Spis treści
W ostatnich dniach kwietnia 2025 roku Mławą wstrząsnęła niewyobrażalna tragedia, kiedy w tajemniczych okolicznościach zaginęła szesnastoletnia Maja. Nastolatka opuściła swoje miejsce zamieszkania zaledwie na moment, jednak jej bliscy nigdy więcej nie zobaczyli jej żywej, a zaledwie kilka dób później w pobliskich zaroślach natrafiono na zmasakrowane zwłoki. Głównym podejrzanym błyskawicznie okrzyknięto starszego o rok Bartosza G., którego służby namierzyły i zatrzymały w Grecji w trakcie trwania uczniowskiej wymiany. Organom ścigania nie brakowało kluczowych dowodów, a z upływem czasu zebrano miażdżące materiały, w tym nagranie wideo bezsprzecznie rejestrujące sam moment popełnienia zbrodni. „To najgorsze, co w życiu widziałem” – przyznał mecenas Wojciech Kasprzyk, reprezentujący rodzinę ofiary. Po ekstradycji do Polski nastolatek trafił do aresztu i usłyszał niezwykle ciężkie zarzuty. Od początku murem stała za nim jego matka, Katarzyna G., która masowo publikowała w internecie skandaliczne treści, dowodząc niewinności syna i bezlitośnie atakując krewnych zamordowanej.
Kobieta celowo zakładała fikcyjne konta, by anonimowo bronić syna w sieci. Wkrótce jej tożsamość wyszła na jaw. „Maja już nikogo nie skrzywdzi! (...) Moje życie się skończyło, a jak syn targnie się na swoje życie, to ofiar będzie więcej. Bardzo żałuję, że nie wyjechałam z synem z tej toksycznej społeczności. Może wówczas uchroniłabym syna przed cierpieniem, z którym musiał się zmierzyć i zaznalibyśmy spokoju. Starałam się, jak potrafiłam najlepiej, być kochającą i wspierającą matką. I w tej kwestii interesuje mnie tylko zdanie mojego syna” – napisała Katarzyna G. pod jednym z pseudonimów. Tych wirtualnych wcieleń miała więcej, ale ostatecznie wszystko się wydało.
Bliscy zmarłej dziewczyny od początku obawiali się agresywnej kobiety. Doszło nawet do fizycznych incydentów, gdy rodzina chciała zapalić znicze w pobliżu posesji Katarzyny G., gdzie prawdopodobnie zamordowano nastolatkę. Wytoczony proces zaowocował sądowym zakazem wypowiadania się 47-latki o ofierze i jej krewnych. Klawiaturowe ataki ustały, ale w sieci pojawiły się nagrania wideo. Kobieta groziła ojcu Mai oraz prawnikowi rodziny, wprost wspominając o pozbawieniu życia wszystkich osób, które rzekomo próbowały zniszczyć przyszłość jej dziecka.
Minister Sprawiedliwości wznawia śledztwo. Matka Bartosza G. zaatakowała funkcjonariuszy
Pierwotnie prokuratura zdecydowała o umorzeniu toczącego się dochodzenia. Bieg wydarzeń odwróciła dopiero interwencja pełnomocnika Wojciecha Kasprzyka oraz ojca ofiary. Sprawie przyjrzał się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, co poskutkowało ponownym otwarciem akt. Katarzyna G. trafiła do aresztu za atak na mundurowych podczas przeszukania jej mieszkania w Mławie. Kobieta zabarykadowała się w środku, po czym z niespotykaną agresją rzuciła się na policjantów. Nieoficjalne źródła podają, że 47-latka pogryzła funkcjonariusza. Usłyszała już zarzut naruszenia nietykalności cielesnej.
Według ustaleń "Faktu" Katarzyna G. wyszła na wolność, lecz nie wróciła na stare śmieci. Sąsiedzi odetchnęli, bowiem strach przed kobietą był paraliżujący. Wiele osób unikało jej jak ognia. „Zdarza się, że udają, że jej nie znają” – relacjonują osiedlowi mieszkańcy w wywiadzie dla "Faktu". Pewien lokator, proszący o anonimowość z obawy o własne życie, nie gryzie się w język. „To bardzo problematyczna i konfliktowa osoba. Na zebraniach wspólnoty mieszkaniowej zawsze ma inne zdanie niż reszta, jeśli chodzi o sprawy remontów czy utrzymania porządku. Tak dla zasady chyba” – wytłumaczył dziennikarzom zaniepokojony mężczyzna.
Mieszkańcy Mławy odwrócili się od Katarzyny G. Upadek rodzinnego biznesu po zbrodni
Okoliczni mieszkańcy jednogłośnie opisują Katarzynę G. dwoma słowami: „dziwna, konfliktowa”. 47-latka prowadziła kiedyś wraz z ojcem firmę montującą parkiety, ale zbrodnia w Mławie drastycznie odstraszyła klientów. Biznes całkowicie upadł, a matka oprawcy z własnej woli weszła w samo centrum dramatu. Właściwy proces Bartosza G. przed sądem w Płocku ma wystartować 7 października 2026 roku. Na razie toczy się postępowanie przygotowawcze wyznaczające daty posiedzeń. Prokuratura nie ustaje w działaniach, prowadząc osobne dochodzenie badające ewentualne podżeganie do zabójstwa ze strony Katarzyny G.