Polska wysycha. "Musimy przyzwyczaić się, że nie będzie tak jak było"

2026-08-04 15:49

Niskie stany wód na południu i w centrum kraju, coraz częstsze ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną i zmieniający się klimat sprawiają, że problem niedoboru wody przestaje być zjawiskiem sezonowym. – Musimy budować odporność na przyszłość – podkreśla prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz.

Piaszczyste łachy i niskie stany wody w korycie rzeki. O skutkach suszy w Polsce przeczytasz na Eska Warszawa.
Autor: Christopher Moswitzer/ Shutterstock
  • Południowa i centralna Polska zmagają się z niskimi stanami rzek oraz suszą hydrologiczną.
  • Gwałtowne, krótkotrwałe opady nie uzupełniają skutecznie wód gruntowych.
  • Niedobór wody może utrudniać żeglugę, rekreację i gospodarcze wykorzystanie zasobów.
  • Eksperci apelują o oszczędzanie wody, zbieranie deszczówki i rozwijanie retencji.
  • Zmiany klimatu sprawiają, że długotrwałe okresy suszy mogą występować coraz częściej.

Choć w ostatnich latach Polska doświadczała zarówno katastrofalnych powodzi, jak i długotrwałych okresów suszy, eksperci nie mają wątpliwości – te zjawiska nie wykluczają się wzajemnie. Wręcz przeciwnie. Zmiany klimatu powodują, że opady są coraz bardziej gwałtowne i krótkotrwałe, a woda zamiast zasilać rzeki i wody gruntowe szybko odpływa do Bałtyku. Efektem są coraz częściej obserwowane niżówki hydrologiczne.

Według najnowszych komunikatów Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej większość stacji hydrologicznych w Polsce notuje obecnie niskie stany wód, a liczba ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną systematycznie rośnie. IMGW wskazuje, że wysokie temperatury, niewielkie opady i zwiększona ewapotranspiracja będą sprzyjały dalszemu pogłębianiu się zjawiska.

Najtrudniejsza sytuacja na południu Polski

Jak podkreśla prezes Wód Polskich Mateusz Balcerowicz, problem nie dotyczy obecnie całego kraju w jednakowym stopniu.

– Jeżeli chodzi o stan rzek, to rzeczywiście głównie południe Polski oraz pas środkowej Polski są objęte niskimi stanami wód oraz ostrzeżeniami dotyczącymi występowania suszy w całych zlewniach. To ostrzeżenia wydaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Niestety jest to sytuacja, która staje się już pewną normą, bo wystąpiła również w zeszłym roku, a nawet w roku 2024, kiedy mieliśmy przecież także powódź. Północ Polski nie jest objęta tymi ostrzeżeniami – tam część rzek utrzymuje nawet stany wysokie, natomiast południe kraju rzeczywiście zmaga się z problemem suszy hydrologicznej – mówi.

To właśnie południowa i centralna Polska od kilku sezonów najczęściej doświadcza długotrwałych okresów niskich przepływów w rzekach. IMGW zwraca uwagę, że w wielu zlewniach przepływy spadły poniżej wartości uznawanych za charakterystyczne dla suszy hydrologicznej.

Susza widoczna gołym okiem

Obniżające się poziomy wody mają wpływ nie tylko na środowisko, ale także na codzienne życie mieszkańców.

Doraźnie i na bieżąco widać to przede wszystkim w samych rzekach – widzimy, że poziom wody jest rzeczywiście niższy. Apelujemy jednak, żeby mimo tego nie wchodzić do rzek i nie próbować na przykład przekraczać Wisły pieszo. To, że na wodowskazie w Warszawie odczyt wynosi około 110 centymetrów, nie oznacza, że cała rzeka ma taką głębokość. W jednym miejscu może być zaledwie 20 centymetrów wody, a kilka metrów dalej głęboki nurt. To może być po prostu niebezpieczne – ostrzega Balcerowicz.

Jak dodaje, konsekwencje niskich stanów wód odczuwają również samorządy oraz użytkownicy zbiorników wodnych.

Może dochodzić do ograniczeń w korzystaniu z wody na cele gospodarcze czy komunalne, choć nie mówimy tutaj o zaopatrzeniu mieszkańców w wodę pitną. Chodzi raczej o wykorzystanie jej do innych celów, na przykład podlewania trawników. To nie jest moment, kiedy powinniśmy to robić. Zresztą przy wysokich temperaturach taka woda i tak bardzo szybko wyparowuje.

