Kierownik pociągu przyznał się do winy w sprawie wypadku 17-letniego Dominika. Chłopak stracił obie nogi i część dłoni

2026-07-01 17:54

Prokuratura powróciła do czynności z kierownikiem pociągu Kolei Mazowieckich, Marcinem W., które zostały wcześniej wstrzymane z powodu jego złego samopoczucia i przewiezienia do szpitala. 48-latek pełnił obowiązki kierownika składu podczas tragicznego zdarzenia pod Radomiem w lutym bieżącego roku. W wyniku tego incydentu 17-letni Dominik stracił obie nogi i prawą dłoń. Mężczyzna uznał swoją winę.

Pociąg Kolei Mazowieckich na stacji. Na miniaturze rodzice całujący chorego syna w szpitalu. Czytaj w Eska Warszawa.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express & Archiwum prywatne

Kierownik pociągu ponownie w prokuraturze. Mężczyzna uznał swoją winę

1lipca śledczy wznowili przesłuchanie 48-letniego Marcina W. Poprzednia próba wykonania czynności, podjęta niemal miesiąc temu, została przerwana ze względu na nagłe pogorszenie się stanu zdrowia mężczyzny, co poskutkowało jego transportem do szpitala na szczegółowe badania.

Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku kolejowego w wyniku umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i transporcie kolejowym, a także narażenia dwójki podróżnych tj. kobiety i jej dziecka w wózku, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, w związku z niebezpieczeństwem upadku w pobliżu odjeżdżającego pociągu i doznania w wyniku tego obrażeń.

- Podejrzany zrozumiał zarzut, odniósł się do niego merytorycznie, przyznał się do jego popełnienia

- poinformował PAP prokurator Robert Bińczak. Dodatkowo mężczyzna po zapoznaniu się z nagraniami monitoringu okazał żal.

- Powiedział, że jest mu bardzo przykro i chciałby przeprosić pokrzywdzonego

- podsumował prokurator.

Środki zapobiegawcze wobec kierownika pociągu. Mężczyzna został zawieszony

Prokurator zdecydował o nałożeniu na Marcina W. środków ostrożnościowych.

- Zastosowałem środek polegający na zawieszeniu podejrzanego w czynnościach służbowych kierownika pociągu i ten środek połączyłem z drugą dolegliwością, to jest dozorem policji

- wyjaśnił prok. Bińczak, precyzując, że podejrzany będzie musiał regularnie, raz w tygodniu, meldować się na policji. W planach śledczych jest również uzyskanie opinii specjalistów z dziedziny psychiatrii, by dokładnie zweryfikować stan zdrowia psychicznego zatrzymanego.

Dramat 17-letniego Dominika w Woli Bierwieckiej. Nastolatek cudem przeżył

Tragedia rozegrała się 14 lutego w miejscowości Wola Bierwiecka, niedaleko Radomia. 17-letni Dominik podróżował z matką, wracając pociągiem z zakupów. Młodzieniec z własnej inicjatywy pomagał opuścić wagony kobiecie z dzieckiem w wózku. Kiedy próbował wrócić do składu, drzwi nagle zamknęły się na jego dłoni, a pociąg ruszył, wciągając nastolatka pod spód. Maszyna stanęła dopiero po kilkudziesięciu metrach, gdy ktoś z podróżnych zdecydował się uruchomić hamulec bezpieczeństwa.

Dominik został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Po zaciętej walce lekarzom udało się ocalić jego życie i po dwumiesięcznym leczeniu szpitalnym młodzieniec mógł wrócić do domu. Niestety, w wyniku zdarzenia nastolatek stracił obie nogi oraz fragment prawej dłoni.

Zdaniem prokuratury, kierownik pociągu nie zachował należytej uwagi podczas nadzorowania wsiadania i wysiadania pasażerów i wydał komendę do odjazdu zbyt szybko. Marcinowi W. postawiono zarzuty, za które może spędzić w więzieniu nawet osiem lat. Dodatkowo wypadek analizuje Urząd Transportu Kolejowego.

Piknik charytatywny dla Dominika Hołuja w Białobrzegach