Tragedia sierżanta Mateusza Sitka wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. Ten zaledwie 21-letni wojskowy, służący w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej, padł ofiarą brutalnej napaści 28 maja 2024 roku w okolicach Dubicz Cerkiewnych, gdy strzegł polsko-białoruskiej granicy. Agresor, znajdujący się po stronie białoruskiej, ugodził go nożem wprost przez szczeliny w zaporze. Poszkodowany wojskowy został pilnie przetransportowany do Wojskowego Instytutu Medycznego przy ulicy Szaserów w Warszawie. Niestety, pomimo zaciętej walki personelu medycznego o jego życie, 21-latek zmarł 6 czerwca 2024 roku.
Kolejne informacje w tej sprawie pojawiły się 9 czerwca, kiedy to Prokuratura Okręgowa w Warszawie ogłosiła istotne postępy w prowadzonych działaniach. Poinformowano wówczas, że podczas dwuletniego śledztwa przesłuchano przeszło 140 świadków zarówno na terytorium Polski, jak i poza jej granicami, a także skompletowano niezbędne ekspertyzy kryminalistyczne.
Organom ścigania udało się ostatecznie zidentyfikować domniemanego zabójcę. Jak oficjalnie przekazała prokuratura, za śmiertelny atak odpowiada obywatel Maroka, Mohamed Addamrou. W dniu 21 lipca 2025 roku podjęto formalną decyzję o postawieniu mu zarzutu morderstwa. Gdy tylko sąd wyraził zgodę na jego tymczasowe aresztowanie, błyskawicznie zainicjowano poszukiwania za pomocą listu gończego oraz Europejskiego Nakazu Aresztowania. Szybko jednak wyszło na jaw, że ścigany mężczyzna uciekł na terytorium Białorusi.
W konsekwencji tych niepokojących doniesień, 2 grudnia 2025 roku strona polska oficjalnie zwróciła się do białoruskiego rządu z wnioskiem o tymczasowe zatrzymanie podejrzanego obcokrajowca oraz jak najszybsze wydanie go w ramach procedury ekstradycyjnej do naszej ojczyzny.
Największe zdumienie budzą jednak najnowsze decyzje dotyczące samego postępowania karnego. Śledczy niespodziewanie przekazali, że z dniem 22 maja 2026 roku całe śledztwo zostało oficjalnie zawieszone. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest przewlekła przeszkoda o charakterze procesowym, wynikająca bezpośrednio z faktu przebywania sprawcy poza jurysdykcją Polski oraz wciąż niezakończonego procesu jego ekstradycji.
Mimo tej radykalnej decyzji, prokuratorzy stanowczo zapewniają, że sprawa absolutnie nie trafia do archiwum. W oficjalnym komunikacie zaznaczono niezwykle wyraźnie, iż wszystkie państwowe służby i formacje zaangażowane w tę sprawę traktują zlokalizowanie sprawcy i postawienie go przed polskim sądem jako bezwzględną „honorową powinność”.