Stołeczny obiekt sportowy po raz kolejny utonął w narodowych barwach. W środę, 3 czerwca, ogromna rzesza miłośników piłki nożnej zajęła miejsca na trybunach, aby zagrzewać do walki biało-czerwonych w starciu towarzyskim z ekipą Nigerii. Sędzia dał sygnał do rozpoczęcia gry równo o godzinie 20.45 i niemal natychmiast fani stworzyli fenomenalną oprawę wokalną.
Starcie z afrykańskim zespołem zamyka wiosenno-letni cykl spotkań naszej drużyny narodowej przed zaplanowanym urlopem. Jan Urban traktuje ten sprawdzian jako idealne miejsce do przetestowania nowych rozwiązań taktycznych oraz formy poszczególnych graczy. Zgromadzona publiczność skupia się natomiast wyłącznie na głośnym wspieraniu swoich ulubieńców i celebracji sportowego święta.
Teren wokół warszawskiej areny zaczął tętnić życiem wiele godzin przed oficjalnym startem zawodów. Sympatycy polskiej kadry chętnie zakładali narodowe trykoty, a na sektorach można było dostrzec całe wielopokoleniowe rodziny oraz zgrane paczki znajomych. Obok nich zasiedli najbardziej zagorzali kibice, podróżujący za drużyną na wszystkie kluczowe mecze.
Wyjście zawodników z tunelu wywołało wspaniałą reakcję publiczności, która momentalnie włączyła latarki w smartfonach i potężnym głosem odśpiewała Mazurka Dąbrowskiego. Przez cały czas trwania widowiska fani nie ustają w dopingu dla podopiecznych Jana Urbana, żywiołowo oklaskując zagrania Roberta Lewandowskiego, szarże Piotra Zielińskiego oraz ofiarność reszty drużyny.
Ten konkretny wieczór zapisze się w kronikach z jeszcze jednego istotnego powodu. Reprezentacja naszego kraju wybiegła na murawę PGE Narodowego po raz pięćdziesiąty w historii, a zespół z Afryki stanowi trzydziestego siódmego przeciwnika, z którym Polacy zmierzyli się na tym prestiżowym obiekcie.