Spis treści
Nietypowa interwencja w Łomiankach. Egzotyczny jeżozwierz odłowiony
11 sierpnia lokalną społeczność podwarszawskich Łomianek obiegła zaskakująca wiadomość opublikowana w mediach społecznościowych. Komunikat opatrzony fotografią wywołał niemałe poruszenie, ponieważ obecność pochodzącego z Afryki i Azji ssaka na mazowieckich ulicach jest zjawiskiem całkowicie bezprecedensowym. „11.08.2026r. na ul. Zachodniej w Łomiankach został zabezpieczony jeżozwierz. Pilnie poszukiwany jest właściciel zwierzęcia” - napisano w udostępnionym poście.
Polecany artykuł:
Informacje te szybko znalazły potwierdzenie w lokalnych strukturach mundurowych. Przedstawicielka Straży Miejskiej w Łomiankach potwierdziła w rozmowie z redakcją „Super Expressu” autentyczność tego zdarzenia, przyznając jednocześnie, że funkcjonariusze musieli wykazać się ogromnym profesjonalizmem. „To była wyjątkowa sytuacja. Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z jeżozwierzem” - zrelacjonowała dyżurna. Złapanie afrykańskiego ssaka stanowiło ogromne wyzwanie logistyczne, ale ostatecznie wszystko zakończyło się pomyślnie. „Trzeba było zachować szczególną ostrożność, ponieważ w momencie zagrożenia zwierzę strzela kolcami” - podsumowała.
Polecany artykuł:
Opieka nad odłowionym jeżozwierzem z Łomianek. Trwają poszukiwania właściciela
Egzotyczny uciekinier nie został pozostawiony sam sobie. Odpowiedzialność za jego dalsze losy przejęła Fundacja Kopytka z nadzieją - Azyl dla Zwierząt leśnych i gospodarskich.
"Pracownicy azylu opisali szczegółowo przebieg nocnej interwencji oraz obecny stan podopiecznego. „Jeżozwierz trafił do nas zaplątany w siatkowe podbieraki użyte podczas odławiania. Jego kolce mocno wplątały się w siatkę, dlatego konieczne było ostrożne oswobodzenie zwierzęcia. Po usunięciu sieci i sprawdzeniu jego stanu, po godzinie 4:00 nad ranem jeżozwierz trafił bezpiecznie do przygotowanego kojca. Na tę chwilę czuje się dobrze, ma zapewniony spokój, wodę, pokarm i odpowiednie warunki. Teraz czekamy na dalsze procedury i ustalenia dotyczące tego, skąd pochodzi zwierzę i co będzie z nim dalej” - czytamy w oficjalnym komunikacie placówki" - przekazała organizacja.
Przedstawiciele organizacji natychmiast rozpoczęli szeroko zakrojone działania mające na celu odnalezienie osoby odpowiedzialnej za egzotycznego ssaka. Wystosowali do mieszkańców wyraźny apel o udostępnianie wszelkich informacji, które mogłyby nakierować ich na trop hodowcy z najbliższych okolic. „Jeżeli ktoś z Państwa wie o osobie, która posiada lub posiadała jeżozwierze w promieniu około 20 km od Łomianek, prosimy o pilny kontakt. Właścicielu – jeżeli widzisz ten post, również prosimy o kontakt z nami” - zaapelowano w sieci.
Polecany artykuł:
Gmina Stare Babice. Drugi jeżozwierz spaceruje na wolności
Z relacji wolontariuszy wynika, że sprawa ma swój ciąg dalszy i wcale nie ogranicza się do jednego incydentu. Istnieją mocne przesłanki wskazujące na to, że w regionie przebywa jeszcze jeden afrykański ssak, co potęguje obawy o bezpieczeństwo zwierząt i mieszkańców. „Mamy potwierdzone informacje, że około 10 km dalej, na terenie gminy Stare Babice, widywany jest DRUGI JEŻOZWIERZ. Istnieje więc realne prawdopodobieństwo, że oba zwierzęta pochodzą z jednego miejsca i mogły uciec z tej samej hodowli lub prywatnego utrzymania. Dlatego tak ważne jest dotarcie do osób, które mogą wiedzieć, gdzie w tej okolicy trzymano takie zwierzęta” - podała Fundacja Kopytka z nadzieją.
Każdy mieszkaniec, który posiada jakąkolwiek wiedzę na temat pochodzenia uciekinierów lub aktualnego miejsca ich pobytu, powinien niezwłocznie poinformować odpowiednie organa lub skontaktować się bezpośrednio z pracownikami Fundacji Kopytka z nadzieją.
Eksperci stanowczo ostrzegają jednak przed podejmowaniem jakichkolwiek prób samodzielnego chwytania zbiega, ponieważ nieumiejętne zachowanie może sprowokować go do ataku. „Nie należy go zaganiać, osaczać ani próbować chwytać przez koce czy przypadkowe siatki. Najlepiej obserwować zwierzę z bezpiecznej odległości, zanotować dokładne miejsce i godzinę oraz – jeżeli jest to możliwe – wykonać zdjęcie lub nagranie i przekazać informację odpowiednim służbom” - pouczają członkowie Fundacji.