Wypadek na trasie S7. Kierowca uciekł do Krakowa, bo w bagażniku chował obciążający sekret

2026-07-09 14:01

Zwykła kolizja drogowa na mazowieckim odcinku trasy S7 nieoczekiwanie zamieniła się w poważną sprawę o charakterze kryminalnym. 49-latek prowadzący toyotę najechał na inne auto, a potem uciekł z miejsca zdarzenia. Prawda o tym, co ukrywał w pojeździe, doprowadziła do jego szybkiego zatrzymania na południu kraju.

Ucieczka po wypadku na S7. Policja odkryła tajemnicę 49-latka

Wszystko zaczęło się od zderzenia pojazdów w piątek 5 lipca na S7 w Białobrzegach. Ze wstępnych relacji funkcjonariuszy wynika, że siedzący za kierownicą toyoty 49-latek uderzył w tył osobowego BMW, którym podróżował starszy o szesnaście lat kierowca. W wyniku tego zdarzenia pasażerka z BMW musiała zostać przewieziona do placówki medycznej. Sprawca kolizji nie zamierzał jednak czekać na służby, zostawił samochód i rzucił się do pieszej ucieczki. Takie zachowanie natychmiast wzbudziło podejrzenia interweniujących na miejscu policjantów.

Powód nagłego zniknięcia kierowcy szybko wyszedł na jaw, gdy mundurowi z białobrzeskiego wydziału ruchu drogowego zajrzeli do porzuconej toyoty. W przestrzeni bagażowej auta znajdowały się potężne ilości nielegalnych substancji psychoaktywnych oraz środków odurzających. Funkcjonariusze spędzili na miejscu wypadku wiele godzin, skrupulatnie zabezpieczając ślady i przygotowując grunt pod zatrzymanie zbiega. Dzięki sprawnym działaniom operacyjnym i kooperacji z krakowskimi mundurowymi, podejrzany wpadł w ręce organów ścigania już kolejnego dnia w stolicy Małopolski.

Zatrzymanie w Krakowie. Sprawcy wypadku grozi surowy wyrok

W toku dalszych ustaleń wyszło również na jaw, że uciekinier z trasy S7 ma bogatszą kartotekę, niż początkowo zakładano. Mężczyzna figuruje w systemach jako osoba poszukiwana w celu odbycia zasądzonej wcześniej kary więzienia. Zebrany w ciągu kilku dni obszerny materiał dowodowy pozwolił na szybkie skierowanie sprawy na wokandę, a 49-latek w minioną środę usłyszał konkretne zarzuty i stanął przed wymiarem sprawiedliwości.

Sąd, przychylając się do wniosku prokuratury, zadecydował o umieszczeniu zatrzymanego w areszcie tymczasowym, gdzie spędzi najbliższe trzy miesiące. Biorąc pod uwagę fakt, że przewoził on w samochodzie znaczne ilości nielegalnych substancji, grozi mu teraz wyrok nawet dziesięciu lat pozbawienia wolności, do których doliczona zostanie również jego wcześniejsza, nieodbyta kara.

Wypadek pociągu w Garbatce