Wypadek na Grochowskiej. Kolejna kolizja
W niedzielę (1 lutego) około godziny 16 na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej zderzyły się dwa samochody osobowe − Toyota i Volkswagen. Przez pewien czas część skrzyżowania była zablokowana. Na szczęście w tym zdarzeniu nikt nie został ranny.
Dla mieszkańców Pragi-Południe to miejsce jednak już zawsze będzie kojarzyło się z dramatem.
Śmierć 6-letniego Tomka
To właśnie tam, 19 stycznia, rozegrała się tragedia, która wstrząsnęła całą Polską. Zginął 6-letni Tomek. Chłopiec wraz z mamą i innymi pieszymi czekał przy przejściu dla pieszych na zielone światło. W pewnym momencie w grupę oczekujących wjechało dachujące auto.
Ustalenia policji po śmiertelnym wypadku
− Ze wstępnych informacji wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie. Doszło do zderzenia obu pojazdów, w wyniku którego Toyota została wytrącona ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę osób oczekujących przed przejściem dla pieszych. Poszkodowane zostały 4 osoby, w tym 6-letnie dziecko − relacjonowała wówczas stołeczna policja.
Niestety, życia chłopca nie udało się uratować. Trzy kobiety zostały ranne. Kierowcy byli trzeźwi. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora oraz biegły z zakresu ruchu drogowego. W kolejnych dniach oboje kierujący usłyszeli zarzuty dotyczące spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Nie zastosowano wobec nich środków tymczasowych.
Po śmierci Tomka mieszkańcy ustawili w tym miejscu znicze. A miasto zapowiedziało działania mające poprawić bezpieczeństwo − w tym plan złożenia wniosku o ustawienie stacjonarnego fotoradaru oraz spotkanie z Głównym Inspektoratem Transportu Drogowego.
Polecany artykuł: