Maszyniści zapowiadają ogólnopolski protest po katastrofie na Mazowszu

Pracownicy kolei już wcześniej bili na alarm, że bezpieczeństwo na torach dramatycznie spada. „Nie będziemy czekać, aż zginą ludzie” – taki komunikat wydali zaledwie kilkadziesiąt godzin przed śmiertelnym wypadkiem w Sokolnikach Suchych. Teraz maszyniści mówią „dość” i ogłaszają strajk, który obejmie cały kraj. W piątek składy drastycznie zwolnią na każdym przejeździe.

Wrak wykolejonego pociągu PKP Intercity po wypadku. O przyczynach protestu maszynistów przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Archiwum SE/ Materiały prasowe

Apel maszynistów przed tragedią na Mazowszu

Od długiego czasu Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych zwracał uwagę na pogarszający się stan bezpieczeństwa. W pierwszą niedzielę września Rada Krajowa ZZM wystosowała do swoich członków jednoznaczny komunikat. Związkowcy zwrócili uwagę na rosnącą presję i narzucanie dodatkowych zadań, które mogą dekoncentrować osobę kierującą pociągiem.

Przedstawiciele związku zachęcali, by dla maszynistów to bezpieczeństwo było absolutnym priorytetem, nawet kosztem punktualności czy oczekiwań szefostwa. Na końcu dokumentu znalazły się mocne słowa.

„Nie będziemy czekać, aż zginą ludzie. Bezpieczeństwo musi być zawsze na pierwszym miejscu”

Niestety, zaledwie 48 godzin później w miejscowości Sokolniki Suche w województwie mazowieckim doszło do dramatycznego w skutkach zdarzenia. Na przejazd wjechała betoniarka, w którą uderzył skład PKP Intercity. Skutkiem zderzenia była śmierć jednej z osób podróżujących pociągiem oraz wiele urazów u innych pasażerów.

Dla środowiska kolejarskiego ten wypadek był dowodem na to, że czas na radykalne kroki. Leszek Miętek, stojący na czele Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce uważa, że dopiero utrata życia przez człowieka spowodowała, że ich głos zaczął być słyszany.

Pracownicy żądają również natychmiastowej zmiany przepisów, które będą bezwzględnie karać kierowców ignorujących zasady na przejazdach. Kluczowym problemem jest wjeżdżanie na tory mimo czerwonego światła i zamkniętych rogatek. Związkowcy uważają, że dotychczasowe kary nie odstraszają zmotoryzowanych, a ofiarami ich brawury stają się osoby w pociągach i obsługujący je pracownicy.

Jednak wyższe mandaty to nie wszystko. Kolejarze od dłuższego czasu walczą o kompleksową reformę bezpieczeństwa, błyskawiczne reagowanie na awarie infrastruktury i rzetelne traktowanie ich raportów. Domagają się, by punktualność zeszła na dalszy plan, a maszyniści nie byli rozpraszani zbędnymi procedurami w trakcie prowadzenia maszyny.

Strajk na kolei. Pociągi zwolnią na przejazdach

Efektem jest ogólnokrajowy protest maszynistów. Zacznie się on w piątkowy poranek, 11 września, i obejmie pełne 24 godziny.

– Powiedzieliśmy: dość. Rada Krajowa podjęła uchwałę. Zwracamy się do maszynistów kolejowych, aby w dniu jutrzejszym, od północy do dwudziestej czwartej, każdy przejazd kolejowy w Polsce przejeżdżać z prędkością bezpieczną, na poziomie 20 kilometrów na godzinę – zapowiada Leszek Miętek.

Związkowcy mają świadomość, że ten krok oznacza paraliż na torach i gigantyczne spóźnienia. Argumentują to jednak desperacką potrzebą zmian, które mają ocalić ludzkie życie. Zaznaczają, że przez łamanie przepisów drogowych cierpią maszyniści i setki niewinnych pasażerów.

Z informacji przekazanych przez Miętka wynika, że środowisko maszynistów zjednoczyło się w tej sprawie.

– Właśnie odebrałem ostatnie meldunki z kraju. Jest pełne poparcie dla tego typu działań i maszyniści będą się stosowali do tego apelu – dodał Leszek Miętek.

Tymczasem szef resortu infrastruktury Dariusz Klimczak zadeklarował, że nowe prawo ma pozwalać na natychmiastowe odebranie uprawnień do kierowania na trzy miesiące dla osób ignorujących czerwony sygnał na przejazdach.

Pracownicy kolei mają nadzieję, że zapowiedzi przerodzą się w czyny. Seria incydentów zwieńczona śmiertelnym wypadkiem na Mazowszu przelała czarę goryczy. Środowisko liczy, że ich piątkowa akcja obudzi decydentów, a nowe regulacje powstrzymają kolejne tragedie na torach.

Bezdomny pobity na śmierć w Jaśle