Gigantyczny sum wyłowiony z warszawskiego jeziorka Balaton. Internauci nie kryją oburzenia

Potężny sum, którego złowiono w jeziorze Balaton na warszawskim Gocławiu, wywołał prawdziwą burzę w sieci. Chociaż część osób gratulowała wędkarskiego sukcesu, większość komentujących wytyka połów w trwającym okresie ochronnym. Zdarzenie rodzi poważne pytania o legalność całego procederu, zwłaszcza że ryba uchodziła za lokalną ulubienicę mieszkańców, a jej transport do auta wzbudził skrajne emocje.

Wyłowili wielkiego suma ze zbiornika w Warszawie
Autor: Dariusz Kowalczyk Wikipedia / deZeZed Twitter (kółeczko 1) / MrMoonDragon Facebook (kółeczko 2)/ CC BY-SA 4.0

Gigantyczny sum z jeziorka Balaton w Warszawie. Kontrowersje wokół połowu

Fotografie potężnej ryby wyciągniętej z wód warszawskiego Gocławia błyskawicznie zdobyły popularność w internecie. Zwierzę mierzące 173 centymetry wyłowiono z jeziorka Balaton. Niektórzy obserwatorzy z podziwem komentowali wędkarski wyczyn, ale uwagę większości internautów przykuł fakt trwającego wciąż okresu ochronnego dla tego gatunku.

Z udostępnionych w sieci materiałów jasno wynika, że wyłowienie okazałej ryby zgromadziło na brzegu niemałą publiczność. Wśród obserwatorów znalazły się również dzieci, a spacerowicze chętnie pozowali do pamiątkowych fotografii z potężnym okazem. Całe to niecodzienne zdarzenie budzi jednak w przestrzeni publicznej mnóstwo prawnych i etycznych kontrowersji.

Wędkarze wyłowili rybę w piątek 29 maja. Prawo polskie wyraźnie ustala ramy czasowe, w których gatunek suma jest bezwzględnie chroniony i ma to miejsce od 1 stycznia aż do 31 maja. Istnieje wprawdzie zapis prawny mówiący, iż „"jeżeli pierwszy albo ostatni dzień okresu ochronnego dla określonego gatunku (...)przypada w dzień ustawowo wolny od pracy, okres ochronny ulega skróceniu o ten dzień", jednak tutaj nie miał on znaczenia. Koniec opisywanego terminu wypadał w niedzielę, dlatego całkowita ochrona gatunkowa obowiązywała jeszcze do końca soboty 30 maja. Działanie uczestników zajścia miało zatem charakter nielegalny, a schwytane zwierzę powinno od razu odzyskać wolność i trafić z powrotem do wody.

Polscy wędkarze złowili suma giganta o długości 292 cm. To nowy rekord świata!:

Ogromny sum z Gocławia wywołał skrajne emocje wśród internautów

Mieszkańcy warszawskiego Gocławia w licznych wypowiedziach zaznaczają, że gigantyczna ryba była doskonale znanym bywalcem tego konkretnego zbiornika. Dla wielu osób żyjących na co dzień w sercu praskiego blokowiska zwierzę uchodziło za lokalną atrakcję i symbol zatopionego w betonie jeziorka Balaton. Miejscowi mocno zżyli się z tym konkretnym wodnym osobnikiem.

Kolejnym szokującym detalem jest nagranie wideo krążące obecnie w internecie. Materiał filmowy bardzo wyraźnie pokazuje moment wkładania rzucającej się ryby prosto do bagażnika samochodowego. Sytuacja ta wprost dowodzi, że schwytany okaz nadal żył podczas przewozu w pojeździe. Zwierzę było tym samym skazane na prawdziwe tortury bez jakiegokolwiek dostępu do wody.

„To barbarzyństwo!” – stwierdzają jednoznacznie rozgoryczeni komentatorzy w licznych wpisach publikowanych w mediach społecznościowych.

W sieci można jednak natknąć się również na całkowicie odmienne stanowiska i gratulacje dla Ukraińców (ponieważ według nieoficjalnych informacji to właśnie przedstawiciele tej nacji odpowiadają za głośny połów na Gocławiu). Zwolennicy stanowczo bronią wędkarzy i tłumaczą, że takie brutalne zasady od zawsze dyktują warunki w tym wymagającym fachu. W licznych wpisach przewija się także ważny argument dotyczący przetrwania innych gatunków w stosunkowo niedużym akwenie. Według tej narracji tak masywny osobnik funkcjonował jako podwodny szkodnik wyniszczający mniejsze zwierzęta, więc jego zniknięcie przyniesie korzyść reszcie lokalnej fauny.

Wędkarze zamiast ryby złowili egzotycznego żółwia

ROLKI