Spis treści
Policjanci pod szkołami. Funkcjonariusze będą legitymować i sprawdzać plecaki
Jak przekazała w sobotę, 10 października, podkom. Iwona Kijowska z Komendy Głównej Policji, od poniedziałku policjanci znów będą obecni w szkołach. Funkcjonariusze będą patrolować okolice placówek zarówno pieszo, jak i radiowozami. Będą również utrzymywać kontakt z nauczycielami i dyrekcją.
- Nie mamy wyznaczonego konkretnego okresu, w jakim patrole będą obecne w szkołach. Będą tam, dopóki będzie taka potrzeba — stwierdziła.
Policjanci zwrócą także szczególną uwagę na osoby zachowujące się podejrzanie w sąsiedztwie szkół. Jeśli pojawią się uzasadnione podejrzenia, że ktoś posiada niebezpieczny przedmiot, funkcjonariusze będą mogli skontrolować jego plecak.
- Policjanci będą mogli dokonywać kontroli plecaków, jeżeli uznają to za stosowne — na przykład, jeśli uznają, że dana osoba sprawia wrażenie, że coś jest nie w porządku bądź będą podejrzewać, że ma w plecaku jakiś niebezpieczny przedmiot — wyjaśniła podkom. Iwona Kijowska.
Tysiące kontroli i zatrzymania po groźbach. Służby przeczesują internet
W piątek szkół oraz ich najbliższego otoczenia pilnowało 24 tys. policjantów, których wspierali strażnicy miejscy. Równocześnie funkcjonariusze CBZC i ABW obserwowali sytuację w sieci. Według informacji policji dotychczas skontrolowano blisko 50 tys. placówek oświatowych, a 76 osób zostało zatrzymanych.
Większość zatrzymanych to osoby, które zamieszczały w internecie groźby, zachęcały do popełniania przestępstw lub informowały o posiadaniu niebezpiecznych przedmiotów. Wśród nich znaleźli się również ludzie, przy których zabezpieczono takie narzędzia, jednak przypadków tych było znacznie mniej.
Funkcjonariusze będą też rozmawiać z uczniami o odpowiedzialności karnej za kierowanie gróźb w sieci. Podczas spotkań przypomną, że takie zachowania mogą mieć poważne konsekwencje prawne, nawet jeśli ich autorzy uważają je za żart.
Tomasz Siemoniak o rosyjskiej dezinformacji. Służby badają fałszywe alarmy
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał, że policja, służby specjalne i NASK sprawdzają, skąd pochodzą fałszywe alarmy oraz dezinformacja dotycząca szkół. Minister nie wykluczył udziału zagranicznych podmiotów, podkreślając jednak, że najpierw trzeba zgromadzić odpowiednie dowody.
- Badamy wszystkie wątki. Trzeba dużej pracy operacyjnej, policji, służb, NASK-u, żeby różne kwestie powyjaśniać. Natomiast na pewno jest tak we wszystkich sprawach (...) które wstrząsają polską opinią publiczną, że Rosja, ich zdolności internetowe dolewają oliwy do ognia – wskazał minister.
Siemoniak zaznaczył, że celem rosyjskiej dezinformacji jest podważanie zaufania obywateli do instytucji państwowych. Jednocześnie zastrzegł, że obecnie nie ma podstaw, aby jednoznacznie stwierdzić, że Rosja uczestniczy w działaniach dotyczących polskich szkół.
Krwawe ataki w szkołach. Nożownicy zaatakowali w Ostrołęce i pod Wyszkowem
W czwartek, 8 października, w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-letni napastnik zaatakował trzy osoby. Jedną z nich była 37-letnia pracownica szkoły, która zmarła wskutek odniesionych obrażeń. Dzień wcześniej w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób. Miał przy sobie także plecak z materiałem wybuchowym wykonanym domowym sposobem.
Policjanci udaremnili również prawdopodobny atak w szkole w Sierpcu. Zatrzymali 17-latka, który groził, że „zrobi coś złego”. Nastolatek usłyszał zarzuty, a decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na dwa miesiące.