Problem dzików w Warszawie narasta. Mieszkańcy boją się o bezpieczeństwo dzieci

2026-04-22 4:06

Liczba zgłoszeń dotyczących dzików w stolicy wzrosła w ciągu kilku lat z kilkuset do ponad 8 tysięcy rocznie. Władze miasta powołały specjalny zespół ekspertów, który ma wypracować plan działania w związku z obecnością zwierząt na ulicach. Podczas gdy radni spierają się o przyczyny kryzysu, pod ratuszem trwają protesty przeciwko uśmiercaniu zwierząt.

Warszawa walczy z dzikami.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Dziki, dorosły osobnik z szarobrązową sierścią, stoi na lekko pagórkowatym, trawiastym terenie pokrytym opadłymi liśćmi i uschniętymi gałązkami, z nosem przy ziemi. W tle rozciąga się las z wysokimi, szarymi pniami drzew i bladą zielenią roślinności, rozmyte tło sugeruje zimny, pochmurny dzień. Lewa krawędź kadru jest zasłonięta przez ciemny pień drzewa o widocznej fakturze kory.

Populacja dzików w Warszawie gwałtownie rośnie. Miasto powołuje specjalny zespół

Problem dzików w stolicy staje się coraz bardziej odczuwalny dla mieszkańców. Z danych Urzędu Miasta wynika, że skala zjawiska jest ogromna i narasta w bardzo szybkim tempie. Jeszcze w 2020 roku obecność tych zwierząt zgłaszano 423 razy, natomiast w 2025 roku liczba ta przekroczyła 8 tysięcy zgłoszeń. W odpowiedzi na tę sytuację prezydent Rafał Trzaskowski zdecydował o powołaniu specjalnego zespołu, w skład którego weszli eksperci oraz przedstawiciele służb miejskich.

Od kilku miesięcy rośnie obecność dzików na ulicach Warszawy. Jak zapewnia Urząd Miasta, tymi problemami ma zająć się zespół ekspertów i przedstawicieli służb powołanych przez prezydenta Trzaskowskiego - powiedziała Małgorzata Zawada w serwisie Eska Warszawa News.

Zwierzęta te coraz częściej pojawiają się w miejscach gęsto zaludnionych, co budzi skrajne emocje wśród warszawiaków. Specjaliści wskazują, że dziki podchodzą blisko bloków i domów jednorodzinnych, ponieważ szukają jedzenia, które często znajdują w niezabezpieczonych śmietnikach lub przy domowych odpadkach.

Czy dziki w mieście są niebezpieczne? Mieszkańcy Warszawy mają podzielone zdania

Spotkania z dzikami stały się dla wielu osób codziennością. Zwierzęta widywane są między innymi na Białołęce czy w okolicach ulicy Czerniakowskiej. Część mieszkańców podchodzi do nich z dużym spokojem, uważając je za stworzenia przyjazne, które po prostu nauczyły się żyć obok ludzi. Inni jednak odczuwają duży lęk i starają się omijać stada szerokim łukiem, obawiając się nieprzewidywalnej reakcji zwierzęcia.

Moim zdaniem to zagraża szczególnie dzieciom, Nie wiadomo, co taki dzik sobie myśli, jak spotka człowieka - mówił jeden z mieszkańców Warszawy.

Obawy dotyczą przede wszystkim sytuacji, w których dzik mógłby poczuć się zagrożony i zaatakować przechodniów. Mieszkańcy podkreślają, że choć dziki często spacerują spokojnie między ludźmi, ich obecność w pobliżu placów zabaw czy szkół wywołuje dyskusję o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa najmłodszym.

Piotr Szyszko o przyczynach kryzysu z dzikami. Radny wskazuje na decyzje z 2021 roku

Kwestia dzików stała się tematem politycznych sporów podczas posiedzenia Rady Miasta. Piotr Szyszko, radny z Partii Prawo i Sprawiedliwość, uważa, że obecny kryzys jest wynikiem błędnych decyzji podjętych kilka lat temu. Według niego w 2021 roku wstrzymano regulację populacji, co przy ówczesnym stanie około tysiąca sztuk pozwoliło na niekontrolowany przyrost liczby zwierząt.

Podczas Komisji Ochrony Środowiska dowiedzieliśmy się, że w 2021 roku, kiedy populacja dzika była liczona na około 1000 sztuk, miasto stołeczne Warszawa wstrzymało regulację populacji dzika, co skutkowało w dalszej perspektywie radykalnym wzrostem zgłoszeń mieszkańców w sprawie dzików. Spowodowało to to, że w tej chwili mamy kryzys, w tej chwili mamy problemy [...] W tej chwili jedyną znaną metodą, zresztą która została przedstawiona podczas Komisji Ochrony Środowiska, jest odstrzał redukcyjny albo usypianie dzików z jednoczesnym uśmierceniem - powiedział radny Piotr Szyszko.

Radny podkreślił również, że na terenie Warszawy nie przeprowadza się klasycznego odstrzału, lecz stosuje się metodę usypiania zwierząt. Radni opozycji domagają się od ratusza przedstawienia konkretnego planu, który skutecznie rozwiąże problem i sprawi, że mieszkańcy przestaną czuć się zagrożeni na własnych osiedlach.

Protesty pod ratuszem przeciwko uśmiercaniu zwierząt. Aktywiści domagają się humanitarnych metod

Działania podejmowane przez miasto budzą sprzeciw organizacji prozwierzęcych i części obywateli. Pod warszawskim ratuszem zorganizowano protest, podczas którego aktywiści głośno krytykowali sposób pozbywania się dzików z przestrzeni miejskiej. Ich zdaniem obecne metody, polegające na usypianiu i uśmiercaniu loch z młodymi, są nieetyczne i nie rozwiązują problemu na dłuższą metę.

Jestem oburzona działaniami miasta w stosunku do dzików, które są zabijane w środku miasta. Nie są odstrzeliwane, tylko są usypiane na oczach ludzi, na oczach dzieci. Dzieci potem mają traumę, nie mogą spać i wcale im się nie dziwię. Potem te dziki, przy czym są to przeważnie lochy z malutkimi warchlaczkami, są wrzucane do kubłów na śmieci - mówiła jedna z uczestniczek protestu.

Aktywiści zwracają uwagę, że to ludzie są odpowiedzialni za pojawianie się dzików w mieście. Jako główne przyczyny wymieniają rozrastanie się zabudowy na tereny leśne oraz niezabezpieczone śmietniki, które przyciągają zwierzęta łatwym dostępem do pożywienia. Zamiast uśmiercania, proponują oni lepszą edukację społeczeństwa i zabezpieczanie odpadów, co mogłoby zniechęcić dziki do zapuszczania się między bloki.

Dom Dariusza G. Ojca znanej piosenkarki