Tragiczny pożar w Świerczynie w gminie Drobin przekreślił w jednej chwili dorobek rodzinnej firmy Wędzarka Mielczarka. Ogień pojawił się podczas wędzenia wędlin. Zginął 45-letni mężczyzna, a budynek zakładu spłonął doszczętnie.
Po tragedii właścicielka firmy zdecydowała się opublikować poruszający komunikat. Nie skupiła się w nim wyłącznie na ogromnych stratach materialnych. Przede wszystkim wspomniała o człowieku, którego rodzina, właściciele i pracownicy stracili.
Z ogromnym trudem i bólem piszemy tę wiadomość... – rozpoczęła swój wpis.
Chwilę później padły słowa, które najlepiej pokazują skalę dramatu.
W dniu wczorajszym miał miejsce pożar, w którym zginął nasz serdeczny kolega, a my straciliśmy cały nasz zakład – napisała właścicielka.
„Budynek spłonął do zera”
Wędzarka Mielczarka była rodzinną firmą produkującą swojskie wędliny według własnych receptur. Do produkcji wykorzystywano wieprzowinę pochodzącą z własnej hodowli. Mięso było peklowane i wędzone dymem z drewna.
Pożar zniszczył miejsce, w którym odbywała się ta produkcja.
Budynek spłonął do zera i dalsza produkcja na dzień dzisiejszy nie jest możliwa – przekazała właścicielka.
To zdanie pokazuje, że tragedia oznacza dla rodzinnej firmy nie tylko konieczność odbudowy budynku. W jednej chwili przestało istnieć miejsce, w którym przez lata powstawały ich produkty.
Jednak w opublikowanym komunikacie właścicielka przede wszystkim dziękuje tym, którzy pojawili się na miejscu, gdy potrzebna była pomoc.
„Dziękujemy za każde wsparcie”
Pożar wymagał ogromnego zaangażowania służb. Na miejscu działało 13 zastępów PSP i OSP. Strażacy walczyli z ogniem, a później przystąpili do dogaszania pogorzeliska i sprawdzania stanu budynku.
Właścicielka nie zapomniała o ich pracy - Chcielibyśmy podziękować wszystkim służbom i osobom prywatnym, którzy brali udział w akcji – napisała.
Dodała również, że po tragedii firma otrzymała wiele dowodów wsparcia.
Dziękujemy za każde wsparcie, telefony, wiadomości i każdą pomoc – przekazała.
W obliczu tragedii te słowa mają szczególne znaczenie. Rodzina i pracownicy stracili zakład, ale jednocześnie zobaczyli, że w trudnym momencie nie zostali sami.
Najważniejsze słowa skierowała do rodziny zmarłego
Właścicielka zakończyła swój komunikat słowami skierowanymi do najbliższych 45-letniego mężczyzny, który zginął w pożarze.
Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje – napisała.
To właśnie śmierć człowieka jest najtragiczniejszym skutkiem pożaru. Straty materialne będzie można próbować odbudować. Zmarłego mężczyzny nie da się jednak zastąpić.
Strażacy do późnych godzin dogaszali miejsce zdarzenia i sprawdzać stan budynku. Pojawił się tam również prokurator, który będzie wyjaśniał dokładne okoliczności tragedii. Na razie wiadomo, że pożar wybuchł podczas wędzenia wędlin. Dokładne przyczyny pojawienia się ognia będą ustalane.
Dla Wędzarki Mielczarka to jeden z najtrudniejszych momentów w historii firmy. Właścicielka w swoim komunikacie nie ukrywa rozmiaru straty. „Straciliśmy cały nasz zakład” – napisała.
Ale pierwsze słowa, które zdecydowała się przekazać po tragedii, dotyczyły nie budynku, sprzętu czy produkcji. Dotyczyły człowieka, który zginął.