Pociąg uderzył w ramię dźwigu. Są informacje o zarzutach

2026-05-21 20:40

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ bada okoliczności uderzenia składu Kolei Mazowieckich w ramię dźwigu drezyny. Rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej przekazał najnowsze informacje o zarzutach dla dwóch osób. Zniszczenia oszacowano na ponad milion złotych.

Koleje Mazowieckie

i

Autor: SEBASTIAN WIELECHOWSKI / SUPER EXPRESS

Zderzenie pociągu Kolei Mazowieckich z ramieniem dźwigu

Zdarzenie miało miejsce 1 maja, wczesnym rankiem na stacji Warszawa Powiśle. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił, że kierujący drezyną Grzegorz T. chciał sprawdzić, czy dźwig stojący na torze nr 1 prawidłowo działa. Mężczyzna wysunął jego ramię bezpośrednio nad tor nr 2. Właśnie tamtędy poruszał się pociąg Kolei Mazowieckich. Nadzorujący prace Leszek Ch. nie przekazał nikomu, że coś się będzie działo nad tym torem. Wewnątrz nadjeżdżającego pociągu przebywało 27 podróżnych, a także kierownik i maszynista. W drezynie siedział maszynista/operator dźwigu. W pewnym momencie skład najechał na wystające ramię dźwigu, co "skutkowało rozerwaniem poszycia pociągu oraz oderwaniem części dźwigu drezyny".

Wkrótce wyszło na jaw, że Grzegorz T. był pod wpływem alkoholu. Przeprowadzone badanie wykazało u niego wynik 0,57 mg/dm3 w wydychanym powietrzu, czyli ponad promil. Dodatkowo w przeszłości Sąd Rejonowy w Siedlcach skazał już tego mężczyznę prawomocnym wyrokiem za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości.

Są informacje o zarzutach

"Zarówno kierownik prac Leszek Ch., jak i kierujący drezyną Grzegorz T. usłyszeli zarzuty sprowadzenia umyślnego wspólnie i w porozumieniu bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób, jak i mieniu w wielkich rozmiarach" - przekazał prok. Skiba. Dodatkowo T. ma odpowiedzieć za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, będąc już uprzednio skazanym. Mężczyźni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów i zdecydowali się złożyć obszerne wyjaśnienia. Wobec obu zastosowano policyjny dozór i zawieszenie w wykonywaniu zawodu. Grozi im od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

"Z uwagi na wysokość szkody wynikającej ze zniszczenia zespołu trakcyjnego i drezyny, przekraczającej łącznie milion złotych, prokurator wydał postanowienia o zabezpieczeniu majątkowym na hipotekach wszystkich nieruchomości będących własnością podejrzanych" - dodał prok. Skiba. W dalszym toku śledztwa planowane są m.in. badania sądowo-psychiatryczne oraz wnikliwa analiza nagrań z komunikacji radiowej pojazdów szynowych biorących udział w zdarzeniu z dyżurnymi ruchu. Ustalona zostanie też dokładna wysokość szkody.

Łódzcy policjanci uratowali mężczyznę z pożaru
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji