruchomiono wszystkie niezbędne procedury bezpieczeństwa. W przypadku zgłoszeń dotyczących lotnisk i samolotów, z których mogą korzystać pasażerowie, służby nie mogą bagatelizować żadnego sygnału. Bezpieczeństwo podróżnych, personelu oraz całej infrastruktury jest priorytetem. Dopiero skrupulatne sprawdzenie terenu daje pewność, że nie ma zagrożenia.
Szybko wyszło na jaw, że cała sytuacja to tylko głupi „żart”. Dowcipniś nie cieszył się jednak długo bezkarnością.
Fałszywy telefon wykonano z numeru zastrzeżonego
Gdy potwierdzono, że alarm był fałszywy, do akcji wkroczyli funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Ekonomiczną Komendy Rejonowej Policji Warszawa II. Mundurowi zaczęli prześwietlać dane telekomunikacyjne i szczegóły feralnego połączenia.
Okazało się, że „żartowniś” ukrył swój numer, a ten podany w trakcie rozmowy był całkowicie fikcyjny. Choć wydawało mu się, że w ten sposób uniknie identyfikacji, zastrzeżenie numeru to za mało. Operatorzy gromadzą dane techniczne, po które w uzasadnionych przypadkach mogą sięgnąć organy ścigania.
15-latek z ośrodka wychowawczego na Podlasiu zatrzymany
Ślady zaprowadziły śledczych do województwa podlaskiego, a konkretnie do jednej z tamtejszych placówek wychowawczych. To tam zatrzymano 15-letniego chłopca. Nastolatek jest głównym podejrzanym w sprawie fałszywego alarmu bombowego.
Policja zabezpieczyła jego telefon komórkowy. Urządzenie przejdzie teraz dokładne badania, które mają potwierdzić, czy to właśnie z niego wykonano połączenie. Śledczy sprawdzą również, czy w całym zajściu nie brały udziału inne osoby.
Sprawa fałszywego alarmu trafi do sądu rodzinnego
Całe postępowanie toczy się w oparciu o art. 224a par. 1 Kodeksu karnego. Chodzi o zawiadomienie o zagrożeniu, którego w rzeczywistości nie było, a które zmusiło odpowiednie służby do działania. Ponieważ główny podejrzany jest nieletni, jego sprawą zajmie się teraz Sąd Rodzinny.