Kucharz mieszkający w namiocie w centrum Warszawy sprzedał tysiąc książek. Psycholog tłumaczy dlaczego woli przetrwanie

2026-03-26 9:19

Zaledwie kilka minut marszu od ścisłego centrum Warszawy, pomiędzy nadwiślańskimi bulwarami a uczęszczaną trasą rowerową, rozstawiono obozowisko. Pomiędzy drzewami można dostrzec suszące się ubrania, koce oraz wózki wypełnione dobytkiem. Choć z dystansu miejsce to przypomina zwykłe pole namiotowe turystów, w rzeczywistości stanowi ono stały dom dla grupy osób pozostających w głębokim kryzysie bezdomności.

Sześcioosobowa grupa osób dotkniętych kryzysem bezdomności od 24 miesięcy koczuje na terenach zielonych w pobliżu warszawskiego Mostu Świętokrzyskiego. Ich prowizoryczne obozowisko sąsiaduje bezpośrednio z popularnymi lokalami gastronomicznymi oraz ciągami spacerowymi w stolicy.

Tu jest w miarę spokojnie − mówi Paweł (40 l.), który wychodzi z namiotu i siada na skrzynce. − Ludzie czasem zagadają, ktoś coś przyniesie. Jakoś się żyje − dodaje.

Lokatorzy tego nieformalnego osiedla opierają swój byt na regularnym wsparciu z różnego rodzaju fundacji charytatywnych oraz lokalnych punktów bezpłatnego dzielenia się żywnością. Czasami podejmują się również niewielkich prac zarobkowych, aby poprawić swoją trudną sytuację finansową na ulicy.

Sonda
Czy pomagasz bezdomnym?

Kolega coś dorobi, ja zbieram butelki i puszki. Człowiek kombinuje − tłumaczy Paweł.

Życie na warszawskiej ulicy jako nieustanny tryb przetrwania

Doktor Mateusz Grzesiak, pełniący funkcję wykładowcy w Akademii WSB oraz certyfikowanego psychologa, zwraca uwagę, że brak stałego dachu nad głową wymusza na człowieku drastyczną modyfikację dotychczasowych wzorców zachowań w dużym mieście.

Człowiek przechodzi z trybu rozwoju w tryb przetrwania. Osoby uczą się konkretnych strategii funkcjonowania, takich jak zdobywanie jedzenia, znajdowanie miejsc do spania czy dostęp do higieny, co prowadzi do wytworzenia operacyjnej mapy przetrwania w danym mieście − mówi ekspert.

Wewnątrz prowizorycznych schronień zlokalizowanych tuż przy stołecznym moście znajdują się butle z gazem, koce oraz miękkie podkłady do spania. W okresie zimowym stanowią one absolutnie jedyną barierę chroniącą przed śmiertelnym wychłodzeniem wycieńczonego organizmu.

Najgorzej było w styczniu − wspomina Paweł. − Mróz potrafił dać w kość. Rano odpalaliśmy gaz, żeby się trochę ogrzać − tłumaczy dalej.

Jedną z mieszkanek tego nietypowego osiedla jest 41-letnia Agnieszka, która funkcjonuje bez stałego miejsca zamieszkania już od półtorej dekady.

Chodzę do fundacji „Serce Miasta”. Tam można się wykąpać, zrobić pranie − opowiada.

Doświadczony specjalista z zakresu psychologii wyraźnie zaznacza, że wykonywanie tego typu podstawowych czynności pielęgnacyjnych odgrywa fundamentalną rolę dla zdrowia mentalnego każdej osoby w kryzysie.

Dbanie o higienę i wygląd pełni funkcję regulacji tożsamości oraz utrzymania poczucia godności w sytuacji, w której większość obszarów życia wymyka się spod kontroli. Człowiek potrzebuje doświadczenia wpływu, a w warunkach bezdomności liczba dostępnych obszarów decyzyjnych jest skrajnie ograniczona, dlatego nawet drobne działania stają się psychologicznie istotne. Kąpiel, pranie czy zadbanie o wygląd są formą komunikatu do samego siebie, że nadal istnieje jako podmiot, który może podejmować decyzje dotyczące własnego ciała i funkcjonowania − mówi dr Grzesiak.

