Spis treści
Ogromna chmura nad Mazowszem na zdjęciach satelitarnych
Zgłoszenie o pojawieniu się płomieni na terenach leśnych w powiecie wołomińskim wpłynęło w czwartek przed godziną 14:00. Na terenie objętym żywiołem natychmiast rozpoczęła się zmasowana akcja, w którą zaangażowano strażaków, funkcjonariuszy policji, a później również żołnierzy WOT. Przeprowadzono ewakuację 42 osób z 20 budynków. Zdecydowana większość znalazła schronienie u bliskich, natomiast sześć osób zakwaterowano w szkole podstawowej w Stanisławowie.
W czwartkowy wieczór na profilu „Stacja Meteorologiczna Mińsk Mazowiecki” na Facebooku poinformowano, że potężną chmurę, rozciągającą się od wsi Międzyleś aż do Cegłowa, można było zauważyć na skanach radarów meteorologicznych oraz na obrazach satelitarnych. W piątkowy poranek twórca strony potwierdził, że „dym w dalszym ciągu widoczny jest na zdjęciach satelitarnych”.
Podobnymi obserwacjami podzielił się w czwartek synoptyk i prezenter tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski. Według jego informacji potężny pożar doprowadził do uformowania się gigantycznej chmury (flammagenitus), której długość przekroczyła 100 kilometrów.
Wiceminister o szczegółach akcji gaśniczej na Mazowszu
W piątek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański przedstawił szczegóły dotyczące wyjątkowo trudnej walki z żywiołem. Z jego relacji wynika, że akcja gaśnicza w powiecie wołomińskim toczy się na olbrzymim obszarze 300 hektarów, z czego sam las płonie na powierzchni ok. blisko 100 hektarów. - To tzw. pożar wierzchołkowy - ogień przenosi się w koronach drzew - podał polityk.
W rozmowie z Tok FM wiceminister przekazał, że dzięki bezwietrznej nocy strażakom udało się zgasić ogień w koronach, ale nadal tli się na ziemi. Poważne obawy budzą niekorzystne prognozy meteorologiczne, ponieważ zapowiadane silniejsze podmuchy wiatru mogą na nowo rozniecić pożar. - Straż pożarna jest w kontakcie z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który informuje nas na bieżąco, co parę chwil, jak wygląda sytuacja z wiatrem - podkreślił przedstawiciel resortu spraw wewnętrznych.
Wiesław Szczepański wyliczył również, że do akcji zadysponowano ponad 220 pojazdów oraz ponad 800 druhów z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej, którzy zjechali się nie tylko z Mazowsza, ale też z Poznania, Lublina, Olsztyna czy Białegostoku. Od godziny 6:00 rano operację z powietrza wspiera policyjny śmigłowiec Black Hawk, a do zrzucania wody ponownie włączono cztery samoloty Dromader należące do Lasów Państwowych.
- Mamy oprócz tego 200 osób - to są i policjanci, i pracownicy Lasów Państwowych. O godz. 7:00 na miejsce pożaru przybyło na wniosek wojewody mazowieckiego 100 żołnierzy WOT, którzy będą również pomagali - dodał polityk. Jednocześnie zapewnił, że w razie ewentualnej eskalacji zagrożenia, zgromadzone na miejscu siły będą sukcesywnie powiększane.