Ogień wybuchł wczesnym rankiem w niedzielę, 28 czerwca. Jak podaje „Merkuriusz Mszczonowski”, do pożaru doszło na obszarze składowiska odpadów pod Mszczonowem. Płomienie bardzo szybko objęły halę o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych, w której znajdowały się odpady przemysłowe. Służby ratunkowe błyskawicznie przystąpiły do interwencji.
Akcja gaśnicza w Mszczonowie. Pożar nie jest jeszcze opanowany
Walka z żywiołem stanowi duże wyzwanie dla ratowników. Najnowsze informacje przekazał mł. bryg. Jarosław Belina, pełniący funkcję rzecznika prasowego PSP w Żyrardowie. Wyjaśnił, że dzięki odpowiedniemu zaprojektowaniu obiektu, płomienie na szczęście nie strawiły całego kompleksu.
- Ogniem objęta jest część składowiska
- przekazał „Merkuriuszowi Mszczonowskiemu” rzecznik prasowy PSP w Żyrardowie mł. bryg. Jarosław Belina. Strażak dodał również, że ogień przestał się roznosić na kolejne sektory. Ogromne znaczenie miało wcześniejsze podzielenie placu na oddzielne strefy, co z założenia miało hamować wędrówkę płomieni w razie nagłego zapłonu.
Gęsty dym w Mszczonowie. Chemicy badają powietrze
Mieszkańcy są zaniepokojeni z powodu czarnej chmury, która zawisła nad zakładem. W sieci pojawiły się już pierwsze ostrzeżenia od zaniepokojonych mieszkańców. Jeden z komentujących stwierdził, by zamknąć okna, ponieważ wiatr znosi dym w stronę Radziejowic. Do zbadania sytuacji zadysponowano jednostkę z Warszawy, aby ustaliła poziom toksyczności spalin.
- Sytuację monitoruje również Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Warszawy. Na ten moment wiatr przesuwa dym w kierunku przeciwnym od miasta, w stronę drogi numer 50
- poinformował w rozmowie z TVN24 młodszy brygadier Jarosław Belina. Ratownicy szacują, że całkowita likwidacja zagrożenia może zająć strażakom kolejne kilka godzin.