Spis treści
Brak świadków opóźnia wyrok ws. morderstwa ratownika medycznego
Podczas kolejnego posiedzenia zabrakło dwóch kluczowych dla obrony osób wezwanych do złożenia zeznań. Mimo potwierdzonego odbioru pism z sądu, świadkowie nie pojawili się na sali rozpraw. Sędzia zadecydował o ich doprowadzeniu przez policję i wyznaczył nowy termin rozprawy na 24 września.
Oskarżony Adam C. odpowiada przed sądem za dwa poważne przestępstwa: odebranie życia jednemu medykowi oraz próbę zamordowania drugiego. Za te czyny grozi mu nawet dożywocie. Ze względu na drastyczność zdarzenia minimalny wymiar kary w tym przypadku to 15 lat pozbawienia wolności.
Mężczyzna przyznał się do winy na etapie postępowania przygotowawczego, ale podkreślał, że nie ma w pamięci samego momentu ataku. W chwili zatrzymania znajdował się w stanie silnego upojenia alkoholowego, wydmuchując ponad 2,5 promila.
− Wiem, co się stało kiedy byłem u znajomych konkubiny, ale nie wiem dlaczego to zrobiłem − mówił Adam C., podtrzymując wcześniejsze wyjaśnienia.
Podczas składania wyjaśnień w sądzie mężczyzna tłumaczył swoje zachowanie mieszanką alkoholu i leków.
− Tego popołudnia urwał mi się film, bo popiłem leki wódką.
Jego motywacja wywołała jednak szczególne oburzenie zgromadzonych na sali.
− A tak w ogóle to chciałem iść do więzienia, bo tam będę miał telewizję, dożywotnią emeryturę i opierunek.
Dramatyczne wydarzenia z udziałem Adama C. podczas interwencji medycznej
Do makabrycznych scen doszło pod koniec stycznia bieżącego roku w jednym z budynków wielorodzinnych przy ulicy Sobieskiego w Siedlcach. Zespół ratownictwa medycznego przyjechał na wezwanie do nietrzeźwego, 60-letniego mężczyzny, który doznał obrażeń głowy. W momencie, gdy załoga zaproponowała mu transport do placówki medycznej w celu opatrzenia rany, pacjent chwycił za noże i zaatakował medyków. Cezary L. otrzymał cios w klatkę piersiową, a jego kolega z pracy, Mateusz M., doznał obrażeń ręki.
Ranny ratownik w ciężkim stanie trafił do szpitala. Niestety, mimo błyskawicznej reakcji zespołu, o godzinie 20:20 stwierdzono zgon mężczyzny przed planowaną operacją. Bezpośrednią przyczyną śmierci było przebicie mięśnia sercowego.
Wyrok w sprawie ma zapaść na przełomie września, kiedy to w sądzie ostatecznie zjawią się brakujący świadkowie, których przesłuchanie zadecyduje o dalszym losie 60-latka.