Spis treści
Sześcioosobowa grupa osób dotkniętych kryzysem bezdomności od 24 miesięcy koczuje na terenach zielonych w pobliżu warszawskiego Mostu Świętokrzyskiego. Ich prowizoryczne obozowisko sąsiaduje bezpośrednio z popularnymi lokalami gastronomicznymi oraz ciągami spacerowymi w stolicy.
− Tu jest w miarę spokojnie − mówi Paweł (40 l.), który wychodzi z namiotu i siada na skrzynce. − Ludzie czasem zagadają, ktoś coś przyniesie. Jakoś się żyje − dodaje.
Lokatorzy tego nieformalnego osiedla opierają swój byt na regularnym wsparciu z różnego rodzaju fundacji charytatywnych oraz lokalnych punktów bezpłatnego dzielenia się żywnością. Czasami podejmują się również niewielkich prac zarobkowych, aby poprawić swoją trudną sytuację finansową na ulicy.
− Kolega coś dorobi, ja zbieram butelki i puszki. Człowiek kombinuje − tłumaczy Paweł.
Życie na warszawskiej ulicy jako nieustanny tryb przetrwania
Doktor Mateusz Grzesiak, pełniący funkcję wykładowcy w Akademii WSB oraz certyfikowanego psychologa, zwraca uwagę, że brak stałego dachu nad głową wymusza na człowieku drastyczną modyfikację dotychczasowych wzorców zachowań w dużym mieście.
− Człowiek przechodzi z trybu rozwoju w tryb przetrwania. Osoby uczą się konkretnych strategii funkcjonowania, takich jak zdobywanie jedzenia, znajdowanie miejsc do spania czy dostęp do higieny, co prowadzi do wytworzenia operacyjnej mapy przetrwania w danym mieście − mówi ekspert.
Wewnątrz prowizorycznych schronień zlokalizowanych tuż przy stołecznym moście znajdują się butle z gazem, koce oraz miękkie podkłady do spania. W okresie zimowym stanowią one absolutnie jedyną barierę chroniącą przed śmiertelnym wychłodzeniem wycieńczonego organizmu.
− Najgorzej było w styczniu − wspomina Paweł. − Mróz potrafił dać w kość. Rano odpalaliśmy gaz, żeby się trochę ogrzać − tłumaczy dalej.
Jedną z mieszkanek tego nietypowego osiedla jest 41-letnia Agnieszka, która funkcjonuje bez stałego miejsca zamieszkania już od półtorej dekady.
− Chodzę do fundacji „Serce Miasta”. Tam można się wykąpać, zrobić pranie − opowiada.
Doświadczony specjalista z zakresu psychologii wyraźnie zaznacza, że wykonywanie tego typu podstawowych czynności pielęgnacyjnych odgrywa fundamentalną rolę dla zdrowia mentalnego każdej osoby w kryzysie.
− Dbanie o higienę i wygląd pełni funkcję regulacji tożsamości oraz utrzymania poczucia godności w sytuacji, w której większość obszarów życia wymyka się spod kontroli. Człowiek potrzebuje doświadczenia wpływu, a w warunkach bezdomności liczba dostępnych obszarów decyzyjnych jest skrajnie ograniczona, dlatego nawet drobne działania stają się psychologicznie istotne. Kąpiel, pranie czy zadbanie o wygląd są formą komunikatu do samego siebie, że nadal istnieje jako podmiot, który może podejmować decyzje dotyczące własnego ciała i funkcjonowania − mówi dr Grzesiak.
Ekspert dodaje także, że nagłe pozbawienie człowieka bezpiecznego schronienia stanowi potężny wstrząs, który niemal natychmiastowo rujnuje dotychczasową równowagę emocjonalną.
− Utrata domu jest jednym z najbardziej destabilizujących doświadczeń psychologicznych, ponieważ dom pełni funkcję podstawowego regulatora bezpieczeństwa i stabilności. Daje możliwość odpoczynku, prywatności oraz przewidywalności, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania psychicznego. W momencie jego utraty dochodzi do naruszenia podstawowego przekonania, że świat jest uporządkowany i można na niego wpływać poprzez własne działania. To prowadzi do spadku zaufania do instytucji i systemu społecznego, szczególnie jeśli utrata nastąpiła w sposób niezależny od jednostki, na przykład w wyniku decyzji administracyjnych lub ekonomicznych − tłumaczy.
Za dnia teren obozowiska w sąsiedztwie przeprawy mostowej zazwyczaj świeci pustkami, ponieważ większość przebywających tam osób wyrusza w głąb potężnej aglomeracji w poszukiwaniu jakiegokolwiek zarobku.
− Na bulwarach jest dużo puszek i butelek − mówi Paweł. − W nocy można zebrać sporo − dodaje.
Mężczyzna zauważa, że nierzadko wystarczą zaledwie dwie lub trzy godziny intensywnego wysiłku, aby zdobyć pokaźne środki finansowe na bieżące potrzeby.
− Zdarzało się, że zarobiłem nawet 300 zł − opowiada.
Mieszkańcy warszawskich bulwarów nierzadko mogą liczyć na bezpośrednie wsparcie żywnościowe ze strony całkowicie obcych przechodniów oraz ludzi dobrej woli, którzy pamiętają o najbiedniejszych.
− Jest taki pan, który kiedyś sam był bezdomny. Przywozi nam jedzenie w słoikach. Całe kartony − podsumowuje.
