Spis treści
Tragedia w Mławie: Maja Kowalska upamiętniana po roku. Przerażające znalezisko
Minął rok od brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai Kowalskiej z Mławy – sprawy, która do dziś budzi ogromne emocje i porusza opinię publiczną. Ciało dziewczyny odnaleziono dopiero po tygodniu w kontenerze na śmieci ukrytym w zaroślach. W czwartek, 23 kwietnia, w rocznicę tych wydarzeń, rodzina i bliscy chcieli spotkać się w miejscu odnalezienia zwłok, by oddać jej hołd.
To miał być spokojny dzień pełen zadumy i wspomnień. W Mławie zgromadzili się bliscy, znajomi oraz mieszkańcy, by symbolicznie uczcić pamięć nastolatki. Plany pokrzyżowała jednak niepokojąca sytuacja. W pobliżu miejsca tragedii ktoś pozostawił tajemniczy pakunek. Zamiast ciszy i refleksji pojawiły się nerwy, chaos i interwencja służb.
Policyjna blokada na miejscu pamięci Mai Kowalskiej z Mławy
Na miejsce natychmiast przyjechała policja, która zabezpieczyła teren. Ze względów bezpieczeństwa nie dopuszczono zgromadzonych w pobliże znaleziska. Napięcie rosło, a planowana uroczystość została przerwana. Większość osób opuściła miejsce zdarzenia, pozostali jedynie najbliżsi oraz przedstawiciele mediów.
Dla Sylwii Kowalskiej, matki Mai, to kolejny bolesny cios. Kobieta od roku zmaga się z traumą po stracie córki, a sytuacja z rocznicy tylko pogłębiła jej cierpienie.
– To jest dla niej podwójny ból – mówią osoby znające rodzinę.
Po pewnym czasie funkcjonariusze usunęli zakopane pudełko z miejsca zdarzenia. Dopiero wtedy rodzice dziewczyny – Jarosław i Sylwia Kowalscy – mogli złożyć kwiaty i zapalić znicz. Znalezisko zostało zabezpieczone jako materiał dowodowy do dalszych czynności, a w jego środku znajdowały się różne przedmioty.
Zabójstwo Mai z Mławy. Oskarżony Bartosz G. czeka na opinię psychiatrów
Do zabójstwa Mai Kowalskiej doszło 23 kwietnia 2025 roku, jednak jej ciało odnaleziono dopiero 1 maja. Ukryto je w kontenerze na śmieci w zaroślach. Niedaleko znajduje się zakład produkujący parkiet należący do rodziny podejrzanego Bartosza G. To właśnie tam – według śledczych – doszło do brutalnej zbrodni. Wstępne wyniki sekcji wskazały, że przyczyną śmierci były poważne obrażenia głowy.
- Tak nawet zwierzęta nie postępują. Dopadnę zabójcę. Obiecałem to wtedy córce. Przed oczami wciąż mam miejsce, w którym ją znaleziono - mówił w rozmowie z o2.pl ojciec Mai, Jarosław Kowalski.
Dziewczyna była ostatni raz widziana w dniu zaginięcia, gdy szła do znajomego – 17-letniego wówczas Bartosza G. Wkrótce po zdarzeniu chłopak wyjechał do Grecji na szkolną wymianę. Został objęty Europejskim Nakazem Aresztowania, a do Polski wrócił dopiero w grudniu 2025 roku.
Postępowanie wciąż trwa, a jego dalszy przebieg zależy od opinii biegłych psychiatrów. W ubiegłym tygodniu zakończyła się obserwacja podejrzanego w szpitalu. Prokuratura czeka teraz na pisemną ocenę jego poczytalności w chwili popełnienia zbrodni.
Jeśli eksperci uznają, że był niepoczytalny, może uniknąć więzienia, a sprawa zostanie umorzona. W przeciwnym przypadku grozi mu kara nawet do 30 lat pozbawienia wolności.