Koszmar zwierząt w Józefowie. Burmistrz wydał zaskakującą decyzję, psy i koty mogą wrócić do oprawcy

To była wstrząsająca interwencja. Niemal dwa lata temu wolontariusze uratowali 13 psów i 3 koty z piekła na ziemi, gdzie zwierzęta żyły wśród odchodów i rozkładających się szczątków. Teraz wybuchł proceduralny spór między organizacjami prozwierzęcymi a magistratem. Z powodu braku odpowiednich decyzji, los ocalałych zwierząt znów jest niepewny.

Dramatyczna interwencja w Józefowie. 36 zwierząt, większość nie żyła

W październiku 2024 roku służby i obrońcy praw zwierząt weszli na teren posesji przy ul. Reymonta w Józefowie. Widok był przerażający. Psy, skrajnie wygłodzone, przebywały w niewyobrażalnym brudzie i smrodzie, chodząc po własnych odchodach. Na terenie znajdowały się także szczątki martwych zwierząt, niektóre w fazie rozkładu, po innych zostały jedynie kości.

Łącznie na miejscu było 36 czworonogów. Niestety, aż 20 z nich zginęło lub znajdowało się w stanie krytycznym bez szans na ratunek. Przetrwało zaledwie 13 psów i trzy koty.

Właścicielka została aresztowana, po czym usłyszała zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Fundacje odebrały ocalałe osobniki w trybie interwencyjnym. Następnym krokiem była urzędowa akceptacja tej decyzji. Po upływie prawie dwóch lat burmistrz miasta zdecydował się jednak odrzucić wniosek o odebranie zwierząt.

– Brnęliśmy po kolana w psich odchodach i kościach zwierząt – wspomina Lucyna Górniak, prezes Stowarzyszenia Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt „Otwocki Zwierzyniec”.

Organizacja wini urząd za brak dowodów

Głównym problemem okazał się spór dotyczący tego, w czyjej gestii leży zgromadzenie dokumentacji dowodowej.

Urząd powinien rozpocząć normalne postępowanie, przepytać świadków, w tym nas, i zabezpieczyć dokumentację. To nie jest nasze zadanie. Wszystkie informacje od nas, w tym dotyczące stanu zwierząt i ich miejsca pobytu, są dostępne na policji i w sądzie. Wystarczyłoby, żeby ktoś z urzędu chciał je poznać – mówi Lucyna Górniak.

Wolontariusze podkreślali, że celowo ukrywają obecne lokalizacje ocalałych zwierząt z obawy przed byłą właścicielką.

My jesteśmy wolontariuszami. To, co przekazujemy, nie ma naprawdę takiej wartości jak dokumentacja znajdująca się w aktach policji czy sądu. Poza tym pani, od której zabraliśmy zwierzęta, chce je odzyskać. Wynajęła prawników i o nie walczy. Wolimy więc nie przekazywać bezpośrednio miejsca ich pobytu – dodaje prezes stowarzyszenia.

Stan uratowanych czworonogów znacznie się poprawił. Przedstawicielka Otwockiego Zwierzyńca podkreśla, że psy i koty odzyskały zdrowie i przebywają w bezpiecznych warunkach.

Prezes stowarzyszenia zauważa, że podobne interwencje przeprowadzane w pobliskim Otwocku nie spotykają się z takimi barierami administracyjnymi ze strony lokalnych urzędników.

Podkreśliła również brak jakiegokolwiek zaangażowania finansowego i pomocowego ze strony władz Józefowa.

Magistrat tłumaczy: Decyzja musiała być odmowna

Władze Józefowa przedstawiają inną perspektywę, wskazując na braki formalne po stronie organizacji. Zdaniem magistratu urzędnicy niezbędnie potrzebowali szczegółowych danych na temat liczby i stanu zdrowia uratowanych zwierząt. Fundacje rzekomo ignorowały wezwania do uzupełnienia dokumentacji, a po wywiezieniu czworonogów z posesji, pracownicy gminy nie mieli już fizycznej możliwości oceny ich stanu z dnia interwencji.

– Prowadzenie dochodzenia nie leży w kompetencjach urzędu gminy. Wbrew temu, co twierdzi organizacja, to ona powinna przekazać nam dokumenty – tłumaczy Adam Rotter, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Józefowa.

Marek Banaszek, burmistrz Józefowa, najpierw umorzył sprawę. Decyzję tę zaskarżono, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze nakazało ponowne rozpatrzenie wniosku. W efekcie burmistrz wydał odmowę zatwierdzenia czasowego odbioru zwierząt.

Decyzja władz miasta spotkała się z ogromnym oburzeniem lokalnej społeczności. Do burmistrza zaczęły napływać wulgarne wiadomości, w których m.in. życzono mu śmierci i zarzucano, że sam znęca się nad zwierzętami.

Odmowa nie przekreśla ostatecznie losu czworonogów, ponieważ sprawa Ireny Z. toczy się przed Sądem Rejonowym w Otwocku. Organizacja Otwocki Zwierzyniec bierze udział w postępowaniu jako oskarżyciel posiłkowy, domagając się bezwzględnego zakazu posiadania zwierząt przez kobietę oraz wysokiej kary.

Magistrat w Józefowie oficjalnie poprosił prokuraturę o udostępnienie materiałów z policyjnej interwencji. Pozyskanie tych danych może skutkować rewizją dotychczasowego stanowiska burmistrza.

Nasza redakcja również skontaktowała się z prokuraturą z prośbą o wyjaśnienia. Będziemy informować o nowych ustaleniach w tej sprawie.

Konflikt na linii urząd-organizacja trwa w najlepsze, a jego ofiarami mogą ponownie paść bezbronne zwierzęta. W skrajnym wariancie, psy i koty uratowane z gehenny w Józefowie zostaną zwrócone osobie, która zgotowała im piekło.

Pokój Zbrodni - Horror w Łęczycy