Pluszaki i lampiony przed zamkniętym klubem w Ząbkach. Ciało 2-latka wyłowiono z wody

2026-05-27 10:12

Dramat w Ząbkach wciąż budzi poruszenie wśród mieszkańców. Ludzie nie mogą pogodzić się z tragiczną śmiercią 2-letniego malucha na terenie placówki, która w założeniu miała gwarantować najwyższe standardy opieki. Pod ogrodzeniem nieczynnego obecnie klubu dziecięcego zlokalizowanego przy ulicy Kwiatowej gromadzone są pluszaki, zabawki oraz zapalone znicze.

Bezpośrednio pod płotem zamkniętej placówki gromadzą się płonące świece oraz niewielkie pamiątki. Przechodnie zostawiają tam autka, maskotki i lampiony uformowane w kształt serca, obok których ciężko przejść bez refleksji. Ten niezwykle poruszający widok przypomina o niedawnym gwarze i radosnej atmosferze, która dominowała w tym miejscu. Obecnie wokół budynku unosi się wyłącznie przejmująca cisza, przerywana krokami mieszkańców zatrzymujących się, by w zadumie zapalić lampkę i złożyć hołd zmarłemu chłopcu.

Śmierć 2-latka w Ząbkach. Prokuratura bada przyczyny tragedii

Przypominamy, że do tragicznego zdarzenia doszło w minioną środę, 20 maja. Z niedużego oczka wodnego usytuowanego na terenie posesji wynajmowanej przez klub dziecięcy wydobyto zwłoki dwuletniego malucha. Ten wstrząsający incydent błyskawicznie sprowokował dyskusję dotyczącą nadzoru nad podopiecznymi w tym obiekcie. Śledczy starają się ustalić, dlaczego chłopczyk został pozostawiony sam sobie. Postępowanie jest obecnie prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka.

Funkcjonariusze ujęli w tej sprawie 48-letnią Lukrecję B. oraz 53-letnią Monikę Z. Prokurator Remigiusz Krynke, reprezentujący Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga, poinformował media, że obie kobiety usłyszały już stosowne zarzuty karne. Przeprowadzono także przesłuchania, podczas których zatrzymane występowały formalnie w charakterze podejrzanych o udział w tym nieszczęśliwym zdarzeniu.

Jak wskazał przedstawiciel prokuratury, stanowiska oskarżonych w tej sprawie są odmienne. „Jedna z pań przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła króciutkie wyjaśnienia. Druga odmówiła odpowiedzi na pytania dotyczące tego, czy przyznaje się do zarzucanego przestępstwa” – informował śledczy zajmujący się rozwikłaniem okoliczności dramatu w Ząbkach.

Klub dziecięcy w Ząbkach miał świetne opinie wśród rodziców

Zanim doszło do nieszczęścia, instytucja cieszyła się ogromnym zaufaniem i pozytywnymi recenzjami. Obiekt oferował rozbudowany program edukacyjny, który obejmował warsztaty sensoryczne, muzyczne oraz zajęcia ruchowe. W budynku regularnie odbywały się kameralne koncerty i przedstawienia teatralne kierowane do maluchów. Właściciele chwalili się w pełni indywidualnym traktowaniem podopiecznych, ukończonymi kursami pierwszej pomocy przez personel, a także rygorystycznym przestrzeganiem wszelkich norm bezpieczeństwa.

W wyniku tragicznych wydarzeń placówka zawiesiła swoją działalność. Z sieci natychmiast zniknęła oficjalna strona internetowa biznesu, a profile w mediach społecznościowych zostały trwale usunięte przez administratorów. Lokalna społeczność Ząbek nie zapomina jednak o miejscu, w którym zginął mały chłopiec.

Mieszkańcy Ząbek apelują o lepszy nadzór po śmierci 2-latka

Wśród miejscowych wciąż dominuje smutek połączony z wątpliwościami na temat opieki nad dziećmi. „Za mało pilnują malutkich dzieci” – oceniła jedna z okolicznych mieszkanek, komentując wydarzenia. Pozostali obywatele głośno wskazują na problem niewystarczającej liczby wykwalifikowanych wychowawców w prywatnych placówkach i domagają się znacznie bardziej rygorystycznych kontroli takich instytucji.

Trudno powstrzymać w tej sytuacji ogromne nerwy i głęboki żal. W rozmowie z mediami pani Jolanta Pietrzak podzieliła się swoim smutkiem, wskazując: „Nie mogę myśleć o tym, co się stało, bo łzy same cisną się do oczu”.

Obecnie pod zamkniętą bramą obiektu można dostrzec jedynie płonące lampki i rzędy pluszaków. Stanowią one najbardziej wyrazisty symbol szoku wywołanego tym niespodziewanym nieszczęściem. Przestrzeń, która miała tętnić życiem i radosnymi okrzykami maluchów, zmieniła się w miejsce cichego pożegnania, wyznaczonego przez porzucone przez dorosłych zabawki.

Sonda
Planujesz zapisać dziecko do żłobka?
Uciekli z dziećmi bez butów. Przerażająca relacja rodziny po pożarze w Ząbkach