Ojciec Krzysztofa Dymińskiego przeczesuje Wisłę. Makabryczne odkrycie podczas poszukiwań

2026-04-27 10:50

Daniel Dymiński nie ustaje w poszukiwaniach swojego syna i regularnie sprawdza koryto Wisły. Od momentu tajemniczego zniknięcia nastolatka minęły już niemal trzy lata. W ubiegłą sobotę mężczyzna wspierał bliskich innej zaginionej osoby, a wspólna akcja zakończyła się odnalezieniem dwóch ludzkich ciał.

Trwają poszukiwania Krzysztofa Dymińskiego. Ojciec natrafił na zwłoki

Daniel Dymiński wciąż wierzy w odnalezienie syna i mimo upływu czasu kontynuuje szeroko zakrojone działania. Akcje skupiają się głównie na rzece Wiśle, ponieważ jedna z zakładanych przez śledczych teoria sugeruje utonięcie nastolatka w nurcie tej rzeki.

W miniony weekend mężczyzna brał udział w kolejnym patrolu rzecznym, który przyniósł makabryczne rezultaty. Kiedy natrafiono na ludzkie szczątki i rozpoczęto procedurę powiadamiania odpowiednich organów, wpłynęła informacja o zauważeniu następnych zwłok w wyższym biegu rzeki.

- To był dzień pełen trudnych emocji. W trakcie naszych działań odnaleźliśmy jedną osobę zaginioną (pierwszy na miejscu był WOPR BRZEG). Niezwłocznie poinformowaliśmy o tym odpowiednie służby. Rodzinie zmarłej osoby składamy najszczersze kondolencje.W trakcie przekazywania informacji policji o szczegółach tego odnalezienia, dotarła do nas wiadomość o kolejnym ciele znalezionym (przez osobę postronną) dalej w górze rzeki. Aby wyjaśnić sprawę, jedna z naszych ekip natychmiast udała się na miejsce - przekazał w social mediach Daniel Dymiński.

Wspomniana inicjatywa poszukiwawcza została zorganizowana na apel bliskich Sylwestra Gładysia. Ten 71-letni pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej zniknął pod koniec lutego bieżącego roku, kiedy to opuścił dom w celu udania się na spacer po Parku Młocińskim i ślad po nim zaginął.

Niestety, rodziny obu zaginionych mężczyzn nie poznały w ten weekend odpowiedzi na dręczące je pytania. Szybko okazało się, że wyłowione z wody szczątki nie należą do żadnej z poszukiwanych w tej sprawie osób.

- Ważny komunikat: chcę jasno zaznaczyć, że obie odnalezione osoby to nie Pan Sylwester ani mój syn, Krzysztof - przekazał Dymiński.

W weekendowych działaniach wzięło udział ponad dwudziestu ochotników, wśród których znaleźli się ratownicy oraz wykwalifikowani płetwonurkowie. Flota składała się z sześciu jednostek pływających zaopatrzonych w specjalistyczne sonary, a operację aktywnie wspierali członkowie WOPR Brzeg, OSP ORW Łódź, grupy Aquazone oraz Nurek Detektorysta.

Zaginięcie Krzysztofa Dymińskiego. Mija niemal trzy lata od zniknięcia

Sprawa zniknięcia Krzysztofa Dymińskiego odbiła się szerokim echem w stolicy i pozostaje jedną z najbardziej tajemniczych historii ostatnich lat. Szesnastoletni wówczas chłopiec opuścił swój dom pod Warszawą 27 maja 2023 roku przed godziną czwartą rano, nie zostawiając żadnej wiadomości dla bliskich.

Śledczy ustalili następnie, że nastolatek skorzystał z komunikacji miejskiej, aby dostać się do centrum Warszawy, gdzie zarejestrowały go kamery monitoringu w różnych lokalizacjach. Ostatnie dostępne nagranie ukazuje moment, w którym wchodzi na most Gdański, po czym wszelkie ślady się urywają, co napędza dramatyczne przypuszczenia o wpadnięciu do wody.

- Krzysztof, nie sprawiał nigdy problemów wychowawczych i jest bardzo związany emocjonalnie ze swoją rodziną, Jesteśmy zrozpaczeni, ale nie tracimy nadziei, że żyje - zapewniają rodzice chłopaka, którzy od blisko 3 lat przeżywają prawdziwy dramat i intensywnie poszukują swojego dziecka.

Wszelkie sygnały mogące pomóc w odnalezieniu Krzysztofa Dymińskiego należy przekazywać za pośrednictwem dedykowanego formularza na witrynie https://dyminski.pl/zglos-jesli-widziales-poszukiwanego/, pisząc na adres e-mail [email protected] lub dzwoniąc bezpośrednio pod numer telefonu 604-944-800.

Szukali zaginionego Krzysia Dymińskiego w Wiśle. Ojciec wyłowił zwłoki z rzeki