Kultowa cukiernia na Nowym Świecie tonie w długach. Lokal czeka widmo bolesnej eksmisji!

2026-04-21 12:38

Słynne przedsiębiorstwo rodziny „Blikle” przetrwało czasy zaborów, obie wojny światowe oraz okres PRL, funkcjonując na rynku jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Obecnie legendarny warszawski biznes gastronomiczny boryka się z potężnymi problemami finansowymi wywołanymi rosnącym czynszem. Właściciele historycznego punktu muszą liczyć się z ogromnym ryzykiem utraty dotychczasowej siedziby.

Trudna sytuacja znanej kawiarni w stolicy

Wnętrze historycznego lokalu wciąż przypomina dawne lata świetności. Klienci swobodnie zajmują miejsca przy kawiarnianych stolikach, obsługujący ich pracownicy sprawnie realizują zamówienia, a w powietrzu bez przerwy unosi się charakterystyczny zapach świeżo parzonej kawy oraz słodkich wypieków. Upływający czas zdaje się omijać ten punkt szerokim łukiem, co zauważają sami zatrudnieni.

Pracuję tutaj od 1997 roku. Przychodzę do pracy z przyjemnością. Jest świetna atmosfera i fajni ludzie − mówi „Super Expressowi” Waldemar Kwiatkowski.

Rozmówca „Super Expressu” traktuje słynną kawiarnię jako coś znacznie ważniejszego niż zwykłe miejsce zatrudnienia. Każdy dzień rozpoczyna od niezmiennego rytuału, na który składa się wypicie podwójnego espresso i zjedzenie porcji napoleonki, do czego zawsze dołącza tradycyjny pączek.

Sonda
Czy lubisz wyroby cukiernicze?

To są poprawiacze humoru − uśmiecha się.

Niestety ten optymistyczny nastrój może niedługo zniknąć bezpowrotnie, ponieważ historyczne przedsiębiorstwo „A. Blikle” stanęło przed wyjątkowo trudnym wyzwaniem biznesowym.

Nasz czynsz zawsze był wyższy niż u sąsiadów i cały czas rósł. Są tu czynsze po 100 czy 160 zł za metr. My mieliśmy prawie dwa razy tyle. Byliśmy w gorszej sytuacji tylko dlatego, że nie chcieliśmy się stąd ruszać. To nas zabiło − tłumaczy Monika Kulczyńska, dyrektor generalna spółki.

Cukiernia „Blikle” zalega miastu ponad dwa miliony złotych

Dokumenty najmu podpisane w 1994 roku przez dziesięciolecia nie przechodziły absolutnie żadnych istotnych modyfikacji negocjacyjnych. Kiedy inni przedsiębiorcy na krótki czas rezygnowali z wynajmu, by po powrocie otrzymać znacznie korzystniejsze warunki finansowe, historyczna cukiernia kontynuowała działalność i akceptowała stale rosnące zobowiązania czynszowe. W ubiegłym roku firma zanotowała pierwsze drastyczne opóźnienia w płatnościach, co po kilku miesiącach poskutkowało oficjalnym zerwaniem kontraktu przez stołeczny samorząd. Kary za bezumowne korzystanie z przestrzeni systematycznie rosły, osiągając kolejno pułap 120, 150, a finalnie aż 200 procent bazowej kwoty.

Wychodziło około 130 tys. zł miesięcznie! Praktycznie cały nasz przychód − dodaje Kulczyńska.

Problemy najemców lokali na warszawskim Śródmieściu

Przedstawiciele śródmiejskiego urzędu potwierdzają, że wypowiedzenie wiążącej umowy nastąpiło w połowie wakacji 2024 roku, gdy skumulowany dług przekroczył wartość zaledwie kilku miesięcznych opłat. Brak uregulowanego statusu prawnego lokalu spowodował uruchomienie urzędniczej procedury podwajania pierwotnej stawki najmu, przez co pod koniec pierwszego kwartału bieżącego roku całkowita kwota zaległości przekroczyła barierę dwóch milionów złotych.

To zabójcze kwoty, za to można by kupić ten lokal – załamuje ręce dyrektor spółki.

Zakład Gospodarowania Nieruchomościami potwierdza przyjmowanie formalnych wniosków o ewentualne ulgi, jednak pracownicy administracji konsekwentnie je odrzucali ze względu na stale powiększający się deficyt na koncie kawiarni. Wniosek o przymusowe opuszczenie nieruchomości trafił już na wokandę sądową, choć przedstawiciele magistratu widzą szansę na porozumienie poprzez całkowitą spłatę zadłużenia lub rozłożenie go na dogodne raty oraz szybkie podpisanie świeżego kontraktu.

Jesteśmy w dialogu z miastem – potwierdza Monika Kulczyńska.

Sytuacja kultowego punktu obrazuje jednak głębszy kryzys systemowy, w którym wieloletni najemcy płacą stawki znacznie przekraczające rynkowe realia. Lokalne władze zamiast promować lojalnych przedsiębiorców, powoli doprowadzają ich biznesy do całkowitej ruiny finansowej, co wywołuje oburzenie wśród stołecznych restauratorów.