Zmasowana akcja służb została przeprowadzona równolegle w pięciu regionach Polski: na Mazowszu, Lubelszczyźnie, w Wielkopolsce oraz w województwach łódzkim i zachodniopomorskim. W rozbiciu siatki uczestniczyli policjanci ze stołecznych oddziałów i funkcjonariusze Straży Granicznej. Całą operację aktywnie wspierali również przedstawiciele Europolu.
Ostateczny cios w przestępczą działalność poprzedziło żmudne, wielomiesięczne postępowanie, które nadzorowała warszawska Prokuratura Okręgowa. Przełomem w śledztwie okazały się szczegółowe dane wywiadowcze przekazane przez holenderskie organy ścigania, które umożliwiły precyzyjne zidentyfikowanie wszystkich podejrzanych.
Punktem zwrotnym było odkrycie z września 2025 roku, kiedy to niderlandzcy mundurowi przechwycili potężny ładunek narkotyków. Zabezpieczono wówczas 50 kilogramów kokainy sprytnie zamaskowanej wewnątrz akumulatorów wózków widłowych. Jak donosi dziennik „Super Express”, przechwycony w Holandii towar miał ostatecznie wylądować na brytyjskim rynku.
W rękach śledczych znalazła się jedna kobieta oraz pięciu mężczyzn, których wiek wynosi od 36 do 52 lat. Grupa wyróżniała się precyzyjnym podziałem ról. Zatrzymani odpowiadali za nabywanie i przerabianie pojazdów, organizowanie transportu, a także pakowanie towaru. Każdy z nich nadzorował konkretny etap narkotykowego procederu.
Rzeczniczka Nadwiślańskiego Oddziału SG, mjr SG Dagmara Bielec, w wypowiedzi dla „Super Expressu” rzuciła nowe światło na mechanizm działania gangu. „Grupa działała na terenie kilku krajów, m.in. w Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii czy w Niderlandach. Przemyt prowadzony był z Polski przez Niemcy do pozostałych krajów wspólnoty. Ukrywanie narkotyków w wózkach widłowych stanowiło specjalność tej grupy” – przekazała funkcjonariuszka, opisując międzynarodowy charakter zlikwidowanej grupy przestępczej.
Zatrzymanej szóstce przedstawiono już oficjalne zarzuty za aktywny udział w zorganizowanej strukturze przestępczej. Ponadto jedna z ujętych osób odpowie przed sądem za bezpośrednie kierowanie gangiem.
Warszawski sąd przychylił się do wniosku śledczych i zdecydował o trzymiesięcznym, tymczasowym aresztowaniu pięciu domniemanych przemytników. Wobec ostatniego z podejrzanych mokotowski wymiar sprawiedliwości zadecydował o zastosowaniu łagodniejszego środka zapobiegawczego w postaci regularnego dozoru policyjnego.
Głos w sprawie tego sukcesu zabrał bezpośrednio minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński. Polityk za pośrednictwem platformy X oficjalnie pogratulował funkcjonariuszom rozbicia groźnej siatki.