Kierowca autobusu wyjechał na trasę w spódnicy. ZTM nałożył karę. "Gdzie ta tolerancja?"

Podczas upalnego dnia pan Darek postanowił stawić się w pracy w dość niecodziennym wydaniu. 50-letni kierowca warszawskiego autobusu do służbowej koszuli założył spódnicę i w takim stroju wyruszył na trasę linii 213. Choć pasażerowie byli zachwyceni pomysłem i mocno wspierali mężczyznę, ZTM nie był fanem takiego rozwiązania.

Autobus linii 213. Obok na wstawce mężczyzna w długiej spódnicy. O karze dla kierowcy przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Archiwum prywatne; Piotr Grzybowski / Super Express

Pracownicy stołecznej komunikacji od dłuższego czasu walczą o możliwość wykonywania obowiązków w krótkich spodenkach. Niestety, ich prośby pozostają bez odpowiedzi. Temperatury w kabinach pojazdów nierzadko przekraczają 30 stopni Celsjusza, a zmiana za kierownicą może trwać nawet dziesięć godzin. Funkcjonowanie w tak ekstremalnych warunkach to prosta droga do utraty koncentracji, ogromnego wyczerpania czy nawet omdlenia.

Z uwagi na fakt, że standardowe spodnie służbowe nie gwarantują odpowiedniej wentylacji, wielu szoferów z własnej kieszeni finansuje zakup modeli wykonanych z cieńszych materiałów, takich jak len. Mimo tych starań, obowiązek noszenia długich nogawek sprawia, że kłopot z dyskomfortem termicznym nadal pozostaje nierozwiązany.

Zrobiłem to specjalnie. Samochód zostawiony na słońcu nawet na 20 minut nagrzewa się jak puszka. Z autobusem jest tak samo. Wchodzimy do rozgrzanego pojazdu, a klimatyzacja nie zaczyna działać od razu. Nam nie wolno jeździć w krótkich spodniach, choć kobiety mogą zakładać spódnice - mówi "Super Expressowi" pan Darek.

Pasażerowie mówią mi: „Nie interesuje mnie, czy jedzie pan w krótkich, czy długich spodniach. Chcę bezpiecznie dojechać z punktu A do punktu B”. Kiedy zobaczyli mnie w spódnicy, śmiali się i mówili: „Panie Darku, bajka. Dobrze pan zrobił” - opowiada kierowca w rozmowie z reporterem "SE".

Podczas postoju na jednym z przystanków 50-latek musiał zmierzyć się z kontrolerami Zarządu Transportu Miejskiego. Urzędnicy stwierdzili, że wybrana przez mężczyznę garderoba jest niezgodna z obowiązującymi przepisami. Jak wynika z dokumentacji, do której dotarliśmy, ZTM uznał sytuację za naruszenie regulaminu i nałożył karę.

Usłyszałem, że jestem mężczyzną i nie mogę jeździć w spódnicy. A co z osobami o innej tożsamości płciowej? One też nie mogą przyjść tak do pracy? Gdzie jest ta słynna warszawska tolerancja? - pyta pan Darek.

Postawa 50-latka spotkała się z ogromną aprobatą ze strony innych kierowców pracujących w stołecznej komunikacji.

Czasami pracujemy po 10 godzin. W kabinie mam 35 stopni. Podczas jazdy zrobi się trochę chłodniej, ale niewiele i nie od razu. Długie spodnie są niewygodne i mogą być niebezpieczne dla zdrowia - mówi "SE" 44-letnia Anna Partyka, która również prowadzi warszawskie autobusy.

Kierowcy zwracają jednak uwagę, że noszenie spódnicy nie stanowi uniwersalnego rozwiązania problemu, nawet dla pań wykonujących ten sam zawód.

Nie każda z nas czuje się w niej dobrze. Kobiety również chciałyby móc zakładać krótkie spodenki. Mężczyźni czasem podwijają nogawki, ale to także łamanie regulaminu. Walczymy o zmianę od lat, jednak na razie odbijamy się od ściany - dodaje Anna Partyka.

Jak do całej sprawy odnosi się sam ZTM? W nadesłanym komunikacie przedstawiciele instytucji nie odnieśli się bezpośrednio do opisanego incydentu. Ograniczyli się jedynie do przypomnienia, że każda osoba prowadząca pojazd musi posiadać zestandaryzowany strój służbowy, a za jego dostarczenie oraz przestrzeganie wytycznych całkowitą odpowiedzialność ponosi firma przewozowa.

Pijany kierowca sam przyjechał na policję