Poważny wypadek na Pradze-Południe. Życia dziecka nie udało się uratować, kierowcy zatrzymani

2026-01-19 22:03

W poniedziałek, 19 stycznia na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie doszło do poważnego wypadku. Zderzyły się dwa samochody, jeden wpadł na przejście dla pieszych. Pięć osób zostało rannych, najciężej pięcioletnie dziecko, którego życia nie udało się niestety uratować.

Poważny wypadek przy Placu Szembeka w Warszawie (19.01.2026)

Mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji powiedział, że do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Grochowskiej i Zamienieckiej. - Toyota jechała ulicą Grochowską, Ford ulicą Zamieniecką, skręcał w lewo i wymusił pierwszeństwo. W efekcie Toyota dachowała i wbiła się na przejście dla pieszych, na których była kobieta z dzieckiem - przekazał policjant.

Z kolei st. asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej powiedział, że samochód uderzył w cztery osoby przechodzące przez pasy. Na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne - miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Rzecznik LPR Justyna Sochacka poinformowała, że poszkodowanych zostało pięć osób. - W najcięższym stanie jest czteroletnie dziecko, które zostało karetką przetransportowane do szpitala - dodała.

Tuż po godz. 16:00 st. asp. Smoter przekazał w rozmowie z Radiem ESKA, że potrącone osoby zostały przewiezione do szpitali. Na miejscu wypadku pozostali natomiast kierowcy dwóch samochodów, przebywający pod opieką ratowników medycznych. Strażak potwierdził także doniesienia mediów, które podawały, że na miejscu prowadzona była reanimacja dziecka.

Nasz reporter rozmawiał ze świadkiem całego zajścia. - Zobaczyłem człowieka zakleszczonego w samochodzie i zaczęliśmy wybijać szybę, żeby go uwolnić. On pokazał ręką, że jest wszystko dobrze. Odwróciłem się i zobaczyłem, że dziecko leży. Położyłem je, tak jak powinno leżeć, zrobiłem mu sztuczne oddychanie - powiedział mężczyzna.

Nie żyje dziecko potrącone przy Placu Szembeka

Niestety, już przed godz. 18:00 do mediów dotarły tragiczne informacje. Życia potrąconego dziecka, mimo starań lekarzy, nie udało się uratować. Jak przekazał rzecznik szpitala dziecięcego przy ul. Niekłańskiej Mariusz Mazurek, chłopiec miał pięć lat.

- Ok. godz. 16:00 trafił do nas chłopiec z wypadku w Warszawie, na ul. Grochowskiej. Zgodnie z informacjami, jakie otrzymałem od lekarzy SOR, trafił do nas w stanie tzw. śmierci dokonanej. Nasi lekarze przez prawie pół godziny prowadzili reanimację, która niestety nie przyniosła efektu i lekarze stwierdzili zgon pacjenta - powiedział.

Komunikat policji ws. wypadku - kierowcy zatrzymani

Późnym wieczorem komunikat w sprawie tragicznego wypadku wydała Komenda Stołeczna Policji. Funkcjonariusze przekazali, że informacja o zdarzeniu dotarła do nich kilkanaście minut po godz. 15:00. "Ze wstępnych informacji wynika, że kierująca Fordem 28-latka, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej ulicą Grochowską Toyocie. Doszło do zderzenia obu pojazdów, w wyniku którego Toyota została wytrącona ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę osób oczekujących przed przejściem dla pieszych. Poszkodowane zostały cztery osoby, w tym 6-letnie dziecko" - czytamy.

Policjanci dodali, że w szpitalu pomocy udzielono trzem kobietom. Życia dziecka nie udało się niestety uratować.

"Zarówno kierująca Fordem kobieta, jak i prowadzący Toyotę mężczyzna zostali przebadani na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Byli trzeźwi. Pod nadzorem prokuratora na miejscu zdarzenia prowadzone są oględziny z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego. Decyzją prokuratora kierowcy obu pojazdów zostali zatrzymani" - poinformowała KSP.

Uciekł policjantom na zamarnięty staw
Warszawa Radio ESKA Google News
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji