Spis treści
Spotkanie ZDM z właścicielką piekarni z Mokotowa
Właścicielka piekarni mieszczącej się przy ulicy Domaniewskiej 17 spotkała się w piątek, 23 października, z władzami warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich. W rozmowach, które odbyły się przy ulicy Chmielnej 120, udział wzięła pani Katarzyna wraz ze swoim prawnikiem, a ze strony ZDM – dyrektor Łukasz Puchalski, rzecznik prasowy Jakub Dybalski i urzędnicy prowadzący jej sprawę. Zainteresowanie urzędu sprawą to efekt licznych publikacji medialnych, m.in. w „Super Expressie”, nagłaśniających przypadek mokotowskiego lokalu.
Urzędy mają budować zaufanie obywateli do instytucji i państwa. Po czymś takim ja, jako obywatelka nie mam żadnego zaufania do ZDM-u. Przecież ich urzędnicy się kryli, robili zdjęcia chowając się po krzakach, nikt nie wszedł do piekarni i nie rozmawiał z nami. To draństwo. Mają licencję na zabijanie małych biznesów
Strony, które spotkały się w piątkowe południe, miały na celu ponowne przeanalizowanie dokumentacji. Chodziło o znalezienie wyjścia z patowej sytuacji, które ocaliłoby biznes pani Katarzyny Górnich-Czyżewskiej funkcjonujący od 12 lat. Sama przedsiębiorczyni wyraziła przed mediami wyraźne oczekiwanie dotyczące umorzenia nałożonej na nią kary.
Dobra wola ZDM, ale brak finału
Trwające niespełna godzinę spotkanie nie przyniosło finalnego porozumienia ani konkretnego rozstrzygnięcia. Obie strony ustaliły jednak kolejny termin rozmów na wtorek, 27 października. Pomimo braku końcowej decyzji, zarówno przedstawiciele ZDM, jak i właścicielka wyrazili zadowolenie z przebiegu dyskusji.
Usiedliśmy do „okrągłego stołu” i rozmawialiśmy. ZDM wykazał dobrą wolę i rozwiązanie według obowiązujących przepisów. Analizowaliśmy tę sprawę od początku, w tym nieprawidłowości po obu stronach. Liczę, że we wtorek dojdzie do finału tej sprawy - której, mam nadzieje, będzie umorzenie kary
Urzędnicy podzielają optymizm właścicielki piekarni. Z ich perspektywy sprawa również rozwija się w pożądanym, pozytywnym kierunku.
Spotkanie przebiegło w bardzo dobrej atmosferze. Obecnie poprosiliśmy właścicielkę o dodatkowe dokumenty związane z tą sprawą. Myślę, że dojdziemy do szczęśliwego końca. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy wtorek będzie ostatecznym terminem. Wszyscy byśmy tego chcieli - skomentował rzecznik instytucji, Jakub Dybalski.
Kara dla "Galerii Lubaszka" za dwa centymetry szyldu w pasie drogowym
Kwestia sporna między panią Katarzyną a Zarządem Dróg Miejskich wzięła się z grzywny wynoszącej 36 tysięcy złotych, nałożonej na punkt z pieczywem. Kwota ta, po doliczeniu odsetek, przekroczyła jednak 41 tysięcy złotych za szyld, który wystawał poza wyznaczone ramy.
Po otrzymaniu anonimowego zawiadomienia urzędnicy przeprowadzili kontrolę, z której wyniknęło, że szyld z napisem „Galeria Lubaszka” wystaje 2 cm poza obrys elewacji. Powodem tego stanu rzeczy okazały się gumowe podkładki wykorzystane do równego zawieszenia reklamy. Ponieważ baner znalazł się w pasie drogowym, wymagał na to zezwolenia ZDM, a za jego brak grożą wysokie kary. Postępowanie w tej sprawie toczy się od ubiegłego, 2023 roku.
Z relacji pani Katarzyny wynika, że nie otrzymywała ona powiadomień o kontroli ani nałożonej grzywnie, a całą korespondencję wysyłano do jej franczyzodawcy – firmy Lubaszka. Informację o karze wynoszącej ponad 41 tysięcy złotych dostała bezpośrednio od dostawcy chleba. ZDM stoi z kolei na stanowisku, że do przedsiębiorców trafiały wszystkie informacje.
Mieszkańcy Domaniewskiej za piekarnią
Mieszkańcy pobliskich budynków solidarnie włączyli się w działania mające na celu ochronę piekarni. Sklep przy ulicy Domaniewskiej jest dla nich ważnym punktem. Szczególnie dotyczy to osób starszych, które ze względu na wiek mają trudności z poruszaniem się i dotarciem do odleglejszych placówek handlowych.
Kupujący zaznaczają, że dwucentymetrowe wystawanie szyldu nie stanowiło żadnego utrudnienia w przemieszczaniu się pieszych i nie generowało żadnego zagrożenia. Z ich perspektywy tak gigantyczna kara jest po prostu nieadekwatna do drobnego uchybienia.
– Dla mnie decyzja urzędników jest irracjonalna. Ten wystający baner przecież nie wpływał w żaden sposób na pieszych. Mam nadzieję, że rozgłos medialny pomoże pani Katarzynie
Inni klienci lokalu wskazują również na aspekt związany z długim czasem funkcjonowania punktu na ich osiedlu i pracującym tam personelem. Dla nich likwidacja piekarni to nie tylko koniec biznesu rodziny, ale również dramat osób zatrudnionych w tym sklepie.