Spis treści
Donald Tusk na miejscu akcji gaśniczej w powiecie wołomińskim
Premier Donald Tusk wspólnie z ministrem Marcinem Kierwińskim oraz szefem PSP nadbryg. Wojciechem Kruczkiem uczestniczyli w spotkaniu z mediami po odprawie dot. pożarów w okolicy Wołomina. - Odebrałem raport, który przede wszystkim pokazuje, jak wielką pracę wykonano przez całą noc - powiedział szef rządu. Zaznaczył, że jest "oczywiście za wcześnie", żeby powiedzieć, iż sytuacja jest w pełni opanowana, ale z raportu wynika i widać gołym okiem sytuację dużo lepszą od tej z późnego wieczora w czwartek.
Donald Tusk wskazał, że rozwój wydarzeń jest w dużej mierze uzależniony od wiatru. - Ale ludzie są tutaj przygotowani. Straż pożarna, ochotnicza straż pożarna, policja, WOT, Lasy Państwowe, zawsze ci sami ludzie są na posterunku i chciałem za to bardzo podziękować - powiedział premier. Dodatkowo poinformował o gotowości słowackich służb do ewentualnego wsparcia akcji. - Pierwsi zwrócili się do nas z pytaniem, czy mają coś przysłać, pomóc, więc w razie potrzeby będziemy mobilizować dodatkowe środki - powiedział. Zaznaczył jednak, że obecnie taka zewnętrzna pomoc nie jest potrzebna.
Szef rządu zaakcentował również, że ścisła koordynacja działań strażaków, policjantów i żołnierzy była kluczowa w kontekście ochrony okolicznych mieszkańców i zabudowań. Wskazał na fakt przeprowadzonej ewakuacji. Zapewnił jednocześnie, że obecnie nie zachodzi bezpośrednie niebezpieczeństwo, jednak zaapelował o bezwzględne stosowanie się do poleceń strażaków i policjantów w takich okolicznościach. Dodał, że wszystkie odpowiednie formacje pozostają w pełnej dyspozycji, gotowe do udzielenia wsparcia, gdyby zaszła taka potrzeba.
Walka z żywiołem pod Wołominem. Kluczowy okaże się wiatr
Minister spraw wewnętrznych i administracji podczas briefingu zaznaczył, że miniona noc wymagała od służb ogromnego zaangażowania. - Prawie 800 strażaków walczących cały czas z pożarem, ponad 250 wozów. Od pierwszej chwili uruchomione Wojska Obrony Terytorialnej - powiedział Kierwiński. Wskazał również na natychmiastowe zaangażowanie prawie 400 policjantów. - Pracujemy tak, żeby ta noc była jak najbardziej efektywna - zapewnił. Zaznaczył też, że obecnie sytuacja jest znacznie lepsza, natomiast kluczowe będą cztery najbliższe godziny.
Szef PSP nadbryg. Wojciech Kruczek wyraził obawy dotyczące wzmagającego się wiatru, który w porywach może dochodzić do 45 km/h. Zaznaczył, że od samego rana do akcji gaśniczej dołączono wsparcie lotnicze. - Jest to jeden Black Hawk, trzy śmigłowce z Lasów Państwowych, cztery Dromadery, które już dokonały zrzutów w ilości 400 metrów sześciennych, co powoduje, że bardzo mocno wspierają nasze działania - mówił Kruczek. Poinformował również o skierowaniu na miejsce trzech modułów GFFF, czyli specjalistycznych pododdziałów PSP przeznaczonych do walki z pożarami lasów z ziemi, oraz jednej kompanii gaśniczej, które pojawią się w najbliższych godzinach, by - jak mówił - zmienić pracujących całą noc strażaków.