Ekspert dodaje także, że nagłe pozbawienie człowieka bezpiecznego schronienia stanowi potężny wstrząs, który niemal natychmiastowo rujnuje dotychczasową równowagę emocjonalną.

Utrata domu jest jednym z najbardziej destabilizujących doświadczeń psychologicznych, ponieważ dom pełni funkcję podstawowego regulatora bezpieczeństwa i stabilności. Daje możliwość odpoczynku, prywatności oraz przewidywalności, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania psychicznego. W momencie jego utraty dochodzi do naruszenia podstawowego przekonania, że świat jest uporządkowany i można na niego wpływać poprzez własne działania. To prowadzi do spadku zaufania do instytucji i systemu społecznego, szczególnie jeśli utrata nastąpiła w sposób niezależny od jednostki, na przykład w wyniku decyzji administracyjnych lub ekonomicznych − tłumaczy.

Za dnia teren obozowiska w sąsiedztwie przeprawy mostowej zazwyczaj świeci pustkami, ponieważ większość przebywających tam osób wyrusza w głąb potężnej aglomeracji w poszukiwaniu jakiegokolwiek zarobku.

Na bulwarach jest dużo puszek i butelek − mówi Paweł. − W nocy można zebrać sporo − dodaje.

Mężczyzna zauważa, że nierzadko wystarczą zaledwie dwie lub trzy godziny intensywnego wysiłku, aby zdobyć pokaźne środki finansowe na bieżące potrzeby.

Zdarzało się, że zarobiłem nawet 300 zł − opowiada.

Mieszkańcy warszawskich bulwarów nierzadko mogą liczyć na bezpośrednie wsparcie żywnościowe ze strony całkowicie obcych przechodniów oraz ludzi dobrej woli, którzy pamiętają o najbiedniejszych.

Jest taki pan, który kiedyś sam był bezdomny. Przywozi nam jedzenie w słoikach. Całe kartony − podsumowuje.

Niezwykły kucharz z namiotu w Warszawie. Zbyszek wydał własną książkę

Kolejnym rezydentem nadrzecznego koczowiska jest 40-letni Zbyszek, który z ogromną satysfakcją prezentuje swój pokaźny zbiór różnorodnych przypraw kulinarnych na prowizorycznej półce.

Napisałem książkę kucharską − mówi. − Sprzedała się w ponad tysiącu egzemplarzy − dodaje.

Mężczyzna z wykształcenia jest wykwalifikowanym rzemieślnikiem zajmującym się produkcją wyrobów cukierniczych i w dalszym ciągu dysponuje ważnymi orzeczeniami sanitarno-epidemiologicznymi, niezbędnymi do pracy w polskiej branży gastronomicznej.

Mógłbym pracować w zawodzie, ale to nie takie proste − przyznaje.

Od czasu do czasu bezdomnemu udaje się znaleźć dorywcze zlecenia fizyczne na terenie stolicy, na przykład przy układaniu produktów na sklepowych półkach lub obstawianiu masowych wydarzeń sportowych.

Ochrona na meczu, pomoc w sklepie, rozkładanie towaru − wylicza, jednak powrót do normalnej pracy po latach życia na ulicy bywa jednak bardzo trudny.

Według kompleksowej opinii psychologicznej, wieloletnie przebywanie poza nawiasem standardowego społeczeństwa tworzy potężne bariery u człowieka, znacząco utrudniające ostateczny powrót na konwencjonalny rynek zatrudnienia.

