Gigantyczny sum wyłowiony z warszawskiego jeziorka Balaton. Internauci nie kryją oburzenia

2026-06-02 17:44

Potężny sum, którego złowiono w jeziorze Balaton na warszawskim Gocławiu, wywołał prawdziwą burzę w sieci. Chociaż część osób gratulowała wędkarskiego sukcesu, większość komentujących wytyka połów w trwającym okresie ochronnym. Zdarzenie rodzi poważne pytania o legalność całego procederu, zwłaszcza że ryba uchodziła za lokalną ulubienicę mieszkańców, a jej transport do auta wzbudził skrajne emocje.

Wyłowili wielkiego suma ze zbiornika w Warszawie

i

Autor: Dariusz Kowalczyk Wikipedia / deZeZed Twitter (kółeczko 1) / MrMoonDragon Facebook (kółeczko 2)/ CC BY-SA 4.0

Gigantyczny sum z jeziorka Balaton w Warszawie. Kontrowersje wokół połowu

Fotografie potężnej ryby wyciągniętej z wód warszawskiego Gocławia błyskawicznie zdobyły popularność w internecie. Zwierzę mierzące 173 centymetry wyłowiono z jeziorka Balaton. Niektórzy obserwatorzy z podziwem komentowali wędkarski wyczyn, ale uwagę większości internautów przykuł fakt trwającego wciąż okresu ochronnego dla tego gatunku.

Z udostępnionych w sieci materiałów jasno wynika, że wyłowienie okazałej ryby zgromadziło na brzegu niemałą publiczność. Wśród obserwatorów znalazły się również dzieci, a spacerowicze chętnie pozowali do pamiątkowych fotografii z potężnym okazem. Całe to niecodzienne zdarzenie budzi jednak w przestrzeni publicznej mnóstwo prawnych i etycznych kontrowersji.

Wędkarze wyłowili rybę w piątek 29 maja. Prawo polskie wyraźnie ustala ramy czasowe, w których gatunek suma jest bezwzględnie chroniony i ma to miejsce od 1 stycznia aż do 31 maja. Istnieje wprawdzie zapis prawny mówiący, iż „"jeżeli pierwszy albo ostatni dzień okresu ochronnego dla określonego gatunku (...)przypada w dzień ustawowo wolny od pracy, okres ochronny ulega skróceniu o ten dzień", jednak tutaj nie miał on znaczenia. Koniec opisywanego terminu wypadał w niedzielę, dlatego całkowita ochrona gatunkowa obowiązywała jeszcze do końca soboty 30 maja. Działanie uczestników zajścia miało zatem charakter nielegalny, a schwytane zwierzę powinno od razu odzyskać wolność i trafić z powrotem do wody.

Polscy wędkarze złowili suma giganta o długości 292 cm. To nowy rekord świata!:

Ogromny sum z Gocławia wywołał skrajne emocje wśród internautów

Mieszkańcy warszawskiego Gocławia w licznych wypowiedziach zaznaczają, że gigantyczna ryba była doskonale znanym bywalcem tego konkretnego zbiornika. Dla wielu osób żyjących na co dzień w sercu praskiego blokowiska zwierzę uchodziło za lokalną atrakcję i symbol zatopionego w betonie jeziorka Balaton. Miejscowi mocno zżyli się z tym konkretnym wodnym osobnikiem.

Kolejnym szokującym detalem jest nagranie wideo krążące obecnie w internecie. Materiał filmowy bardzo wyraźnie pokazuje moment wkładania rzucającej się ryby prosto do bagażnika samochodowego. Sytuacja ta wprost dowodzi, że schwytany okaz nadal żył podczas przewozu w pojeździe. Zwierzę było tym samym skazane na prawdziwe tortury bez jakiegokolwiek dostępu do wody.

„To barbarzyństwo!” – stwierdzają jednoznacznie rozgoryczeni komentatorzy w licznych wpisach publikowanych w mediach społecznościowych.

W sieci można jednak natknąć się również na całkowicie odmienne stanowiska i gratulacje dla Ukraińców (ponieważ według nieoficjalnych informacji to właśnie przedstawiciele tej nacji odpowiadają za głośny połów na Gocławiu). Zwolennicy stanowczo bronią wędkarzy i tłumaczą, że takie brutalne zasady od zawsze dyktują warunki w tym wymagającym fachu. W licznych wpisach przewija się także ważny argument dotyczący przetrwania innych gatunków w stosunkowo niedużym akwenie. Według tej narracji tak masywny osobnik funkcjonował jako podwodny szkodnik wyniszczający mniejsze zwierzęta, więc jego zniknięcie przyniesie korzyść reszcie lokalnej fauny.

Wędkarze zamiast ryby złowili egzotycznego żółwia