Spis treści
Koniec województwa mazowieckiego? Zaskakująca propozycja
Czy województwo mazowieckie przejdzie do historii? Taką śmiałą wizję przedstawił Instytut Sobieskiego w swoim raporcie, który został zaprezentowany 9 lipca w Warszawie. Autorzy dokumentu przeanalizowali obecny obszar Mazowsza i zestawili go z innymi europejskimi regionami stołecznymi.
Z raportu wynika, że Mazowsze wyróżnia się na tle Europy nie tylko ogromną powierzchnią, ale również najmniejszą gęstością zaludnienia. Wnioski te przedstawił dr Łukasz Zaborowski, twórca raportu, podkreślając ewenement na skalę europejską.
- Województwo mazowieckie to prawdziwy ewenement - zdecydowanie największy region stołeczny w Europie z jednocześnie najmniejszą gęstością zaludnienia wśród regionów stołecznych - zaledwie 154 osoby na kilometr kwadratowy. Zarazem to obszar o największej rozpiętości regionu stołecznego w Europie - wskazuje twórca raportu Stołeczne – metropolitalne – województwo warszawskie? wzorce europejskie a polska przestrzeń. Kierunki zmian" dr Łukasz Zaborowski.
Województwo mazowieckie okazuje się większe od włoskiego Lacjum, regionu paryskiego, a nawet całych państw, takich jak Belgia. Jadwiga Emilewicz z Instytutu Sobieskiego postawiła pytanie o skuteczność zarządzania tak rozległym terenem, który musi zaspokoić różne potrzeby mieszkańców stolicy i regionu.
Czy takiej wielkości terenem można skutecznie zarządzać i spełniać zróżnicowane, odmienne od siebie potrzeby mieszkańców zarówno stolicy, jak i regionu? - pyta Jadwiga Emilewicz, członek zarządu Instytutu Sobieskiego.
Województwo warszawskie i dwa nowe na mapie Polski
Eksperci proponują podział obecnego Mazowsza na trzy nowe jednostki administracyjne:
- Stworzenie województwa warszawskiego, które obejmowałoby stolicę i okoliczne powiaty aż do zachodniej granicy obecnego mazowieckiego;
- Utworzenie województwa płocko-siedleckiego, zrzeszającego północno-wschodnią część Mazowsza z dwoma ośrodkami decyzyjnymi;
- Połączenie południowych powiatów z regionem świętokrzyskim, co dałoby początek województwu staropolskiemu (ze stolicami w Kielcach i Radomiu).
Zaborowski wyjaśnia, że wyodrębnienie Warszawy ułatwiłoby zarządzanie stolicą bez konieczności angażowania w sprawy oddalonych obszarów. Taki podział wyeliminowałby również europejskie kuriozum, jakim jest dominujący wielkością w skali kraju region stołeczny.
- Wydzielenie odrębnego województwa warszawskiego pozwoliłoby nie mieszać zarządzania Warszawą z zarządzaniem np. odległymi obszarami Mazowsza, dzięki czemu również te mniejsze ośrodki będą lepiej się rządziły. Takie oddzielenie specyfiki spraw stołecznych od prowincji zwiększyłoby równowagę całego układu i kończyło z kuriozum bez precedensu w Europie, zgodnie z którym region stołeczny jest największym w skali całym kraju - tłumaczy Łukasz Zaborowski.
Polska się wyludnia. Czas na zmiany na mapie?
Twórcy raportu traktują swoją propozycję jako punkt wyjścia do ogólnonarodowej dyskusji. Jadwiga Emilewicz wskazuje, że minęło 27 lat od ostatniej reformy administracyjnej, co skłania do refleksji nad jej aktualnością w kontekście współczesnych wyzwań państwa.
27 lat po ostatniej reformie administracyjnej to dobry czas na rozpoczęcie dyskusji nad tym, czy jej postanowienia są wciąż aktualne i czy oddaje ona bieżącą sytuację w kraju - mówi Jadwiga Emilewicz, zauważając, że trudno będzie dyskutować o zmianach w podziale tylko jednego województwa nie wchodząc w debatę ogólnopolską nad zmianami w podziale całego kraju.
Co ciekawe, Polska charakteryzuje się rozbudowaną siecią osadniczą, a Warszawę zamieszkuje zaledwie 9% całej populacji kraju. Eksperci sugerują, że głębsze reformy mogłyby dotyczyć również innych dużych miast, takich jak Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Trójmiasto i aglomeracja śląska.
Tego typu zmiany mogłyby zapobiec drenowaniu budżetów przez duże ośrodki, ze szkodą dla obszarów peryferyjnych borykających się z problemem depopulacji (zresztą podobnie jak i wspomniane duże ośrodki). Z drugiej strony, reforma z 1999 roku uznawana jest za najbardziej udaną z ówczesnych zmian wprowadzonych przez rząd Jerzego Buzka. Ewentualne korekty na mapie Polski mogłyby sprowokować silne emocje społeczne i spory polityczne, utrudniając merytoryczną dyskusję.