Problemy pojawiają się także nad jeziorami i zbiornikami retencyjnymi. – Na zbiornikach wodnych również obserwujemy niższe poziomy wody. W praktyce oznacza to, że do lustra wody trzeba dojść znacznie dalej niż zwykle. Odsłania się muliste dno, co może powodować kontuzje albo uniemożliwiać wodowanie sprzętu pływającego. To również trzeba brać pod uwagę.

Zmiany klimatu zmieniają obieg wody

Zdaniem prezesa Wód Polskich obecna sytuacja jest bezpośrednim skutkiem zmian klimatycznych.

To jest efekt zmian klimatu. Nie ulega to wątpliwości. Ilość wody co do zasady się nie zmienia, natomiast zmienia się jej obieg w przyrodzie i rozkład opadów. Do tego wraz ze wzrostem temperatury zwiększa się pojemność atmosfery, która może przyjąć więcej pary wodnej. To właśnie dlatego coraz częściej obserwujemy suszę hydrologiczną.

Eksperci zwracają uwagę, że Polska należy do państw o jednych z najniższych zasobów wody odnawialnej przypadających na mieszkańca w Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że każdy dłuższy okres bez opadów jest znacznie bardziej odczuwalny niż w krajach dysponujących większymi zasobami wodnymi.

Woda staje się strategicznym zasobem

Według Balcerowicza kluczowym zadaniem jest dziś zatrzymywanie wody tam, gdzie spada.

– Każdy z nas może przede wszystkim oszczędzać wodę i do tego zachęcamy. Instytucje rządowe i samorządowe powinny natomiast rozwijać retencję. Jeżeli mieszkańcy mają możliwość korzystania z programów dofinansowujących zbieranie deszczówki, warto z nich korzystać. Tak zgromadzoną wodę można później wykorzystać choćby do podlewania ogrodu, zamiast zużywać wodę z sieci wodociągowej.

Prezes przypomina również o codziennych nawykach. – Nawet niewielkie przecieki w instalacjach czy stale kapiący kran oznaczają w perspektywie miesięcy i lat ogromne ilości bezpowrotnie straconej wody. Naprawdę szkoda ją marnować.

Największym wyzwaniem pozostaje jednak zmiana sposobu myślenia. – Musimy dostosować się do zmian klimatu. Musimy przyzwyczaić się, że nie będzie tak jak było. Nowy sposób korzystania z wody wymaga od nas nowego podejścia. To jest przede wszystkim zmiana mentalna, bo samych zmian klimatu już nie cofniemy.

Europa również zmaga się z niedoborem wody

Problem nie dotyczy wyłącznie Polski. W ostatnich latach kolejne państwa Europy Środkowej i Południowej notują rekordowo niskie poziomy rzek. Szczególnie widoczne jest to na Dunaju, gdzie podczas okresów suszy ograniczana jest żegluga, a niski poziom wody utrudnia transport towarów.

Niedobór wody ma również znaczenie dla energetyki. Elektrownia jądrowa Paks na Węgrzech wykorzystuje wodę z Dunaju do chłodzenia bloków energetycznych. W okresach wyjątkowo niskich stanów rzeki i wysokiej temperatury wody operator zmuszony jest ograniczać produkcję energii, aby nie przekraczać norm środowiskowych dotyczących temperatury wody odprowadzanej do rzeki. Tego typu sytuacje pokazują, że susza przestaje być wyłącznie problemem środowiskowym, a staje się wyzwaniem dla bezpieczeństwa energetycznego, transportu i całej gospodarki.

Nie czas na alarm, ale na przygotowania

Prezes Wód Polskich uspokaja, że Polska nie znajduje się jeszcze w sytuacji porównywalnej z krajami najbardziej dotkniętymi suszą, jednak podkreśla, że nie można ignorować sygnałów ostrzegawczych.

Ostrzeżenia IMGW pokazują, że rzeczywiście wody jest obecnie mniej i ma to realny wpływ na funkcjonowanie niektórych samorządów, przepraw promowych, rekreacji czy żeglugi. Natomiast nie jest to jeszcze taki moment jak na Węgrzech, kiedy zagrożone jest funkcjonowanie systemu energetycznego wykorzystującego wodę do chłodzenia. Ale właśnie dlatego już dziś musimy budować odporność na przyszłość. To jest kierunek, którego nie możemy zaniedbać.

Coraz częstsze okresy suszy pokazują, że gospodarka wodna staje się jednym z najważniejszych wyzwań najbliższych dekad. To, czy Polska będzie w stanie ograniczyć skutki zmian klimatu, zależy nie tylko od dużych inwestycji hydrotechnicznych, lecz także od codziennych decyzji mieszkańców, samorządów i przedsiębiorstw dotyczących oszczędzania oraz zatrzymywania wody tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.

Tropikalny upał w Szczecinie