- Kierowca citroena spowodował groźną kolizję na przejeździe kolejowym, co zmusiło pociąg PKP Intercity do nagłego zatrzymania.
- W chwili zdarzenia sprawca miał ponad 3 promile alkoholu we krwi i cztery dożywotnie zakazy prowadzenia aut.
- Mężczyzna bronił się, że sięgnął po alkohol po latach przerwy z okazji swoich imienin. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia.
Dramat na torach w Bieniewicach. Maszynista PKP Intercity wcisnął hamulec bezpieczeństwa
Do niebezpiecznej sytuacji doszło 25 lipca na ul. Purzyckiego w Bieniewicach. Krzysztof T., kierując citroenem C8, uderzył w tył jadącego przed nim samochodu.
Rozbite elementy obu aut rozsypały się na przejeździe kolejowym. Kilka chwil później najechał na nie pociąg PKP Intercity jadący z Kołobrzegu do Warszawy Wschodniej. Aby uniknąć jeszcze poważniejszych konsekwencji, maszynista wdrożył procedurę awaryjnego zatrzymania składu.
Prokuratura uznała, że zachowanie kierowcy sprowadziło bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym.
Pijany recydywista za kółkiem. Miał cztery dożywotnie zakazy
Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna był kompletnie pijany. Pierwszy pomiar wskazał 1,50 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, czyli ponad 3 promile alkoholu we krwi. Kolejne badania potwierdziły podobny wynik. Szybko wyszło również na jaw, że Krzysztof T. od dawna nie powinien prowadzić żadnego pojazdu. Obowiązywały go aż cztery dożywotnie zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, orzeczone przez sądy w Pruszkowie, Grodzisku Mazowieckim, Kolbuszowej i Żyrardowie.
Wypił, bo świętował. Trafił do aresztu
Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jak tłumaczył śledczym, przez kilka lat nie pił alkoholu, jednak w dniu zatrzymania zrobił wyjątek, ponieważ świętował swoje imieniny.
Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim wystąpiła o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Sąd przychylił się do tego wniosku, uznając, że istnieje realne ryzyko ponownego popełnienia przez niego podobnych przestępstw oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa innym uczestnikom ruchu. Śledczy nadal wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia. Sprawdzą m.in., ilu pasażerów znajdowało się w pociągu, przesłuchają świadków oraz zlecą opinie biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków i medycyny sądowej. Krzysztofowi T. grozi do 12 lat pozbawienia wolności.