Pojawia się wyuczona bezradność, czyli przekonanie, że działania nie prowadzą do trwałej zmiany, co obniża motywację do podejmowania prób wyjścia z kryzysu. Chroniczny stres wpływa na zdolność podejmowania decyzji, planowania i regulacji emocji, co utrudnia utrzymanie pracy i realizację zobowiązań. Dodatkowo osoby tracą sieci społeczne, które w normalnych warunkach wspierają powrót do stabilności, takie jak rodzina czy środowisko zawodowe − tłumaczy dr Grzesiak.

Decyzja o bezdomności: Zbyszek przekonuje, że na ulicy czeka wolność

W szczerym wywiadzie udzielonym dziennikarzowi „Super Expressu” 40-letni cukiernik przyznaje, że w przeszłości wielokrotnie otrzymywał konkretne oferty kompleksowego wsparcia medycznego oraz systemowego w wyjściu z zaistniałego kryzysu.

Po terapii pomagają z pracą i mieszkaniem. Znam ludzi, którym się udało − mówi reporterowi „Super Expressu”.

Nasuwają się więc uzasadnione wątpliwości dotyczące kluczowych powodów, dla których tak wiele potrzebujących osób w Polsce ostatecznie odrzuca wyciągniętą w ich kierunku pomocną dłoń ze strony wyspecjalizowanych urzędników.

Bo na ulicy jest wolność − mówi Zbyszek. − Robisz, co chcesz − dodaje.

Uznany ekspert akademicki z zakresu ludzkiej psychiki szczegółowo analizuje mechanizmy stojące za takimi z pozoru mocno irracjonalnymi wyborami życiowymi warszawskich bezdomnych.

Wybierają środowisko ulicy, które daje im pełną decyzyjność w zakresie codziennych działań, mimo że wiąże się to z większym ryzykiem i brakiem stabilności. Dodatkowo działa mechanizm adaptacji, ponieważ znane warunki, nawet trudne, są psychologicznie mniej obciążające niż konieczność zmiany i uczenia się nowych reguł funkcjonowania − tłumaczy dr Mateusz Grzesiek.

Wybitny psycholog zwraca w dodatku baczną uwagę na to, że długofalowe egzystowanie w skrajnym ubóstwie materiałowym nieodwracalnie modyfikuje ludzkie postrzeganie perspektyw oraz planowania dalszego życia.

Funkcjonowanie w trybie przetrwania oznacza stałą koncentrację na bieżących potrzebach i zagrożeniach, co prowadzi do zawężenia perspektywy czasowej do krótkiego horyzontu. Układ nerwowy działa w stanie podwyższonej czujności, co ogranicza zdolność do myślenia długoterminowego i podejmowania decyzji strategicznych. Człowiek koncentruje się na tym, co jest tu i teraz, ponieważ to bezpośrednio wpływa na jego przetrwanie, a przyszłość przestaje być operacyjną kategorią planowania − mówi.

Pomimo skrajnie trudnych warunków bytowych w stolicy, bezdomne osoby koczujące w rejonie warszawskiego mostu uformowały zgraną wspólnotę, w której wspólnie sporządzają posiłki oraz rzetelnie rozdzielają podstawowe obowiązki dnia codziennego.

Człowiek się przyzwyczaja − mówi Zbyszek. − I uczy się tak żyć − podsumowuje.

Codzienne zachowania zaprezentowanych powyżej ludzi stanowią bezpośredni i namacalny rezultat psychologicznej adaptacji do permanentnego stresu i niebezpieczeństwa panującego na wolnym powietrzu.

Zachowania osób w kryzysie bezdomności są logiczną konsekwencją warunków, w których funkcjonują i wynikają z adaptacji psychicznej oraz biologicznej do środowiska chronicznego zagrożenia. Człowiek nie przestaje działać racjonalnie, tylko zmienia kryteria racjonalności w zależności od dostępnych zasobów i ograniczeń. Skuteczna pomoc wymaga nie tylko wsparcia materialnego, ale przede wszystkim odbudowy poczucia wpływu, regulacji emocjonalnej oraz stopniowego przechodzenia z trybu przetrwania do trybu stabilizacji i rozwoju − podsumowuje nasz ekspert.