Spis treści
Zamurowano przejście podziemne na ulicy Targowej
W środę, 22 kwietnia na warszawskiej Pradze-Północ doszło do nieoczekiwanej interwencji służb miejskich, którym w działaniach towarzyszyli murarze. Ich nagłe pojawienie się w podziemnym przejściu pod ulicą Targową oznaczało ostateczny koniec tego owianego złą sławą obiektu.
Zła reputacja praskiego tunelu od dawna budziła ogromne kontrowersje wśród okolicznych mieszkańców. Przez wiele miesięcy zdesperowani warszawiacy alarmowali lokalnych radnych o narastającym zagrożeniu oraz dramatycznej sytuacji w podziemiach.
- W przejściu od lat funkcjonowały punkty z nielegalnym hazardem, z informacji służb i mieszkańców wynikało, że również odbywał się tam nielegalny handel środkami odurzającymi. Przestrzeń była też zaniedbana, wykorzystywana przez osoby spożywające alkohol - mówi Krzysztof Michalski, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy Praga-Północ z Porozumienia dla Pragi.
- Oprócz automatów do gier funkcjonariusze podobno znaleźli również łóżka, a wiec istnieje przesłanka o prawdopodobnym procederze seksualnym w tym miejscu - opowiada z kolei Mariusz Borowski, praski radny Lewicy.
Co więcej, sygnały napływające od lokalnej społeczności wskazywały, że w jednym z teoretycznie zamkniętych pawilonów zorganizowano regularny punkt sprzedaży nielegalnych substancji. Klienci mogli tam bez problemu zaopatrzyć się w różnego rodzaju narkotyki, regulując rachunki za pomocą popularnego systemu BLIK.
Infrastruktura dawno przestała służyć przechodniom, którzy zamiast schodzić do mrocznego tunelu, zdecydowanie chętniej korzystali z pasów wyznaczonych bezpośrednio na jezdni. Ludzie zapuszczali się w zakamarki podziemi głównie po to, by skorzystać z funkcjonującego tam bankomatu.
Zarząd Dróg Miejskich rozpoczyna murowanie na Pradze
Z powodu tych alarmujących informacji Zarząd Dróg Miejskich, odpowiedzialny za skrzyżowanie Ząbkowskiej z Targową, podjął decyzję o fizycznej likwidacji obiektu. Zanim jednak do akcji wkroczyli robotnicy, teren został starannie skontrolowany i zabezpieczony przez patrole Policji oraz Krajowej Administracji Skarbowej.
- Samo wejście do tunelu nie zostało zamurowane. Wciąż można przejść wzdłuż ul. Targowej. Zamurowane zostały wejścia w poprzek wspomnianej ulicy - zapewnia Maciej Dziubiński, rzecznik ZDM.
Jakie będą dalsze losy tego kontrowersyjnego miejsca i czy tunel będzie funkcjonował na wpół otwarty?
- Kolejnym krokiem będzie podjęcie decyzji, co do ostatecznego losu tunelu, czyli np. likwidacji - to już jednak dużo bardziej technologicznie zaawansowane przedsięwzięcie, bo to obiekt budowlany. Trzeba to zaprojektować i wykonać - mówi rzecznik ZDM.
Przedstawiciele samorządu z Pragi liczą na to, że urzędnicy z Zarządu Dróg Miejskich wkrótce podejmą kolejne niezbędne działania w tej sprawie. Oczekują wytyczenia nowego, naziemnego przejścia dla pieszych w północnej części skrzyżowania, które zastąpi wyłączony z użytku korytarz.
Warszawa rezygnuje z niebezpiecznych przejść podziemnych
Zmiany na ulicy Targowej doskonale oddają obowiązującą w Warszawie politykę urbanistyczną, w ramach której systematycznie odchodzi się od tworzenia tego typu podziemnych ciągów komunikacyjnych. Specjaliści od planowania przestrzennego uznają je za barierę architektoniczną faworyzującą ruch samochodowy, stwarzającą ogromne problemy dla osób z niepełnosprawnościami, opiekunów z wózkami oraz podróżnych. Niestety, wielokrotnie zamieniają się one w obszary o podwyższonym ryzyku, generujące zachowania patologiczne oraz sprzyjające przestępczości.
Z drugiej strony, zwolennicy takich infrastrukturalnych rozwiązań argumentują, że tunele pozwalają oszczędzić minuty tracone na oczekiwanie przed sygnalizatorami świetlnymi i eliminują ryzyko tragicznych w skutkach wypadków. Ponadto, w świetle obecnych niepokojów na arenie międzynarodowej, odpowiednio przystosowane obiekty mogłyby w przyszłości pełnić funkcję schronów ochronnych dla ludności cywilnej.
W minionym roku, jak informowało Radio Eska, głośnym echem odbiła się sprawa podobnego tunelu na warszawskiej Woli pod ulicą Młynarską. Choć w tamtym przypadku głównym powodem zamknięcia tak zwanego przejścia grozy był jego skrajnie odpychający stan wizualny, finał okazał się identyczny. Zablokowano i zasypano wejścia, a ruch pieszy poprowadzono przez nowe, wygodne zebry wyznaczone na asfalcie.