- Roman M. prowadził samochód mając ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie.
- Poruszał się z prędkością 227 km/h na odcinku, gdzie obowiązywało ograniczenie do 90 km/h.
- Wyrok sądu to 5 lat i 2 miesiące pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz kierowania pojazdami.
Tragiczny wypadek pod Mszczonowem. Audi uderzyło w drzewo przy 227 km/h
Dramatyczne zdarzenia rozegrały się 12 kwietnia 2026 roku na terenie gminy Mszczonów. Roman M., 22-letni obywatel Ukrainy, kierował pojazdem marki Audi poza terenem zabudowanym, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 90 km/h. Jak wykazały późniejsze badania, mężczyzna wsiadł za kółko w stanie silnego upojenia alkoholowego, mając w organizmie ponad 2,5 promila. Ten stan nie przeszkodził mu jednak w rozwijaniu ekstremalnych prędkości.
Tragedia wydarzyła się podczas wyprzedzania. Kierowca stracił panowanie nad rozpędzonym samochodem, który z ogromnym impetem uderzył w drzewo. Siedzący obok Krystian M. nie miał żadnych szans na przeżycie – zginął na miejscu. Według ustaleń biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków, w momencie zderzenia prędkościomierz musiał wskazywać 227 km/h. Wnioski te oparto nie tylko na specjalistycznej opinii, ale również na ocenie zniszczeń pojazdu i relacjach co najmniej czterech świadków zdarzenia.
Zatrzymanie i areszt po śmiertelnym wypadku
Sprawca zdarzenia został ujęty przez funkcjonariuszy bezpośrednio po tragedii. Gdy tylko Roman M. doszedł do siebie i wytrzeźwiał, prokurator przedstawił mu zarzuty. Dotyczyły one prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu oraz spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Młody Ukrainiec nie kwestionował swojej winy i złożył obszerne wyjaśnienia, opisując przebieg zdarzeń. Po przesłuchaniu sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Następnie sprawa trafiła na wokandę.
Wyrok sądu w sprawie wypadku. 5 lat i 2 miesiące dla Romana M.
Rozstrzygnięcie zapadło 21 sierpnia 2026 roku. Sąd wymierzył Romanowi M. karę 5 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności, a także nałożył na niego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Oprócz kary więzienia i zakazu, skazany musi ponieść koszty finansowe: wpłacić 10 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także 5 tysięcy złotych na rzecz Skarbu Państwa. Zasądzono również zadośćuczynienie dla ustalonego pokrzywdzonego. Mężczyzna złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, na co przystał prokurator. Decyzja sądu jest prawomocna.