Na salę przyszło wielu mieszkańców. Mieli dziesiątki pytań, często bardzo szczegółowych i technicznych. Dotyczyły m.in. wody, retencji, hałasu, energii i mocy planowanego obiektu.
Mieszkańcy chcieli konkretnych odpowiedzi
Już na początku pojawił się spór o formę spotkania. Przedstawiciele inwestora chcieli najpierw przeprowadzić przygotowaną prezentację, jednak mieszkańcy woleli od razu przejść do pytań.
Po około godzinie firma przerwała prezentację i oddała głos uczestnikom. Od tego momentu rozpoczęła się długa dyskusja. Atmosfera momentami była napięta, ale z czasem udało się przejść do bardziej konkretnej rozmowy.
Szybko okazało się też, że wiele pytań i pretensji mieszkańców nie jest kierowanych do samego inwestora, ale do władz gminy.
„Mieszkańcy nie zostali poinformowani”
Przedstawiciele samorządu przekonywali, że wszystkie wymagane procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem, a informacje dotyczące inwestycji były dostępne m.in. w Biuletynie Informacji Publicznej.
To nie przekonało części uczestników.
– To wam się nie udało. Mieszkańcy nie zostali poinformowani! – powiedział jeden z mieszkańców.
Robert Widz, II zastępca burmistrza Piaseczna, tłumaczył, że urząd wykonał wszystko, do czego był zobowiązany przepisami. Wskazywał też, że inwestycja powstaje na terenie przeznaczonym w miejscowym planie pod działalność gospodarczą.
Podczas spotkania z sali padały również okrzyki „Do dymisji!”. Wcześniej rozpoczęło się zbieranie podpisów pod petycją dotyczącą odwołania Roberta Widza.
Burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz powiedział, że jeśli taka petycja formalnie trafi do urzędu, odniesie się do niej.
– Jest zbierana petycja w tej sprawie i jak trafi do urzędu, to oczywiście się do tego odniosę – powiedział.
„Państwo nas pominęliście”
Jedna z mieszkanek podkreślała, że nie chodzi o sprzeciw wobec wszystkich inwestycji.
– Nikt z nas nie jest tutaj przeciwko budowaniu – mówiła. Jak zaznaczyła, sama jest inżynierem budownictwa.
Jej zdaniem problem polega na tym, że mieszkańcy zbyt późno zostali włączeni do rozmowy.
– Bardzo boli nas to, że państwo nas w tych uzgodnieniach pominęliście – mówiła.
Podczas spotkania dużo miejsca poświęcono także wodzie. Mieszkańcy pytali m.in. o retencję i sposób wykorzystania deszczówki.
„Gdzie jest ten zbiornik?”
Przedstawiciele inwestora zapewniali, że woda deszczowa będzie zbierana i częściowo ponownie wykorzystywana.
– Woda jest wykorzystywana i zbierana na terenie naszej inwestycji – tłumaczył przedstawiciel firmy.
Z sali od razu padło pytanie:
– Gdzie jest ten zbiornik na państwa planie?
Przedstawiciele inwestycji wyjaśnili, że zbiornik znajduje się pod parkingami i ma pojemność około 1129 metrów sześciennych. Czysta deszczówka z dachów ma być ponownie wykorzystywana, a woda z dróg i powierzchni utwardzonych ma być wcześniej oczyszczana.
Co mieszkańcy mogą zyskać?
Podczas spotkania pojawiło się też pytanie o korzyści dla lokalnej społeczności.
– Co my zyskamy? – pytał jeden z uczestników.
Przedstawiciele firmy przekonywali, że są otwarci na propozycje mieszkańców. Zachęcali, by zgłaszać pomysły na konkretne działania, w których inwestor mógłby pomóc lokalnej społeczności. W rozmowie pojawiały się przykłady wsparcia szkoły, szpitala lub innych lokalnych placówek.
Firma deklarowała, że chce rozmawiać o takich inicjatywach.
Gmina „myśli” o wykorzystaniu ciepła
Kolejnym ważnym tematem było ciepło wytwarzane przez centrum danych. Przedstawiciele inwestora poinformowali, że do wykorzystania będzie ciepło o temperaturze około 30 stopni Celsjusza i że informacja o takiej możliwości została przekazana gminie.
Samorząd analizuje, w jaki sposób można byłoby je wykorzystać. To wywołało komentarze części mieszkańców, którzy zwracali uwagę, że rozmowy na ten temat trwają od dłuższego czasu, a konkretnych rozwiązań nadal nie ma.
Firma zapowiada dalsze rozmowy
Po spotkaniu rzecznik prasowy Budimeksu Marcin Graczyk mówił, że mimo emocji ocenia spotkanie pozytywnie.
– Mieszkańcy przyszli z szeregiem pytań i wątpliwości. Staraliśmy się odpowiedzieć na jak najwięcej, tłumaczyć i rozmawiać o faktach – powiedział.
Zapewniał też, że firma chce dalej rozmawiać z mieszkańcami.
– Jesteśmy zawsze za tym, żeby transparentnie rozmawiać ze społecznością – podkreślił.
Jak przekazał, inwestycja ma mieć moc poniżej 50 MW.
Spotkanie nie zakończyło sporu wokół budowy centrum danych, ale obie strony zapowiedziały dalsze rozmowy. Mieszkańcy nadal chcą przede wszystkim wiedzieć, dlaczego szerszy dialog rozpoczął się dopiero wtedy, gdy budowa już ruszyła.