Spis treści
Polska służba zdrowia permanentnie boryka się z długimi kolejkami do lekarzy specjalistów oraz poważnymi brakami personelu. W tym kontekście szczególnie bulwersujące są najnowsze ustalenia śledczych, którzy wzięli pod lupę Szpital Mazowiecki w Garwolinie. Według wstępnych szacunków policji, placówka mogła stracić ponad 620 tysięcy złotych wyłącznie na wypłatach wynagrodzeń za świadczenia, których fizycznie nie zrealizowano.
Lekarz z Garwolina pobierał pieniądze za fikcyjne świadczenia
Dochodzenie w tej bulwersującej sprawie prowadzi Wydział do walki z Przestępczością Ekonomiczną Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu, pod ścisłym nadzorem Prokuratury Okręgowej w Siedlcach. Jak wskazują śledczy z prokuratury, badane nieprawidłowości finansowe miały trwać od lutego 2018 roku aż do lutego 2025 roku.
– Sprawa dotyczyła usług lekarza fizjoterapeuty, fizjoterapeuty i psychologa – przekazał nam prok. Bartłomiej Świderski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Z ustaleń śledczych wyłania się obraz procederu, w którym rzekome zabiegi oraz świadczenia medyczne istniały wyłącznie na papierze, czyli w oficjalnej dokumentacji. W rzeczywistości w ogóle nie dochodziło do ich realizacji, a mimo to za te fikcyjne usługi regularnie wypłacano konkretne sumy pieniędzy.
Osoby pełniące funkcje zarządcze w szpitalu i odpowiadające za jego finanse miały działać w pełnym porozumieniu. Policjanci informują, że wyłącznie na wynagrodzeniach powiązanych z niezrealizowanymi świadczeniami medycznymi szpital poniósł stratę rzędu ponad 620 tysięcy złotych.
Dodatkowo wyliczono, że kolejne straty – w kwocie przekraczającej 110 tysięcy złotych – to bezpośredni efekt rażących braków w nadzorze nad wydatkami szpitala, a także chaosu w dokumentacji dotyczącej rozliczania usług medycznych oraz umów podpisywanych z ich wykonawcami.
„Pracownicy szpitala w Garwolinie sprawujący nadzór nad finansami doprowadzili do wyrządzenia szkody ponad 730 tys. zł” – przekazała mazowiecka policja.
Wykryte w placówce nieprawidłowości zaowocowały również nałożeniem surowych kar umownych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Oszustwa w Garwolinie. NFZ był wprowadzany w błąd
Śledczy mają również uzasadnione podejrzenia, że Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymywał raporty o zrealizowaniu świadczeń medycznych, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Według prokuratury pracownicy NFZ byli celowo wprowadzani w błąd i przekonywani, że usługi zadeklarowane w umowach faktycznie były wykonywane na rzecz pacjentów w garwolińskim szpitalu.
Cała sprawa nabiera szczególnego wymiaru w obecnych realiach funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia. Kiedy chorzy tygodniami wyczekują na termin wizyty, a szpitale desperacko szukają środków na bieżące funkcjonowanie i specjalistów, to według śledczych, w tej konkretnej placówce przez całe lata wypłacano gigantyczne kwoty za zabiegi istniejące tylko w dokumentach.
Zatrzymania w Szpitalu Mazowieckim. Siedem osób usłyszało zarzuty
W połowie września (15.09) policjanci dokonali zatrzymania siedmiu osób ściśle związanych z funkcjonowaniem szpitala. Wśród podejrzanych znaleźli się zarówno ci, którzy w badanym okresie sprawowali zarząd nad placówką i jej finansami, jak i osoby rzekomo wykonujące fikcyjne świadczenia medyczne.
W tej zakrojonej na szeroką skalę akcji uczestniczyło łącznie 23 funkcjonariuszy z pionu kryminalnego. Równolegle przeprowadzono osiem przeszukań w różnych lokalizacjach: Warszawie, Siedlcach, Garwolinie oraz Milanówku. Policjantom udało się zabezpieczyć telefony komórkowe, korespondencję elektroniczną i obszerną dokumentację dotyczącą współpracy podejrzanych z placówką.
Czwórka zatrzymanych usłyszała oficjalne zarzuty oszustwa oraz niegospodarności. Pozostałym trzem osobom zarzucono niegospodarność popełnioną w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Za popełnione przestępstwa wszystkim podejrzanym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Na ten moment wszyscy podejrzani przebywają na wolności, ponieważ prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec nich wolnościowych środków zapobiegawczych w postaci dozoru policji oraz poręczeń majątkowych. Łączna kwota tych poręczeń opiewa na 280 tysięcy złotych. Śledztwo wciąż ma charakter rozwojowy i policja nie wyklucza, że wkrótce dojdzie do kolejnych zatrzymań.