Łukasz Żak nie pojawił się na sali sądowej. Wszystko przez stan zdrowia

2026-02-27 10:57

Trwa proces w sprawie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak nie został jednak doprowadzony na rozprawę zaplanowaną na 27 lutego. Okazało się, że powodem jego nieobecności jest zły stan zdrowia. Jak sam stwierdził, "jest człowiekiem i raz na półtora roku może zachorować".

Łukasz Żak

i

Autor: PAWEL DABROWSKI / SUPER EXPRESS

Rozprawa bez Łukasza Żaka

Piątkowa rozprawa w sprawie dramatycznego wypadku, do którego doszło we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej, rozpoczęła się od dość niespodziewanej sytuacji. Oskarżony Łukasz Żak nie został bowiem doprowadzony do sądu. Jak przekazał sam sędzia, Żak w czwartek miał wizytę lekarską, spowodowaną gorączką i kaszlem. Zostały mu przepisane leki. Sędzia zacytował również słowa oskarżonego, który stwierdził, że "jest człowiekiem i raz na półtora roku może zachorować". Mecenas Żaka chciała przełożenia rozprawy na inny termin, jednak sąd zdecydował o dalszym procedowaniu.

"Kierowca naciskał pedał gazu w 100 proc."

Zeznania złożył więc biegły Jerzy Kula, który jest autorem dwóch opinii. - Tak, zajmowałem się techniką i taktyką jazdy kierowcy Arteona - powiedział. - Moim zadaniem było odtworzenie zdarzenia drogowego, określenie techniki i taktyki jazdy pojazdami, nieprawidłowości w sposobie jazdy uczestników wypadku i określenie, czy kierujący pojazdami mieli możliwość uniknięcia wypadku - dodał.

Jak zaznaczył, materiał dowodowy, udokumentowane ślady na miejscu, badanie rejestratorów z samochodów oraz nagrania z wideorejestratorów pozwoliły na dokładne odtworzenie prędkości auta i miejsca zderzenia. Biegły mówił także o "bardzo niekontrolowanym ruchu w tej fazie jazdy". Z różnych analiz wynikało że Arteon przed zdarzeniem jechał 227 km/h, a Focus - 78 km/h. - Arteon poruszał się z prędkością blisko granicznej w tych warunkach ruchu, biorąc pod uwagę warunki pogodowe oraz krzywiznę drogi w tym miejscu. Prędkość graniczną określiłem na 214 km/h. Po przekroczeniu 214 km/h zadziałała fizyka i to było główną przyczyną wypadku - powiedział, dodając, że "kierowca Arteona naciskał pedał gazu w 100 proc.". - Prędkość 227 km/h była maksymalną dla tego samochodu. Kierowca wcisnął maksimum - zaznaczył.

Zdaniem biegłego kierująca Fordem nie miała szans na uniknięcie wypadku. - Jedyną sytuacją było dostrzeżenie kierowcy w lusterku wstecznym, ale w takich warunkach, przy takiej prędkości nie było to możliwe - podkreślił, dodając, że gdyby kierowca Arteona wcześniej próbował uniknąć zderzenia, wpadłby w poślizg. - Wykonałem analizę symulacyjną. Dobiera się parametry wstępne zadane dla obu pojazdów, sprawdza się w symulacji, czy ruch pojazdów był identyczny. W przypadku Arteona uzyskaliśmy dużą zgodność jeżeli chodzi o położenie powypadkowe samochodu, miejsce zderzenia z Fordem i miejsce zderzenia z barierami energochłonnymi. To potwierdza, że ta prędkość, którą określił biegły, jest prawidłowa - stwierdził. Jak dodał, zgodnie z jego analizą zmarły wskutek wypadku był zapięty pasem bezpieczeństwa.

Łukasz Żak w sądzie (styczeń 2026):

Łukasz Ż. po wypadku na Trasie Łazienkowskiej zadzwonił do matki ofiary. "Uciekam do Hiszpanii"
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji