- Emerytowany mundurowy z Radomia usłyszał wyrok w związku z niekontrolowanym odpaleniem własnej broni wewnątrz policyjnego budynku.
- Wymiar sprawiedliwości potwierdził, że mężczyzna nie dopełnił procedur, jednak zdecydował się na warunkowe umorzenie sprawy.
- Przedstawiamy argumentację sądu, która doprowadziła do tak łagodnego potraktowania.
Funkcjonariusz z Radomia przyszedł do pracy z myśliwskim sztucerem
Niebezpieczny incydent miał miejsce 4 stycznia 2024 roku w jednej z radomskich jednostek Z ustaleń śledczych wynika, że policjant Adam R. wniósł na teren jednostki prywatną broń. Mundurowy zrobił to bez uzyskania wcześniejszej, pisemnej zgody swojego dowódcy, co stanowiło wyraźne złamanie regulaminu.
Podczas składania wyjaśnień funkcjonariusz przekonywał, że bezpośrednio po zakończeniu zmiany zamierzał udać się na polowanie. Tłumaczył, że bał się zostawić sztucer w aucie, które zaparkował tuż przed wejściem do budynku komendy, dlatego postanowił zabrać go ze sobą do środka.
Przypadkowy wystrzał w komendzie. Kula przebiła ścianę
Zrekonstruowany przez sąd przebieg wydarzeń wskazuje, że oparta broń w pewnej chwili upadła na podłogę. Kiedy mężczyzna próbował ocenić, czy sprzęt nie uległ awarii, doszło do nagłego i nieplanowanego odpalenia ładunku. Wystrzelona kula na wylot przebiła jedną ze ścian, ale szczęśliwie nie wyrządziła nikomu krzywdy.
Wyrok sądu. Mundurowy nie dopełnił swoich obowiązków
Sędzia orzekł, że Adam R. jest winny zarzucanego mu czynu polegającego na niedopełnieniu obowiązków służbowych. W uzasadnieniu zaznaczono, że samo wprowadzenie prywatnego sztucera do budynku bez akceptacji przełożonych było rażącym naruszeniem obowiązujących w formacji procedur bezpieczeństwa.
„-Funkcjonariusz publiczny, który nie respektuje ciążących na nim obowiązków i doprowadza do takiej sytuacji, działa na szkodę interesu publicznego ” wyjaśniała sędzia Wioletta Łepecka. Sąd zaznaczył, że zachowanie oskarżonego narażało innych na utratę życia lub zdrowia, a także psuło wizerunek komendy.
Były policjant uniknął kary. Sąd wziął pod uwagę jego przeszłość
Chociaż wina została udowodniona, wymiar sprawiedliwości postanowił warunkowo umorzyć sprawę, wyznaczając roczny okres próby. Na tak łagodne potraktowanie wpłynął nienaganny przebieg służby mężczyzny. W uzasadnieniu podkreślono, że Adam R. był wielokrotnie nagradzany, uczestniczył w misjach poza granicami kraju i nigdy wcześniej nie karano go dyscyplinarnie. Ważnym argumentem dla sądu był również fakt, że zaraz po tym incydencie funkcjonariusz zrezygnował z pracy i odszedł na policyjną emeryturę.
Wyrok nie jest prawomocny. Koszty sądowe obciążą emeryta
Orzeczenie nakłada na emerytowanego stróża prawa obowiązek przelania 7 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ponadto musi ponieść koszty procesu, które wyliczono na 5,7 tysiąca złotych. Decyzja radomskiego sądu nie jest ostateczna. Zarówno prokuratura, jak i oskarżony mogą się od niego odwołać do Sądu Okręgowego w Radomiu.