Wypadek na Pradze. Co się stało?
W poniedziałek, 19 stycznia, kilkanaście minut po godzinie 15, służby otrzymały zgłoszenie o zdarzeniu drogowym na ruchliwym skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej. Na miejsce natychmiast wysłano pięć zastępów straży pożarnej, policję, zespoły ratownictwa medycznego, a także wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Jak informuje policja, wszystko wskazuje na to, że do tragedii doprowadził błąd jednej z kierujących. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 28-letnia kobieta kierująca Fordem, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu nadjeżdżającej prawidłowo ulicą Grochowską Toyocie. W wyniku zderzenia 48-letni kierowca Toyoty stracił panowanie nad pojazdem. Jego samochód został wytrącony z pasa ruchu i z impetem uderzył w grupę osób, które czekały na zielone światło przed przejściem dla pieszych.
W wypadku poszkodowane zostały cztery osoby – trzy kobiety oraz sześcioletni chłopiec, jak początkowo informowały służby. Niestety, mimo natychmiastowej reanimacji prowadzonej na miejscu i zaangażowania lekarzy, życia dziecka nie udało się uratować. Rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza przekazał później, że zmarł pięcioletni chłopiec, który został przywieziony do placówki w stanie śmierci dokonanej. Lekarze walczyli o niego jeszcze przez 30 minut, lecz reanimacja nie przyniosła skutku.
Kierowcy zatrzymani. Jest komentarz prezydenta Warszawy
Policjanci na miejscu przebadali oboje kierujących na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Zarówno 28-letnia kobieta z Forda, jak i 48-letni mężczyzna z Toyoty byli trzeźwi. Jednak w poniedziałek wieczorem policja przekazała nowe informacje w sprawie.
Decyzją prokuratora nadzorującego czynności na miejscu zdarzenia, oboje kierowcy zostali zatrzymani. Przez kilka godzin na skrzyżowaniu pracowali policyjni technicy oraz biegły z zakresu ruchu drogowego, którzy zabezpieczali ślady i zbierali materiał dowodowy, mający pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu tragedii.
Do sprawy odniósł się prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. „Nie ma odpowiednich słów by wyrazić współczucie dla rodziny 5-latka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Łączę się w bólu z najbliższymi chłopca” – napisał w mediach społecznościowych. Zapewnił również, że liczy na szybkie wyjaśnienie przyczyn i ukaranie sprawców, a miasto będzie kontynuować działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach.
Wypadek na Pradze-Południe (19.01.2026):