Spis treści
Referendum w Warszawie. Stołeczna Operacja Referendalna ruszyła
Podczas gdy w czwartek (30 lipca) prezydent stolicy przemawiał do bohaterów powstania w Parku Wolności, na ulicach miasta jego oponenci aktywnie zachęcali przechodniów do poparcia wniosku referendalnego. Rozpoczęto tym samym szeroko zakrojone działania, podczas których część osób chętnie składała swoje podpisy, a inni reagowali na inicjatywę z niesmakiem, uznając ją za pozbawioną podstaw. Za zbiórką stoi inicjatywa Stołeczna Operacja Referendalna, która postawiła sobie za cel zgromadzenie około 132 tysięcy podpisów poparcia w ciągu dwóch miesięcy. Zebrane głosy przejdą weryfikację komisarza wyborczego, co ostatecznie zadecyduje o możliwości wyznaczenia daty ewentualnego głosowania, w którym mieszkańcy mieliby szansę ocenić dotychczasowe rządy obecnych władz.
Rafał Trzaskowski zapytany o tę kwestię na początku lipca wyznał, że perspektywa głosowania go nie przeraża. Twierdzi, że opozycja chciałaby w ten sposób zablokować miasto, na co on nie zamierza się godzić, kontynuując dotychczasowe inwestycje. Zapewnił także, że w pełni ponosi odpowiedzialność za wszystkie decyzje zapadające w stołecznym ratuszu.
− Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie. Zamierzam dalej dokonywać zmian w mieście.
Problemy Warszawy oczami mieszkańców
Jak na te działania zapatrują się sami obywatele? Przy punktach referendalnych spotkać można było głównie tych mieszkańców, którzy z własnej woli przyszli poprzeć inicjatywę.
Według pana Marka, z którym rozmawiali dziennikarze „SE”, problematyczne dla niego bywają przede wszystkim kwestie parkingowe w okolicach ulicy Chmielnej. Mężczyzna mieszkający w tym rejonie od ponad dekady narzeka na drastyczny spadek dostępności miejsc dla aut pomimo opłaconego abonamentu. Wymusza to na nim zostawianie pojazdu przy Świętokrzyskiej i korzystanie z innych środków transportu, takich jak hulajnogi.
Pan Szymon w wypowiedzi dla „Super Expressu” skupia się z kolei na problemach w zarządzaniu miejskimi inwestycjami. W jego ocenie władze miasta przedkładają kwestie promocyjne nad rzeczywiste działania. Sugeruje, że problemy w realizacji takich projektów jak Szpital Południowy czy budowa metra dobitnie świadczą o tym, że polityka Ratusza powinna pójść w innym kierunku.
− Mam wrażenie, że więcej jest działań wizerunkowych niż konkretów. Patrzę na remonty, plany metra czy to, co wydarzyło się w Szpitalu Południowym, i uważam, że miasto powinno być zarządzane inaczej.
Czy to na pewno dobry pomysł?
Chociaż przed punktami zbiórek można było spotkać licznych entuzjastów referendum, nie brakowało też przeciwników tej koncepcji, którzy zdecydowanie odrzucali możliwość złożenia poparcia. Otwarcie wyraził to pan Adam w rozmowie z redakcją „SE”.
Podkreślił on zasługi obecnego prezydenta, sprawującego już drugą kadencję, w tym rozwój ścieżek rowerowych i ogólną poprawę wyglądu Warszawy, co w jego przekonaniu czyni ideę odwołania całkowicie niezrozumiałą. Jednocześnie z dystansem ocenia on autentyczność całego ruchu, podejrzewając ukryte motywy jego organizatorów. Wskazuje, że choć niektóre aspekty funkcjonowania miasta mogłyby ulec poprawie, nie stanowią one wystarczającej przesłanki do odwołania obecnego włodarza.
Pierwsze dni akcji uwydatniły skrajne postawy warszawiaków – od pełnego entuzjazmu dla zbiórki po jej kategoryczne odrzucenie. Prawdziwym sprawdzianem dla inicjatorów będzie teraz zgromadzenie wymaganej puli ważnych podpisów. To właśnie od tego kroku zależy, czy mieszkańcy stolicy zyskają możliwość wpłynięcia na przyszłość warszawskiego samorządu w drodze powszechnego głosowania.
− Nie kupuję tego. Uważam, że takie akcje zawsze są czymś inspirowane. Oczywiście nie wszystko działa idealnie, są sprawy wymagające poprawy, ale to nie jest powód, żeby odwoływać prezydenta.