Spis treści
Tragiczny wypadek na DK7 w Łomiankach
Dramatyczne wieści o karambolu w Łomiankach pojawiły się w niedzielę, późnym popołudniem. Z ustaleń służb wynika, że na wiadukcie drogi krajowej nr 7, na wysokości skrzyżowania ulic Kolejowej oraz Brukowej, zderzyło się łącznie sześć samochodów, choć początkowe raporty wskazywały na mniejszą liczbę pojazdów. Życie straciły dwie młode osoby, a jednego z rannych natychmiast zabrał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ucieczka po wypadku w Łomiankach. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn
W poniedziałek funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji poinformowali o szeroko zakrojonych poszukiwaniach kierowcy, który mógł mieć związek ze zdarzeniem. Po dramacie jeden z pojazdów bowiem odjechał. Intensywne działania mundurowych przyniosły skutek w nocy, kiedy to odnaleziono samochód i zatrzymano dwóch mężczyzn.
Przesłuchania zaplanowano jednak dopiero na wtorek. Jak wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, mężczyźni wpadli w ręce policji wczesnym rankiem i znajdowali się pod wpływem alkoholu, co uniemożliwiało wykonanie z nimi jakichkolwiek czynności.
Zarzuty dla 44-latka i 33-latka po wypadku w Łomiankach
We wtorek śledczy ujawnili tożsamość zatrzymanych - to 44-letni Patryk R. oraz 33-letni Piotr B. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że starszy z nich miał kierować Audi. Mężczyzna miał poruszać się z dużą prędkością, wykonując niebezpieczne manewry, aż zahaczył o Toyotę. Auto, którym podróżowały osoby wracające z weekendowego pikniku, zostało wybite z toru jazdy, przekoziołkowało i uderzyło w kolejne pojazdy. W wyniku zdarzenia zginęła 19-letnia kobieta oraz 15-letni chłopiec. Prowadzący Toyotę walczy o życie w szpitalu, a obrażeń doznał również kierowca innego zniszczonego samochodu.
Z ustaleń prokuratury wynika, że 44-latek miał usiąść za kierownicą pomimo dwóch aktywnych zakazów, a na kilka godzin przed tragedią miał wypić około litra wódki. Dodatkowo w miejscu jego przebywania śledczy zabezpieczyli niewielkie ilości marihuany.
- Wiemy, że na tym kierowcy ciążyły dwa zakazy prowadzenia pojazdów. Jeden z 2023 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Żoliborz skazał tego mężczyznę za jazdę pod wpływem alkoholu, wymierzył mu karę ograniczenia wolności, która finalnie została zamieniona na karę zastępczą pozbawienia wolności. Wymierzył również temu mężczyźnie zakaz prowadzenia pojazdów na pięć lat. W 2026 r. zapadł kolejny wyrok, skazujący tego mężczyznę za przestępstwo przeciwko ruchowi drogowemu. Nie zatrzymywał się on do kontroli. Został skazany na karę pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania kary pozbawienia wolności i orzeczono kolejny pięcioletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Dwa miesiące później doszło do tragicznego zdarzenia będącego przedmiotem tego postępowania - powiedział prok. Skiba.
Śledczy będą teraz sprawdzać, jakie było stężenie alkoholu w organizmie kierującego w chwili wypadku.
Mężczyźni usłyszeli już zarzuty. 44-latkowi zarzuca się spowodowanie śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu, ucieczkę z miejsca zdarzenia i nieudzielenie pomocy poszkodowanym (kara pozbawienia wolności od pięciu do 20 lat), naruszenie zakazu prowadzenia (kara pozbawienia wolności do lat pięciu) oraz posiadanie środków odurzających (kara pozbawienia wolności do lat trzech). Jego 33-letni kompan ma z kolei odpowiedzieć za nieudzielenie pomocy poszkodowanym (kara pozbawienia wolności do lat trzech). Prokurator Skiba zaznaczył, że na razie nie wie, czy mężczyźni przyznali się do winy. Skierowanie wniosku o tymczasowy areszt dla podejrzanych jest obecnie bardzo prawdopodobne.