Niezwykły kucharz z namiotu w Warszawie. Zbyszek wydał własną książkę
Kolejnym rezydentem nadrzecznego koczowiska jest 40-letni Zbyszek, który z ogromną satysfakcją prezentuje swój pokaźny zbiór różnorodnych przypraw kulinarnych na prowizorycznej półce.
− Napisałem książkę kucharską − mówi. − Sprzedała się w ponad tysiącu egzemplarzy − dodaje.
Mężczyzna z wykształcenia jest wykwalifikowanym rzemieślnikiem zajmującym się produkcją wyrobów cukierniczych i w dalszym ciągu dysponuje ważnymi orzeczeniami sanitarno-epidemiologicznymi, niezbędnymi do pracy w polskiej branży gastronomicznej.
− Mógłbym pracować w zawodzie, ale to nie takie proste − przyznaje.
Od czasu do czasu bezdomnemu udaje się znaleźć dorywcze zlecenia fizyczne na terenie stolicy, na przykład przy układaniu produktów na sklepowych półkach lub obstawianiu masowych wydarzeń sportowych.
− Ochrona na meczu, pomoc w sklepie, rozkładanie towaru − wylicza, jednak powrót do normalnej pracy po latach życia na ulicy bywa jednak bardzo trudny.
Według kompleksowej opinii psychologicznej, wieloletnie przebywanie poza nawiasem standardowego społeczeństwa tworzy potężne bariery u człowieka, znacząco utrudniające ostateczny powrót na konwencjonalny rynek zatrudnienia.
− Pojawia się wyuczona bezradność, czyli przekonanie, że działania nie prowadzą do trwałej zmiany, co obniża motywację do podejmowania prób wyjścia z kryzysu. Chroniczny stres wpływa na zdolność podejmowania decyzji, planowania i regulacji emocji, co utrudnia utrzymanie pracy i realizację zobowiązań. Dodatkowo osoby tracą sieci społeczne, które w normalnych warunkach wspierają powrót do stabilności, takie jak rodzina czy środowisko zawodowe − tłumaczy dr Grzesiak.
Decyzja o bezdomności: Zbyszek przekonuje, że na ulicy czeka wolność
W szczerym wywiadzie udzielonym dziennikarzowi „Super Expressu” 40-letni cukiernik przyznaje, że w przeszłości wielokrotnie otrzymywał konkretne oferty kompleksowego wsparcia medycznego oraz systemowego w wyjściu z zaistniałego kryzysu.
− Po terapii pomagają z pracą i mieszkaniem. Znam ludzi, którym się udało − mówi reporterowi „Super Expressu”.
Nasuwają się więc uzasadnione wątpliwości dotyczące kluczowych powodów, dla których tak wiele potrzebujących osób w Polsce ostatecznie odrzuca wyciągniętą w ich kierunku pomocną dłoń ze strony wyspecjalizowanych urzędników.
− Bo na ulicy jest wolność − mówi Zbyszek. − Robisz, co chcesz − dodaje.
Uznany ekspert akademicki z zakresu ludzkiej psychiki szczegółowo analizuje mechanizmy stojące za takimi z pozoru mocno irracjonalnymi wyborami życiowymi warszawskich bezdomnych.
− Wybierają środowisko ulicy, które daje im pełną decyzyjność w zakresie codziennych działań, mimo że wiąże się to z większym ryzykiem i brakiem stabilności. Dodatkowo działa mechanizm adaptacji, ponieważ znane warunki, nawet trudne, są psychologicznie mniej obciążające niż konieczność zmiany i uczenia się nowych reguł funkcjonowania − tłumaczy dr Mateusz Grzesiek.
Wybitny psycholog zwraca w dodatku baczną uwagę na to, że długofalowe egzystowanie w skrajnym ubóstwie materiałowym nieodwracalnie modyfikuje ludzkie postrzeganie perspektyw oraz planowania dalszego życia.
− Funkcjonowanie w trybie przetrwania oznacza stałą koncentrację na bieżących potrzebach i zagrożeniach, co prowadzi do zawężenia perspektywy czasowej do krótkiego horyzontu. Układ nerwowy działa w stanie podwyższonej czujności, co ogranicza zdolność do myślenia długoterminowego i podejmowania decyzji strategicznych. Człowiek koncentruje się na tym, co jest tu i teraz, ponieważ to bezpośrednio wpływa na jego przetrwanie, a przyszłość przestaje być operacyjną kategorią planowania − mówi.
Pomimo skrajnie trudnych warunków bytowych w stolicy, bezdomne osoby koczujące w rejonie warszawskiego mostu uformowały zgraną wspólnotę, w której wspólnie sporządzają posiłki oraz rzetelnie rozdzielają podstawowe obowiązki dnia codziennego.
− Człowiek się przyzwyczaja − mówi Zbyszek. − I uczy się tak żyć − podsumowuje.
Codzienne zachowania zaprezentowanych powyżej ludzi stanowią bezpośredni i namacalny rezultat psychologicznej adaptacji do permanentnego stresu i niebezpieczeństwa panującego na wolnym powietrzu.
− Zachowania osób w kryzysie bezdomności są logiczną konsekwencją warunków, w których funkcjonują i wynikają z adaptacji psychicznej oraz biologicznej do środowiska chronicznego zagrożenia. Człowiek nie przestaje działać racjonalnie, tylko zmienia kryteria racjonalności w zależności od dostępnych zasobów i ograniczeń. Skuteczna pomoc wymaga nie tylko wsparcia materialnego, ale przede wszystkim odbudowy poczucia wpływu, regulacji emocjonalnej oraz stopniowego przechodzenia z trybu przetrwania do trybu stabilizacji i rozwoju − podsumowuje nasz ekspert.