Katastrofa pociągu. Nie żyje pasażerka, 8 osób w szpitalu. Prokuratura ujawnia nowe ustalenia

2026-09-10 11:23

Wypadek na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych ma tragiczny finał. Po zderzeniu pociągu PKP Intercity z ciężarówką osiem osób trafiło do szpitali, w tym cztery w ciężkim stanie. Wśród najciężej poszkodowanych są maszynista i kierowca ciężarówki. Niestety, w szpitalu zmarła jedna z pasażerek. Prokuratura Okręgowa w Radomiu wszczyna śledztwo i zabezpiecza kolejne dowody, które mają odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: dlaczego doszło do katastrofy?

Do katastrofy doszło 9 września w miejscowości Sokolniki Suche. Ciężarówka zderzyła się z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin−Szczecin.

Jak przekazała prok. Aneta Góźdź, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, w wyniku zderzenia doszło do wykolejenia praktycznie całego składu. Poważnie uszkodzona została również lokomotywa oraz dwa pierwsze wagony.

Skala zdarzenia była ogromna. Pasażerowie, którzy znaleźli się w środku, opowiadali później o potężnym huku, przechylających się wagonach i rannych ludziach.

Jedna z pasażerek, pani Beata, wspominała, że chwilę po uderzeniu zobaczyła ogień. − Siedziałam w ostatnim wagonie, piłam kawę i nagle usłyszałam huk. I za chwileczkę zobaczyłam ogień w rowie − relacjonowała.

Osiem osób trafiło do szpitala. Jedna nie żyje

Prokuratura potwierdziła najnowszy bilans poszkodowanych. Osiem osób wymagało pomocy medycznej w szpitalu. Cztery z nich były w stanie ciężkim. W tej grupie znaleźli się również maszynista pociągu oraz kierowca ciężarówki. Niestety, mimo udzielonej pomocy, w szpitalu zmarła jedna z kobiet poszkodowanych w katastrofie.

Prokuratura zabezpieczyła nagrania i rejestratory

Teraz kluczowe jest ustalenie dokładnego przebiegu katastrofy. Prokuratura zabezpieczyła zapisy z kamer znajdujących się w lokomotywie oraz rejestratory danych i głosu z jej wnętrza. To właśnie analiza tych materiałów może pomóc odpowiedzieć na pytanie, co działo się w pociągu bezpośrednio przed zderzeniem.

Śledczy wykorzystali również specjalistyczny skaner 3D. Urządzenie zarejestrowało powypadkowe położenie pociągu. Zebrane w ten sposób dane zostaną wykorzystane przez biegłych przy przygotowywaniu opinii dotyczącej przebiegu i przyczyn katastrofy.

Lokomotywa i wagony trzeba było postawić na tory

Czynności na miejscu zdarzenia nie mogły zostać od razu przeprowadzone w całości. Najbardziej uszkodzone elementy składu były przechylone, co stwarzało zagrożenie dla osób zabezpieczających dowody. Dlatego oględziny mają zostać zakończone po postawieniu na torach lokomotywy oraz dwóch najbardziej uszkodzonych wagonów. Dopiero wtedy śledczy będą mogli dokładnie sprawdzić miejsca, do których wcześniej nie było bezpiecznego dostępu.

Kierowca i maszynista na razie nie mogą być przesłuchani

Jednym z najważniejszych dowodów będą oczywiście zeznania obu kierujących. Na razie nie wiadomo jednak, co powiedzą śledczym. Zarówno maszynista, jak i kierowca ciężarówki przebywają w szpitalach w ciężkim stanie. Według informacji przekazanych przez prokuraturę ich stan zdrowia obecnie nie pozwala na przeprowadzenie z nimi czynności procesowych.

Światła na przejeździe działały?

To jeden z kluczowych wątków śledztwa. Wątpliwości dotyczą między innymi tego, czy sygnalizacja świetlna na przejeździe działała prawidłowo. Prokuratura zabezpieczyła dane techniczne ze skrzynki znajdującej się przy przejeździe kolejowym. Z zapisów rejestratora wynika, że oświetlenie ostrzegawcze działało. Według informacji przekazanych prokuraturze światła miały świecić się jeszcze w momencie przybycia na miejsce służb ratunkowych. To jednak nie przesądza jeszcze o tym, dlaczego ciężarówka znalazła się na przejeździe. Śledczy będą musieli odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia.

Czy ciężarówka hamowała?

Kolejnym pytaniem jest to, czy kierowca ciężarówki próbował zatrzymać pojazd przed przejazdem. Przedstawiciele kolei wskazywali wcześniej na brak wyraźnych śladów hamowania w miejscu katastrofy. Prokuratura na tym etapie nie chce jednak przesądzać, czy kierowca rzeczywiście nie hamował.

To, czy pojazd hamował, będziemy ustalać między innymi na podstawie przyszłych wyjaśnień kierowcy − przekazała prok. Aneta Góźdź.

Odpowiedź mają przynieść również szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia oraz analiza zgromadzonych dowodów.

Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy

Prokurator wszczyna śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu, za taki czyn grozi kara od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Sonda
Czy jechaliście w tym roku pociągiem?